Bo pan doktor się pomylił…

0
bledy lekarskie
Do sądów trafia coraz więcej spraw dotyczących lekarskich zaniedbań i błędów, ale mnóstwo innych zgłaszanych do policji i prokuratury kończy się na tym etapie. Czy nowe przepisy coś w tej materii zmienią…?
REKLAMA

Śmierć jednego dnia
Dwie kobiety zmarły w Szpitalu im. św. Łukasza w Tarnowie w tym samym dniu, choć do lecznicy trafiły w innym czasie. Obie miały usuwane kamienie nerkowe metodą laparoskopową. Nie musiały decydować się na zabieg natychmiast, gdyż kamica nerkowa nie dokuczała im w dużym stopniu. Chorowały już od wielu lat i chciały wreszcie coś z tym zrobić.
Jadwidze O. (56 lat) wykonano zabieg laparoskopii, po którym nastąpił duży upływ krwi i musiała przejść operację. Przebywała jeszcze przez dziesięć dni na oddziale intensywnej opieki medycznej, jednak nie udało się jej uratować. Przyczyną śmierci była długotrwała niewydolność krążenia, spowodowana krwotokiem.
Łucja Ch. miała 63 lata. Po laparoskopii nie odzyskała przytomności. Do godziny 18 w dniu zabiegu nikt nie zbadał jej poziomu cukru, choć cierpiała na cukrzycę. Ciśnienie miała bardzo niskie, ale dyżurująca pielęgniarka twierdziła, że aparat przy łóżku pacjentki był zepsuty. W nocy dostała krwotoku wewnętrznego, lekarze musieli otwierać jamę brzuszną. Potem stwierdzili jeszcze odmę płuc i usunięto jej nerkę, a po jakimś czasie zdiagnozowano zawał i sepsę. 63‑latka przez cały czas była nieprzytomna i zmarła z powodu długotrwałej niewydolności wielonarządowej ze zmianami zapalnymi, gdyż doszło do urazu wewnętrznego w obrębie prawej nerki.
Najbliżsi zmarłych pacjentek zawiadomili prokuraturę.
– Nikogo nie chcemy oskarżać, zależy nam tylko na poznaniu prawdy – zapewniali.Prokuratura Rejonowa w Tarnowie wszczęła śledztwo, przesłuchano w charakterze świadków osoby z najbliższej rodziny zmarłych kobiet oraz dwudziestu lekarzy, którzy podejmowali decyzje w sprawie leczenia pacjentek. Jak dotąd była to chyba najgłośniejsza w Tarnowie sprawa dotycząca błędu medycznego i jedna z niewielu zakończona oskarżeniem dwóch medyków.


Ważna opinia biegłego
Jeszcze kilka lat temu panował pogląd, że udowodnienie lekarzowi błędu jest w naszym systemie prawnym niemożliwe, a wiele lekarskich pomyłek uchodziło ich sprawcom bezkarnie. Obecnie liczba pozwów lawinowo rośnie, roszczenia sięgają milionowych kwot. Prokuratorzy w całym kraju zajmują się blisko 3,5 tys. tego typu spraw. Tarnowska prokuratura nie prowadzi statystyk dotyczących skarg na błędy personelu medycznego w lecznicach naszego regionu, jednak wiadomo, że jest ich niemało.– Dużo osób składa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa na etapie rozpoznania choroby albo leczenia – przyznaje Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. – Generalna zasada prowadzonych postępowań jest taka, że przy każdym zasięga się opinii biegłych wielu medycznych specjalności. Do powołanej placówki naukowej w Polsce przesyłane są akta sprawy wraz z dokumentacją medyczną. Opinia biegłych jest tylko jednym z dowodów, ale bardzo istotnym, między innymi w oparciu o nią prokuratorzy podejmują decyzje.
Jednak od połowy kwietnia w procesach karnych pojawiło się nowe narzędzie do dyscyplinowania nieuczciwych biegłych, którzy chcąc wpływać na wynik sprawy, przedstawiają fałszywe opinie, będące dowodami, i tym samym przyczyniają się do wydawania niesłusznych wyroków uniewinniających. Ekspertom powoływanym przez prokuraturę grozi nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Jeśli biegły działa nieumyślnie, może trafić do więzienia na trzy lata.

REKLAMA (3)

Większość spraw umarzana
Aktem oskarżenia kończy się w Tarnowie niewiele postępowań, większość spraw jest umarzana.
– Do sądu trafiają te, których materiał dowodowy pozwala na wysnucie zarzutu względem personelu medycznego – zauważa prokurator.
Nie każdy przypadek śmierci w szpitalu to efekt błędu medycznego. Często bywa, że pozwy są bezzasadne.
Nowe rozporządzenie ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry z kwietnia tego roku wprowadziło zmiany, które mają prowadzić do ograniczenia niepożądanych zdarzeń medycznych. W prokuraturach regionalnych w całym kraju powstały samodzielne działy do spraw błędów medycznych skutkujących śmiercią pacjentów. Pierwszą taką komórkę utworzono w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach, ma kilku prokuratorów zajmujących się wyłącznie sprawami dotyczącymi błędów lekarzy lub personelu medycznego. Podobne działy powstały w pozostałych prokuraturach regionalnych w kraju, w tym również w Krakowie. Komórka krakowska liczy trzech prokuratorów, ale docelowo będzie ich czterech. Obecnie w Krakowie prowadzonych jest około 50 spraw związanych z błędami w sztuce medycznej.
Prokuratury okręgowe, jak choćby w Tarnowie, mają zajmować się kwestiami skutkującymi ciężkimi uszkodzeniami ciała, np. kalectwem.
– Spośród prokuratorów wydziału śledczego naszej prokuratury wyłoniony został koordynator, który będzie zajmował się tymi sprawami – wyjaśnia Mieczysław Sienicki. – Pozostałe kwestie błędów w sztuce medycznej, nieskutkujące śmiercią i ciężkim uszkodzeniem ciała będą prowadzone na szczeblu prokuratur rejonowych, które do tej pory zajmowały się większością spraw związanych z błędami lekarskimi.
Pod koniec czerwca tarnowska Prokuratura Okręgowa przejęła z jednostek rejonowych regionu tarnowskiego 12 tego typu spraw. W Tarnowie nie wyodrębniono formalnej komórki zajmującej się postępowaniami dotyczącymi błędów w sztuce medycznej, sprawy te będzie koordynował prokurator Mieczysław Dzięgiel.

REKLAMA (2)

Koniec tajemnicy lekarskiej?
Błędy w leczeniu były, są i zapewne będą, ponieważ wpisują się w codzienną działalność medyczną. To również cena rozwoju medycyny, coraz bardziej skomplikowanych zabiegów i chorób, w których powikłania są trudne do przewidzenia lub po prostu wcześniej nieznane. Chcąc ustalić, jak przebiegał proces leczenia w kontrowersyjnych sprawach, trzeba przesłuchać personel medyczny, ale dopiero po zwolnieniu z tajemnicy lekarskiej. To właśnie jej dotyczy najważniejsza zmiana w znowelizowanej ustawie o zawodzie lekarza. Jeśli po śmierci pacjenta ktoś z jego bliskich poprosi o ujawnienie wszystkich szczegółów dotyczących przebiegu choroby i leczenia,
a nikt z krewnych nie zaprotestuje, tajemnica przestaje szpital i lekarzy obowiązywać.Czy ewentualną winę medyka będzie łatwiej dzięki temu udowodnić?
– Kilka lat pracowałem w zagranicznej klinice i zapewniam, że błędy w sztuce medycznej zdarzają się wszędzie. Nie jesteśmy bogami, tylko ludźmi. I nie jest tak, że mylą się tylko polscy lekarze. A co ma do tego tajemnica lekarska? Ma chronić przede wszystkim chorego i jego rodzinę, a nie personel medyczny. Przecież od dawna sam pacjent decyduje, kogo poinformuje szpital o jego stanie zdrowia i kto może mieć wgląd w dokumentację medyczną. Z kolei lekarz nie może zasłaniać się tajemnicą lekarską w sądzie, bo jest z niej podczas procesu zwalniany – komentuje specjalista w jednym w tarnowskich szpitali.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze