
Tarnów jako ośrodek przemysłowy zawsze kojarzony był przede wszystkim z przemysłem chemicznym, z produkcją nawozów azotowych. Mało kto wie, że w nie tak dalekiej przeszłości Tarnów był jednym z największych w kraju potentatów w produkcji… win patykiem pisanych. Czyli tanich podłych trunków, do których jednak niektórzy czują ciągły sentyment, raczej ze względu na wspomnienie młodości.
Rok w rok z dwóch wytwórni win w Tarnowie wyjeżdżały do odbiorców miliony litrów taniego owocowego wina. I te miliony bez problemu znajdowały konsumentów. O tego rodzaju trunkach przez dziesięciolecia krążyły legendy. Złe legendy. To opowieści o najgorszych z możliwych wyrobów alkoholi, które upodobało sobie głównie szemrane towarzystwo wystające w miejskich bramach, kojarzone z pospolitym pijaństwem.
W połowie lat siedemdziesiątych, gdy podobno naród był szczęśliwy z życia w kraju, który miał być 10. potęgą przemysłową świata, spożycie jabola, bełta, alpagi, siary – jak określano ten wyrób powszechnego użytku – wynosił średnio ponad 170 mln litrów. O ile PRL-owski handel wiecznie gnębiły okresy większych lub mniejszych niedoborów, to wino marki Wino zawsze musiało być dostępne. Wypijały je nie tylko uliczne męty, ale także ludzie z innych środowisk, niekoniecznie patologicznych; smak tego trunku dobrze pamiętają też starsze pokolenia studentów, którzy w wolnym czasie imprezowali w akademikach. O bełtach pisali w swoich utworach znani literaci, ale, jak się wydaje, nie tylko pisali.
Wino z odpadów
W Tarnowie tanie wino produkowały Spółdzielcze Zakłady Spożywcze „Fructona” oraz Zakłady Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego „Owintar”. W III tomie publikacji Tarnów. Dzieje miasta i regionu Lech Pakuła pisze, że w 1975 roku ten pierwszy zakład przygotował… 3,5 mln litrów wina (!). W przypadku „Owintaru” wielkość produkcji podaje się w tonach i w tymże samym czasie wynosiła ponad 4,5 tys. ton. Tarnów należał wówczas do największych w kraju ośrodków produkcji jabola. Surowiec, czyli jabłka, przyjeżdżały tu także z rejonu Nowego Sącza i Limanowej. W całej Polsce działało ok. 200 wytwórni tego alkoholu!
Kiedy w latach 90. rozmawiałem z szefem produkcji w nieistniejącym już „Owintarze”, nie krył on, że niektórzy wytwórcy win owocowych oszukują na składzie surowcowym, robią wino z odpadów, nawet z karmy dla bydła, a różnica w zawartości alkoholu różni się do 2 procent w dół. Dolewało się taniego ruskiego spirytusu zamiast czekać na rezultaty fermentacji. Pogłoski o stosowaniu nadmiernych ilości siarki jako konserwantu przeszły do legendy. Ale dla sprawiedliwości trzeba dodać, że zdarzały się również wina owocowe niezłej jakości, produkowane tradycyjną metodą fermentacji moszczu owocowego.
Tarnowska „Fructona” miała w swojej ofercie coś extra, coś, czego nie miał żaden inny producent w Polsce. To wyrób, który oficjalnie określano jako wino gazowane typu „szampan”. To słynne Bankietowe, na etykiecie którego dumnie pisano: Markowe wino owocowe. Białe – słodkie – gazowane. Stylowa butelka była przyozdobiona ładną etykietą. Bankietowe cieszyło się dużą popularnością, co zrozumiałe, zwłaszcza przed Sylwestrem. Mówiono o nim: szampan dla ubogich.
Gaz do Dechy
„Fructona” dostarczała na rynek wiele tanich win, które najczęściej różniły się tylko etykietami i nazwami. Oto niektóre z nich: Agent, Cherry, Dziad, Gaz do Dechy, Goliat, Kleopatra, Jeeb, Córka Rybaka, Feniks jabłkowy, Kochanica Dziedzica, Wańka Wstańka…
Ale uwaga: przytoczone tu nazwy pochodzą już z lat 90., gdy Fructona nadal produkowała wina, w zasadzie do końca swoich dni. Te dowcipne w założeniu nazwy nie mogłyby funkcjonować w epoce PRL-u, gdyż oficjalny PRL miał kruche poczucie humoru. Już po upadku epoki inne wytwórnie jaboli także prześcigały się w pomysłach na zabawne nazwy i wzory etykiet. Dlatego w pewnym okresie do kupienia były również: Arizona, Byk, Komandos, Grunwald, Na złość teściowej, Lufa czy Uciecha Góralska. Bo tanie owocowe wino, czy raczej napój winopodobny, nie umarł wraz z epoką. W latach 90. w tarnowskim „Owintarze” odnotowano 30-procentowy wzrost produkcji jabola.
Cenna butelka
Dzisiaj w Tarnowie po tamtej produkcji pozostały już tylko nieliczne obiekty po upadłych zakładach, często zrujnowane, albo kolekcjonerskie stare etykiety z butelek. Nie ma „Owintaru” ani „Fructony”, a wino – najprawdziwsze z prawdziwych – wyrabia się w okolicznych winnicach. Dla koneserów. Tarnów jednak w historii produkcji winiarskiej zapisał się na trwałe, choć nie wiadomo, czy powód tego można uznać za chwalebny. Otóż według niektórych źródeł, to właśnie „Fructona” zapoczątkowała w Polsce produkcję wina wlewanego do butelek z bardzo charakterystyczną etykietą, od grafiki której przyjęły się legendarne nazwy Wino patykiem pisane lub Wino marki wino. Niedawno ktoś za oryginalną butelkę z tą etykietą zapłacił na aukcji internetowej 200 złotych. Cóż, sentymenty mają swoją wartość.
![Dynamiczne zmiany w pogodzie. Wielobarwne niebo nad Tarnowem [ZDJĘCIA] Tęcza nad Górą św. Marcina](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/IMG_20260614_201446-218x150.jpg)

![Średniowieczne klimaty na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zamkomania 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zamkomania-2026-9-218x150.jpg)










![Weekend pełen smaku. Tak tarnowianie bawili się na Gastromajówce [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Gastromajowka-14-218x150.jpg)


![Postępują prace przy budowie nowego osiedla w centrum Tarnowa [ZDJĘCIA] Browary Tarnów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/IMG_20260210_113643-218x150.jpg)





