Biznesmen zostaje na lodzie

0
dojazd
Arkadiusz Jędryka boi się, że niedługo do swojej firmy będzie mógł dotrzeć tylko z powietrza
REKLAMA

Początki były bardzo optymistyczne. Arkadiusz Jędryka, właściciel firmy handlowo‑usługowej Flomark, w 2012 roku przeniósł swoją działalność na ul. Furmańską, na tereny przemysłowe, wznosząc tam za kredyt dość duży obiekt.
– Oczywiście, uzyskałem wszelkie wymagane pozwolenia, a miasto wydało decyzje dotyczące dojazdu do posesji od zbiegu ulic Biała i Wyszyńskiego, poprzez ul. Furmańską, jak i ulicą Białą od strony Giełdowej – opowiada. – To były decyzje wydane w różnym czasie.
Jego zdaniem, zaraz potem, gdy już powoli zadomawiał się w nowym obiekcie, zaczęły dziać się dziwne rzeczy.
– W lipcu 2012 roku urząd miasta udzielił mi zgody na wykonanie zjazdu z ul. Furmańskiej, ale gdy zacząłem prace, w ciągu kilkunastu minut nagle zjawili się magistraccy urzędnicy, którzy poinformowali mnie, że wcześniejsze pozwolenie zostało cofnięte. Dowiedziałem się, że był to skutek protestu jednego z okolicznych mieszkańców, mojego sąsiada, który nie życzył sobie, aby obok jego domu jeździły samochody.

Słupki i znaki
Jędryka zdziwił się ponownie, gdy drogowcy prędko zablokowali dojazd poprzez zamontowanie aż kilkudziesięciu specjalnych słupków, które podobno kosztowały miasto 30 tys. zł, a w dni, w które pracowała jego spółka, nowej decyzji magistratu strzegły wytrwale patrole straży miejskiej.
Pan Arkadiusz prowadzi wzdłuż tego odcinka i pokazuje, ile pracy zadało sobie miasto, żeby postawić 60 słupków i 6 znaków tak, aby przejazd był możliwy tylko dla właściciela jednej posesji. Tego, który – wedle słów Jędryki – miał protestować przeciwko organizowanemu dojazdowi do Flomarku. Pana Arkadiusza czasem nachodzi myśl, że ktoś musi mieć w urzędzie niezłe wpływy…
– Te znaki zakazu pojawiły się już dwa dni od rozpoczęcia przeze mnie działalności w tym miejscu, w każdej innym przypadku podobna procedura ciągnie się tygodniami, jeśli nie miesiącami.
Urzędnicy nie zgadzają się z zarzutem, że ktoś naciskał w tej sprawie, problem widzą inaczej. – Parametry techniczne ul. Furmańskiej nie pozwalają na zlokalizowanie zjazdu publicznego, jezdnia jest o pół metra za wąska. Ruch pojazdów wpływałby negatywnie na bezpieczeństwo mieszkańców tej ulicy – odpowiada Agnieszka Hulska z Wydziału Komunikacji Społecznej magistratu.


Publiczna czy prywatna?
Właściciel firmy postanowił znaleźć inne rozwiązanie. Tym razem chodzi o dojazd ul. Białą od strony Giełdowej. Według wcześniejszych informacji potwierdzonych przez urzędników, była to droga publiczna. Jędryka chyżo zabrał się więc do roboty i na własny koszt utwardził ten fragment, nawożąc kruszywo na głębokość 70 cm. Kiedy wydawało się, że problem dojazdu do firmy został rozwiązany, pod koniec ub. roku właściciel terenu, przez który przebiega przejazd do Flomarku, powiadomił Jędrykę, że jest to… teren prywatny i wkrótce zostanie ogrodzony.
– Opadły mi ręce. W jednej chwili zrozumiałem, że wkrótce mogę nie mieć dojazdu do mojej firmy. Nie mogłem pojąć, jak mimo zapewnień magistratu droga, która jeszcze niedawno była publiczna, stała się teraz prywatna?
– Kwestia własności części drogi gminnej, chodzi o ul. Białą na odcinku Furmańska – Giełdowa, została rozstrzygnięta w marcu 2015 roku. Wojewoda swoją decyzją odmówił stwierdzenia nabycia z mocy prawa przez Tarnów własności tych nieruchomości. Ustalono, że działki stanowią własność Małopolskiego Rynku Hurtowego SA w Tarnowie – informuje Agnieszka Hulska.

