I jakby tego było mało, to zafundowano jej właśnie dodatkowy stres związany z niepewnością. Bo czy ten egzamin w ogóle 10 kwietnia się odbędzie?
Niezadowolenie
– To wszystko jest bardzo płynne, nic nie można dzisiaj powiedzieć na sto procent. I pewnie do ostatniej chwili nie będzie można, jeżeli nie zapadną wcześniej jakieś odgórne decyzje i nie dojdzie do porozumienia – mówiła w miniony piątek Iwona Oleksy, wiceprezes tarnowskiego oddziału ZNP.W Małopolsce swoją gotowość do podjęcia protestu zgłosiło 78 procent placówek. W samym Tarnowie taką wolę wyraziły, podczas przeprowadzonego referendum, 44 placówki (10 przedszkoli, 12 szkół podstawowych i 22 szkoły średnie, w tym między innymi Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna i Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy). Natomiast w gminach objętym działaniem ZNP Tarnów opowiedziało się za strajkiem 15 szkół i przedszkoli funkcjonujacych w Wojniczu, Wierzchosławicach, Wietrzychowicach, Skrzyszowie, Mędrzechowie i gminie Tarnów. Podane liczby nie są jednak ostateczne. – Dopiero w dniu strajku będzie wiadomo, kto do niego faktycznie przystąpił, bo zarówno osoby, które nie wzięły udziału w referendum, jak i te, które były na „nie” mogą do tego czasu zmienić zdanie. Podobnie jak ci, którzy strajkować mieli, ale już nie chcą – tłumaczy Iwona Oleksy.
W ostatnich dniach przedstawiciele ZNP w Tarnowie zwrócili się do prezydenta miasta, by „nie potrącano nauczycielom wynagrodzenia za okres strajku”. Urzędnicy mają sprawdzić, czy istnieje taka możliwość.
Niepokój
Obecny stan zawieszenia budzi niepokój rodziców i uczniów. A także nauczycieli oraz dyrektorów, bo to na nich spada prawny obowiązek zapewnienia młodym ludziom opieki podczas strajku. A ten zaplanowano na dwa dni przez egzaminami gimnazjalnymi (10‑12 kwietnia) i tydzień przed sprawdzianem ósmoklasistów (15‑17 kwietnia).
W tarnowskiej Szkole Podstawowej nr 1 w referendum wzięło udziału około 60 procent pracowników, z czego ponad 90 procent opowiedziało się za strajkiem. Dyrektor placówki Adam Wojerz podkreśla: – Moim obowiązkiem jest zorganizować egzaminy i będę robił wszystko, żeby do nich doszło. Na bieżąco monitoruję sytuację, aby wiedzieć na czym będę stał kiedy egzaminy się rozpoczną i ilu nauczycieli podejmie pracę w zespołach nadzorujących ich przebieg.
Pracownicy szkoły śledzą medialne doniesienia i liczą na to, że wszystko pozytywnie się zakończy. – Być może w ostatniej chwili, ale jednak ukaże się jakiś dobry dla nas komunikat. Ja też na to czekam – dodaje Wojerz.
Jeśli dojdzie do strajku, to opieka nad dziećmi spadnie na rodziców. – Rozumiemy rodziców, którzy mogą być rozgoryczanie i prosimy o zrozumienie – mówi Jolanta Kogut-Stachura, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej w Mędrzechowie, w której gotowość strajkową wyraziło 91 procent pracowników. Przyznaje, że nie wyobraża sobie sytuacji, w której do najbliższego egzaminu gimnazjalnego przystąpi tylko część szkół. – Albo wszyscy, albo nikt. Jakby ten egzamin dla pozostałych placówek miał wyglądać, jeśli teraz opublikowane zostaną pytania? Prawda jest taka – każdy z nas chciałby, żeby na tym najwyższym szczeblu jednak się dogadano.
Niepewność
Jak długo potrwa protest, w którym nauczyciele domagają się od rządu jednego tysiąca złotych podwyżki? Nie wiadomo. Dlatego strajk zagraża nie tylko egzaminom gimnazjalistów i ósmoklasistów, ale też maturzystom. – Mamy pewne obawy, bo co prawda matura zaczyna się dopiero 6 maja, ale żeby do niej przystąpić trzeba najpierw ukończyć ostatnią klasę i zostać sklasyfikowanym – tłumaczy Piotr Czekaj, dyrektor Zespołu Szkół nr 3 w Bochni. Tutaj 79 procent osób, spośród tych które wzięły udział w referendum, opowiedziały się za strajkiem.
– Czarny scenariusz jest taki – kontynuuje nasz rozmówca – że strajk rzeczywiście stanie się bezterminowy, czyli zacznie się ósmego i skończy nie wiadomo kiedy. Problemem może się wtedy okazać zwołanie rady pedagogicznej podejmującej uchwały o klasyfikacji uczniów ostatnich klas. Plan jest taki, aby rada odbyła się tuż przed Wielkanocą. Z tym, że w szkołach przerwa świąteczna zacznie się już 18 kwietnia. Dlatego rady zwoływane będą zapewne 15 lub 16 kwietnia, pod warunkiem, że nauczyciele wrócą do pracy.
– Każdy dyrektor by skłamał, gdyby powiedział, że doskonale wie czym będzie się zajmował 8 kwietnia. Strajk jest wyjątkową sytuacją, ja coś takiego przerabiałem w 1993 roku – przypomina sobie Jerzy Feret szefujący Zespołowi Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Tarnowie, gdzie deklarację strajkową wyraziło 87 procent pracowników. – Przygotowani jesteśmy na tyle, na ile możemy i nieprawdą jest, że wszystko jest dograne, łącznie z egzaminami. Jeśli zabraknie nauczycieli, a strajk przeciągnie się do matur, to na dzień dzisiejszy nie widzę rozwiązania. I takiej sytuacji się najbardziej boję. Sama organizacja lekcji też będzie ułomna, bo nie wszędzie uda się wprowadź zastępstwo. Nie da się nagle zastąpić wszystkich polonistów, matematyków czy nauczycieli przedmiotów zawodowych.
Feret zastrzega, że nie jest propagatorem strajku, ale też nie dziwi się, że związki zawodowe nie chciały go zorganizować w lipcu czy sierpniu. – To by żadnego efektu nie przyniosło, bo przepraszam, ale nawet pies z kulawą nogą, tym protestem by się wtedy nie zainteresował. Z punktu widzenia związkowców jest w tym pewna logika, choć budząca kontrowersje.
Cały czas ma nadzieję, że mimo wszystko uda się osiągnąć kompromis. – Jeśli dojdzie do strajku to wszyscy będą przegrani i to jest najgorsze. Bo nauczyciele nie powinni strajkować prosząc o podwyżkę i godziwe warunki pracy, to powinno się odbyć bez proszenia i bez strajku.



















![Uczniowie rozpoczęli nowy rok szkolny [ZDJĘCIA] [TERMINARZ] Rok szkolny 2023-2024 Tarnów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/09/Rok-szkolny-2023-2024-tarno-218x150.jpg)




