Jest zagrożenie
Czy obecność lisów na osiedlu może być niebezpieczna dla ludzi i zwierząt domowych?
Paweł Wałaszek, lekarz weterynarii, powiatowy inspektor weterynarii w Tarnowie, odpowiada, że niebezpieczeństwo takie potencjalnie istnieje.
– Mam na myśli nie tylko możliwe ognisko wścieklizny, ale także inne choroby czy różne pasożyty, które lisy mogą roznosić i powodować zagrożenie wśród psów czy kotów. To jest teren, na który często wypuszczane są podczas spacerów zwierzęta domowe. Prawdopodobieństwo zarażenia się przez nie na przykład parwowirozą czy świerzbem jest duże. Może się też zdarzyć, że jakieś dziecko ma przypadkowy kontakt z lisem, a wtedy trzeba wszczynać pełną procedurę związaną ze szczepieniem przeciwko wściekliźnie.
Każde dzikie zwierzę jest własnością Skarbu Państwa. Aby podjąć jakąkolwiek decyzję w jego sprawie, trzeba mieć odpowiednią zgodę. W przypadku lisów na osiedlu, jak mówi doktor Wałaszek, korzystne byłoby ich odłowienie i przetransportowanie w odległe miejsce. Ale tu zaczynają się schody. Są specjalistyczne firmy – najbliższe w Krakowie i Rzeszowie – które się tym zajmują, lecz koszt odłowienia jednego zwierzęcia może wynieść ok. 3 tys. zł. Od razu powstałby spór, kto miałby za to zapłacić.
– Jako inspektor weterynarii mogę zjawić się na miejscu i po zapoznaniu z sytuacją stwierdzić, że z powodu obecności lisów istnieje zagrożenie. Trudno jednak liczyć na współpracę z myśliwymi, ponieważ nikt nie będzie chodził z bronią w pobliżu osiedla, gdzie przebywa dużo ludzi, i próbował organizować polowanie. Przepędzanie lisów z ich nory też z różnych przyczyn nie wchodzi w grę, poza tym jest nieskuteczne.
Same się wyniosą
Lis kopie bardzo długie nory, nawet do 30 metrów. Tworzy pod ziemią labirynt z wieloma korytarzami i komorami, zwykle też dysponuje zapasowymi norami. W takich mieszkaniach lisie rodziny mogą przebywać nawet po kilkanaście lat i trudno je stamtąd przepędzić.
Lisy z okolic ul. Wojska Polskiego przebywają na tym terenie co najmniej kilka lat.
– Widocznie dobrze się tu czują – stwierdza Paweł Wałaszek. – Mają wystarczającą bazę pokarmową. Nocami zakradają się do altanek śmietnikowych, a że teren, na którym przebywają, odwiedzają też osoby w celach libacyjnych, mogą liczyć potem na pozostawione odpadki po „przekąskach”.
Doktor Wałaszek uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłaby rewitalizacja terenu rozciągającego się od ul. Wojska Polskiego po Osiedle Legionów Henryka Dąbrowskiego. Jego zdaniem miasto powinno ten teren oczyścić, uporządkować i przystosować go do celów rekreacyjnych czy zagospodarować w jakiejkolwiek formie. Obecnie jest on mocno zakrzaczony, obfituje w liczne zarośla. Przetrwały też fragmenty starego dzikiego sadu.
– Kiedy tym nieużytkom nada się jakąś funkcję, kiedy zmieni się tam otoczenie, lisy same stamtąd się wyniosą. Najbliżej będą miały do lasku Lipie i będzie to dla nich bardzo odpowiednie miejsce.





















![Woda nie zaleje już działek? [ZDJĘCIA] Przekop rowu](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/04/Przekop-rowu-2-100x70.jpg)