REKLAMA (2)

Radź sobie sam
Magistrat od razu zaznacza, że miasto mogłoby skorzystać z prawa pierwokupu w przypadku sprzedaży pod drogę wspomnianych działek, ale potencjalny sprzedawca na razie nie wykazuje chęci. Poza tym miasto nie ma w tym roku na to funduszy… Za to magistrat ma dla Jędryki propozycję: niech swój problem rozwiąże sam poprzez ustanowienie w ramach porozumienia z właścicielem służebności drogi koniecznej.
– Jestem zbulwersowany tą propozycją – mówi szef Flomarku. –W dobrej wierze podjąłem się inwestycji, zatrudniłem ludzi, zadbałem o wszystkie pozwolenia, zaryzykowałem wysokim kredytem… A dziś, gdy bez mojej winy pewne formalne decyzje stają się nieaktualne, słyszę od urzędników: radź sobie sam! Każe mi się iść do notariusza albo do sądu, wnosić wysokie opłaty bez gwarancji, że nowe rozwiązanie, o ile w ogóle byłoby możliwe, będzie całkowicie pewne.Arkadiusz Jędryka odkrył na planach, że w koncepcji budowy ronda Czysta – Wyszyńskiego – Biała, w sąsiedztwie jego i innych firm, znajduje się zjazd do ul. Białej, biegnie częściowo przez tereny zielone i ciąg pieszych, a prowadzi tylko do jednej nieruchomości należącej do wspomnianego sąsiada Jędryki.– Ta koncepcja broniłaby się, gdyby Biała była łącznikiem dla Giełdowej i Czystej – uważa pan Arkadiusz. – Wówczas mógłby zostać rozwiązany problem komunikacyjny firm, które już tu działają lub zaczną działać w przyszłości. Robienie zjazdu szerokości 11 metrów do jednej nieruchomości to kosztowny i zbędny wydatek.

REKLAMA (3)

Nie bądźmy obłudni
Urząd Miasta Tarnowa odpowiada, że rozwiązanie to nie jest „szczególnie kosztownym” przedsięwzięciem, natomiast brak zjazdu mógłby być odczytany jako działanie wbrew woli mieszkańców, którzy wnioskowali, by ich ulica służyła wyłącznie „obsłudze zabudowy mieszkaniowej”.
Jędryka nie wie jeszcze, jakie podejmie decyzje. Boi się dnia, w którym może się okazać, że jego firma jest tu drobną wysepką otoczoną zakazami wjazdu, do której można dotrzeć tylko z powietrza. Bo z lądu już nie.
– To będzie koniec mojej firmy. Hali nie przeniosę na plecach ani jej nie sprzedam. Wiele razy rozmawiałem z urzędnikami, z panem wiceprezydentem Słomką – Narożańskim, ale nie dostrzegłem z ich strony jakiejkolwiek chęci pomocy. Zostałem sam.
Po pomoc udał się jeszcze do radnego Jacka Łabno, przewodniczącego Komisji Rozwoju Miasta i Spraw Komunalnych Rady Miejskiej.
– Dokładnie poznam problem pana Jędryki – potwierdza radny. – Moim zdaniem, miasto powinno go wesprzeć i poszukiwać rozwiązań, które zapewniłyby pewny dojazd do jego firmy. Jednym z nich jest podjęcie przez samorząd próby wykupienia części gruntu od sąsiada. Miasto powinno wziąć ten problem na swoje barki. Nie można pana Jędryki zostawiać samego, ponieważ ma on w tej sprawie za słabą pozycję. Nie można być obłudnym i jako samorząd z jednej strony deklarować pomoc dla wszystkich przedsiębiorców, a z drugiej, gdy taka pomoc jest faktycznie potrzebna, jej odmawiać. Inni inwestorzy mogą wyciągać wnioski, z których miasto z pewnością nie byłoby zadowolone…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze