Bo w ZUS wiedzą lepiej…

0
ZUS zdrowy
ZUS-zdrowy
REKLAMA

Elżbieta G. chorowała już w dzieciństwie. W ciągu swojego pięćdziesięcioletniego życia w szpitalach bywała ponad 100 razy, przeszła też siedem operacji. Ma zaburzenia rytmu serca, wysokie, skaczące ciśnienie, narzeka na bolący kręgosłup, astmę, alergię, a podwyższonego z powodów genetycznych cholesterolu nie może zbić lekami ani odpowiednią dietą. Tarnowianka znajduje się pod stałą kontrolą onkologiczną, ponieważ kilka lat temu lekarze stwierdzili u niej guzy.
Mimo stanu zdrowia Elżbieta zawsze pracowała: była salową w szpitalu, sprzątaczką, układała wyroby w hucie szkła, miała własną firmę, a kilka lat temu została zatrudniona jako pomoc księgowa w biurze.
Największe kłopoty Elżbiety zaczęły się przed rokiem, kiedy leczone od dziesięciu lat serce zaczęło coraz bardziej dawać o sobie znać. Wtedy jeszcze nie przypuszczała, że pozostanie bez środków do życia, za to z opasłą księgą dokumentacji medycznej.

Zdaniem ZUS jest zdrowa
15 tysięcy uderzeń serca na godzinę, ból w klatce piersiowej, dławienie w gardle, szybkie zmęczenie, pot i kaszel. Wyniki badań EKG coraz gorsze. Elżbieta korzystała wyłącznie z publicznych przychodni, co bardzo wydłużało leczenie, bo na wszelkie zlecone badania musiała odczekać swoje – trwało to niemal rok.
Przez sześć miesięcy była na zwolnieniu lekarskim, lecz po tym czasie lekarka prowadząca zauważyła, że pacjentce należy się zasiłek rehabilitacyjny, bo do pracy iść nie powinna z powodu złych wyników EKG. Tarnowski ZUS przyznał kobiecie trzymiesięczne świadczenie, jednak jej stan zdrowia nie polepszył się na tyle, by mogła wrócić do pracy.
– W połowie stycznia tego roku stanęłam przed komisją ZUS, starając się o ponowne przyznanie zasiłku rehabilitacyjnego. Nie chciałam renty, zależało mi jedynie na wyleczeniu, bym mogła pracować. Pierwsze pytanie na komisji brzmiało: ma pani nałogi? – Palę papierosy – odpowiedziałam. – No to nie ma – stwierdził orzecznik. Dodał, że serce mam zdrowe, a wyniki badań Holter EKG są nieważne, bo stare. Usłyszałam, że mogę pracować. W efekcie orzecznicy ZUS odmówili tarnowiance przyznania zasiłku rehabilitacyjnego, nawet nie uwzględniając faktu, że kobieta posiada orzeczenie o umiarkowanej niepełnosprawności do końca życia, w którym zapisano, że Elżbieta nie kwalifikuje się do pracy.
Niezadowolona z decyzji tarnowskich orzeczników kobieta odwołała się do ZUS w Krakowie.
– Stwierdzili, że jestem zdrowa i mogę iść do pracy – opowiada kobieta.


Kardiolodzy mówią o chorobie
Po perypetiach w ZUS Elżbieta poszła do kardiologa, który wysłał ją na badania do Szpitala im. Szczeklika w Tarnowie. Medycy przez tydzień zastanawiali się nad wykonaniem pacjentce kardiowersji bądź ablacji w celu uspokojenia arytmii serca. Jednak mimo założenia trzech Holterów i podaniu licznych leków nie odważyli się przeprowadzić zabiegu, stwierdzając, że jest już o osiem lat za późno.
– Przekonywali, że kardiowersja w moim stanie zdrowia zabiłaby mnie na stole operacyjnym. Poradzili, bym poszła do kardiologa podjąć dalsze leczenie i rozpocząć badania w celu założenia rozrusznika serca – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Kardiolog obejrzał badania wykonane w szpitalu i stwierdził, że wyniki są złe. Zapytał, czy jestem na rencie? – Nie – odpowiedziałam. – Przecież pani nie może pracować, to nie przelewki! – usłyszałam.

REKLAMA (2)

Może sąd zadecyduje?
Kobieta była już na tyle zdesperowana, że postanowiła poskarżyć się na ZUS w Sądzie Pracy w Tarnowie. Liczyła, że pokaże dokumenty biegłemu lekarzowi, który zobaczy, że faktycznie ma chore serce. Na badaniu sądowym była w lipcu.
– Nie pytał o objawy, nie zauważył w dokumentach, że mam guza i powiększoną tarczycę. Wręcz przeciwnie – doszedł do wniosku, że moja tarczyca jest bez zmian! Zauważył natomiast, że mam blizny po operacji rozstępów, choć w rzeczywistości są to blizny po operacjach w szpitalu. Napisał w swojej opinii: kaszlu nie ma, nogi czyste. Nie wiem, o co mu chodziło z tymi nogami. Stwierdził, że moje wyniki badań ze szpitala są bardzo dobre. A jak usłyszał, że pracuję jako pomoc księgowa, od razu zauważył: przecież to lekka praca! – relacjonuje Elżbieta.
Rozprawę w sądzie wyznaczono na październik, ale tarnowianka nie ma wielkich nadziei.
– Jeden z lekarzy przyznał otwarcie: skoro orzecznik w ZUS powiedział pani, że jest zdrowa, to teraz będzie się pani kopać z koniem, bo wszyscy będą trzymać jego stronę. To jest zmowa.

REKLAMA (3)

Bez środków do życia
Ostatnie świadczenie rehabilitacyjne z ZUS Elżbieta wzięła w styczniu tego roku, od tamtej pory ma tylko 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Nie przysługuje jej zwolnienie lekarskie, a pracy podjąć nie może.
– Szefowa w moim biurze powiedziała, że jak zjawię się w pracy, natychmiast mnie zwolni, bo obawia się, że coś mi się stanie. A żaden lekarz zaświadczenia o zdolności i do pracy nie chce mi przyznać z powodu złych wyników badań. Kiedyś poszłam prywatnie do gabinetu medycyny pracy, byle tylko zapłacić i mieć papier, ale wyśmiano mnie, bo nikt nie chce ponosić odpowiedzialności – wyjaśnia Elżbieta. – Orzecznicy ZUS powiedzieli, że mogę przekwalifikować się do innej pracy. Jakiej? Gdybym nawet chciała oszukać, to lekarz medycyny pracy i tak skieruje mnie na EKG, a gdy zobaczy moje badania, będę bez szans.
We wrześniu Elżbietę czekają ponowne badania, po których kardiolog zdecyduje, co dalej: trzeba będzie wszczepić rozrusznik serca czy może dwa urządzenia monitorujące, pozwalające uzyskać stabilizację układu sercowo‑naczyniowego?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze