Bunt przeciwko obwodnicy

0
wschodnia obwodnica
Jeden z mieszkańców Rzędzina skrupulatnie obliczył, że w przypadku realizacji tzw. niebieskiego wariantu obwodnicy ich domy znajdą się w pobliżu trasy, która w ciągu doby przyjmie co najmniej 35 tys. pojazdów…
REKLAMA

Pewne decyzje już zapadły, ale niektórzy wciąż wierzą, że nie będą one ostateczne. Przebieg każdej nowej drogi może napotkać na opór ludzi, czasem jest to nieuniknione, ale obwodnica wschodnia budzi więcej niż zwykle emocji.
– To jest projekt szkodliwy społecznie – twierdzi Bartosz Zaucha na spotkaniu mieszkańców z Romanem Ciepielą, prezydentem Tarnowa, w szkole na Rzędzinie. – Problem, który dotyczy przejazdu przez miasto wielu pojazdów, zostanie przeniesiony dwa kilometry dalej. Jedni od tego problemu odetchną, ale zaczną zmagać się z nim drudzy. Nie buduje się obwodnicy w granicach miasta. Niektórzy z nas będą zmuszeni opuścić swoje dotychczasowe domy, bo budynkom grozi wyburzenie.
Do takich osób należy kobieta, która przyszła na spotkanie do szkoły. O swojej sytuacji mówi z przejęciem, starając się opanować emocje.
– Kiedyś wybudowałam dom, urządziłam w nim lokal, w którym można prowadzić działalność gospodarczą. Pewnego dnia dowiaduję się, że znalazłam się na trasie planowanej obwodnicy wschodniej i mój budynek przeznaczony jest do wyburzenia. Nie wiem, czego w takim razie spodziewać się w przyszłości. Nie wiem, ile otrzymam odszkodowania ani w jakim terminie. Być może w ciągu miesiąca będę musiała wraz z rodziną się wyprowadzić. Już dowiadywałam się w biurach nieruchomości i okazuje się, że trudno kupić w Tarnowie dom za mniej niż pół miliona, chyba że nadaje się tylko do remontu. Być może wyląduję z rodziną gdzieś w bloku, choć nigdy wcześniej nie mieszkałam w ten sposób. To nie będzie łatwe. Łatwo tylko ustala się zza biurka przebieg nowej drogi, nie bacząc na ludzie losy.

Dla jednych dobrze, dla innych źle
Sprawa wyburzeń dotyczy nie tylko mieszkańców osiedla Rzędzin i pobliskich domostw, ale również części Woli Rzędzińskiej. Mówi się w sumie o 30 domach mieszkalnych i ok. 50 budynkach gospodarczych.
Obwodnica wschodnia dla Tarnowa stała się tematem rozważań ponad dwadzieścia lat temu, ale pierwsze konkrety pojawiły się w 2006 roku. Do niedawna wydawało się, że problem w dużym stopniu rozwiąże wybudowana autostrada A4, lecz GDDKiA nie zbudowała zjazdu w okolicy Pilzna. Dlatego pojazdy zdążające od strony Krakowa np. do Jasła, Krosna czy Barwinka, kierując się na węzeł autostradowy Tarnów Centrum, wciąż w dużej liczbie przejeżdżają przez wschodnią część miasta aleją Jana Pawła II. Wokół sprawy były liczne spory dotyczące przebiegu nowej trasy. Powstały trzy różne warianty, lecz mimo to o kompromis było trudno. Jeśli któryś z wariantów odpowiadał Tarnowowi, to przeciwna była gmina Tarnów, przez którą miała przebiegać obwodnica, albo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ostatecznie przyjęto wariant III, tzw. niebieski, przeciwko któremu protestują mieszkańcy m.in. ulic Heleny Marusarz i Hanausek. – Rozumiem, że dla państwa ten wariant może wydać się niekorzystny, ale dla innych pomyślny, likwidujący uciążliwości, z którymi się zmagają. Tak bywa w podobnych sytuacjach – odpowiada prezydent Ciepiela. – Istota kompromisu polega na tym, żeby różne racje i argumenty próbować ze sobą pogodzić.
Ci „inni”, których być może prezydent ma na myśli, to zapewne mieszkańcy osiedli Zielonego i Westerplatte, skupionych wokół al. Jana Pawła II, przez którą w ciągu doby przejeżdżają setki tirów, nie mówiąc o innych pojazdach.

REKLAMA (3)

Przesunięcie problemu
Teraz jednak może stać się tak, jak prorokuje Bartosz Zaucha, czyli może nastąpić lokalizacyjne „przesunięcie problemu”. Adam Kowalski, przedstawiciel mieszkańców Rzędzina, bardzo skrupulatnie zajmuje się problemem. Obliczył, że ich domy znajdą się w pobliżu obwodnicy, która w ciągu doby przyjmie co najmniej 35 tys. pojazdów.
– Kiedy budowaliśmy tam swoje domy, budowaliśmy z przekonaniem, że znaleźliśmy się w spokojnej dzielnicy. A tu taka sprawa – mówi rozżalony. – Część budynków pójdzie do wyburzenia, a reszta pozostanie w cieniu ruchliwej drogi.
Z budową obwodnicy wiążą się też innego rodzaju komplikacje. W związku ze sporządzaniem na tym terenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego magistraccy urzędnicy zawiesili postępowania w sprawie wydania decyzji ustalającej warunki zabudowy. Na spotkaniu jest człowiek, który miał kupca na parcelę, już wszystko było dogadane, ale kiedy kupiec dowiedział się o nowych komplikacjach – zrezygnował. Przepadły też plany życiowe sprzedającego, który liczył na istotny dla niego przypływ gotówki.
Adam Kowalski ma pretensję do władz miasta, że w latach 2014 – 2015 kwestia przebiegu obwodnicy nie była z mieszkańcami konsultowana. Prezydent Ciepiela odpowiada, że to niemożliwe. – W przeciwnym razie nie byłyby ważne dokumenty dotyczące studium uwarunkowań i kierunków rozwoju Tarnowa oraz planu zagospodarowania przestrzennego. Przeprowadzenie konsultacji to jeden z głównych warunków przyjęcia tych dokumentów i podjęcia uchwał przez radę miejską. We wrześniu 2014 roku obecnie omawiany przebieg obwodnicy wschodniej został zapisany w studium rozwoju miasta. Jeśli państwo uznajecie, że konsultacje odbyły się bez waszego udziału, jeśli czujecie się oszukani, spróbujcie podważyć decyzje z 2014 roku.
Niewykluczone, że niektórzy mieszkańcy zwrócą się w tej sprawie do radnych i być może pojawi się możliwość naniesienia nowych uwag i propozycji.

REKLAMA (2)

Jest decyzja, nie ma zgody
Roman Ciepiela często podkreśla, że kiedy ważyły się losy wyboru wariantu przebiegu obwodnicy w 2014 roku, on nie był jeszcze prezydentem Tarnowa. Ludzie chcą jednak, aby dzisiaj stanął po ich stronie, a miasto, które ma dołożyć do inwestycji 120 mln zł, nie oddawało całej inicjatywy tylko GDDKiA. Mimo że chodzi o odcinek zaplanowanej przez nią drogi krajowej.
Nie wiadomo jednak, co podzieje się dalej. Już po spotkaniu mieszkańców z prezydentem miasta z Warszawy nadeszła wiadomość, że Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska utrzymał w mocy decyzję środowiskową w sprawie budowy obwodnicy wschodniej w Tarnowie, przeciwko której buntują się ludzie z osiedla Rzędzin i Woli Rzędzińskiej. To oznacza zielone światło dla inwestycji.
Mimo to mieszkańcy, których ta sprawa obchodzi, są coraz bardziej zdeterminowani. Prawdopodobnie chcą też wykorzystać dogodny dla rozwiązywania różnych lokalnych problemów czas – okres przed wyborami samorządowymi, możliwe, że skorzystają z drogi sądowej, żeby dopiąć swego. Powstała nawet specjalna strona w Internecie skierowana przeciwko „niebieskiemu”, czyli III wariantowi budowy drogi.
Wiele wskazuje na to, iż – mimo niepomyślnej dla mieszkańców Rzędzina decyzji GDOŚ – budowa obwodnicy nieprędko się rozpocznie. Potrzebne są pieniądze, których obecnie nie ma przede wszystkim miasto jako strona współfinansująca inwestycję. Główny inwestor, GDDKiA, nie uwzględniając zamieszania wokół „niebieskiego”, podawał, że przetarg na budowę obwodnicy mógłby zostać ogłoszony w 2020 roku. Dziś można przypuszczać, że cała rzecz się opóźni.
– Co z tego, że sprawa się odwlecze? To jeszcze gorzej – mówi nam jeden z mieszkańców. – Ile lat można żyć w niepewności? Ja wolałbym, żeby ostateczne decyzje zapadły jak najprędzej. Wiedziałbym, jak planować sobie życie. A tak? Tylko czekanie, nic więcej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze