Obwodnica „przejedzie” przez domy

0
wschodnia obwodnica Tarnowa
REKLAMA

Jak bardzo miastu potrzebna jest obwodnica wschodnia, dobrze pokazuje sytuacja, która trwa po oddaniu autostrady A4 w rejonie Tarnowa. Mimo że czynny jest już odcinek w kierunku Dębicy, ciężarówki i inne pojazdy, które jadą od strony Krakowa w kierunku Pilzna nadal przejeżdżają przez Tarnów. Zjeżdżają z Węzła Krzyskiego i al. Jana Pawła II oraz ul. Lwowską przedostają się na dawną „czwórkę”. Dlaczego nie kontynuują jazdy autostradą? Ponieważ GDDKiA nie zaplanowała zjazdu z A4 w pobliżu Pilzna, by otwarta stała się droga nr 73 – na Jasło, Krosno i do granicy polsko‑słowackiej.
Ale o obwodnicy wschodniej mówi się w Tarnowie od lat, długo jeszcze przed wybudowaniem autostrady A4. Wokół sprawy były liczne spory dotyczące przebiegu nowej trasy. Powstały trzy różne warianty, lecz mimo to o kompromis było trudno. Jeśli któryś z wariantów odpowiadał Tarnowowi, to przeciwna była gmina Tarnów, przez którą miała przebiegać obwodnica, albo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad; jeśli te dwie ostatnie forsowały swoje projekty, buntował się z kolei samorząd Tarnowa.
Gminie Tarnów chodziło o to, aby wschodnia obwodnica nie podzieliła na pół obszaru Woli Rzędzińskiej, miasto natomiast chciało uniknąć budowy drogi wyłącznie w swoich granicach administracyjnych, żeby nie ponosić większości kosztów inwestycji. GDDKiA była zainteresowana tym, by obwodnicę przejął na swoje barki głównie Tarnów; zgodnie z przepisami GDDKiA nie finansuje budowy obwodnic w miastach, które stanowią powiat grodzki.Do kompromisu zawartego między miastem i gminą Tarnów doszło na początku ub. roku. Obydwa samorządy wybrały tzw. niebieską koncepcję
zakładającą, iż obwodnica pójdzie wzdłuż ul. Wilczej, zahaczy o wschodnie obrzeża miasta i dotrze do Woli Rzędzińskiej, ale już nie do jej centrum, jak zakładał inny projekt.Porozumienie było dla Tarnowa niezwykle istotne, ponieważ dzięki niemu możliwe stałoby się odstąpienie od wersji budowy obwodnicy narzucanej przez GDDKiA. Tarnów na tej zmianie zaoszczędziłby ok. 50 mln zł (łączny koszt inwestycji ok. 300 mln; miasto sfinansowałoby jedną trzecią kwoty). Długo nie było jednak pewności, czy na ten wariant przystanie GDDKiA.
Dziś już wiadomo, że Generalna Dyrekcja w Warszawie wyraziła zgodę. Jak nieoficjalnie się dowiadujemy, w sprawie tej specjalnie jeździł do stolicy Roman Ciepiela, prezydent miasta.
W Tarnowie zapanowała radość, a Krzysztof Madej, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji UMT, skomentował nową sytuację, odnosząc się do pierwszej wersji przebiegu obwodnicy:
Ta opcja była niekorzystna dla miasta. W praktyce oznaczałoby to, że zgodnie z prawem miasto musiałoby pokryć wszystkie koszty inwestycji. Ponadto w planie zagospodarowania przestrzennego tereny, przez które przebiegałaby droga, przeznaczone są w większości pod przyszłą zabudowę domów jednorodzinnych.
Usatysfakcjonowany jest również Sławomir Wojtasik, zastępca wójta gminy Tarnów.
– Przyjmujemy tę decyzję z zadowoleniem. Dla naszego porozumienia z miastem był to jedyny korzystny wariant.
W Woli Rzędzińskiej, do której dotrze obwodnica wschodnia, nie ma entuzjazmu.
– Jeśli weźmiemy pod uwagę każdą opcję, która w przebiegu nowej trasy uwzględnia Wolę Rzędzińską, nie ma we wsi takiego miejsca, w którym droga mogłaby całkowicie ominąć wszystkie zabudowania – mówi Mieczysław Nytko, sołtys Woli Rzędzińskiej i radny gminy Tarnów. – Wiadomo, że niektóre z nich będą musiały być usunięte. Dla kogoś, kto w jednym miejscu mieszkał 50 lat, a znam takich, będzie to poważny problem.
Sołtys dodaje, że rozmawiał z mieszkańcami i teraz, gdy w sprawie obwodnicy dla Tarnowa zapadają pierwsze decyzje, odczuwają oni niepokój.‑ O obwodnicy wschodniej już się mówiło, lecz ciągle wydawało się, że jest to bardzo odległa sprawa. Ona jednak się przybliża i we wsi będą emocje. Ludzie zaczynają się zastanawiać, co będzie z ich domami, z nimi samymi, gdzie pójdą potem i czy odszkodowania wystarczą na ułożenie sobie życia w nowym miejscu.
W Woli denerwować zaczynają się nie tylko ci, których domy znajdą się na linii planowanej drogi, ale również ci, którzy wprawdzie tu nadal zostaną, ale będą żyć w bliskim sąsiedztwie obwodnicy.
– Na pewno ich położenie będzie mniej korzystne od dotychczasowego – przyznaje sołtys Nytko. – W Zaczarniu, gdzie mam pasiekę, nieraz słyszę szum dobiegający z autostrady, mimo że jest to odległość rzędu 2‑3 km. Działki, które będą obok obwodnicy, też stracą na wartości.
Niektórzy łudzą się, że GDDKiA jeszcze długo nie znajdzie pieniędzy na budowę tarnowskiej obwodnicy, lecz mimo to już zasypiają i budzą się z myślą, że mogą stracić swoje domy.
Przewiduje się, że z powodu budowy wschodniej obwodnicy przyjdzie wyburzyć ok. 30 domów mieszkalnych.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze