Ostatnie trzy miesiące w Tarnowie stoją pod znakiem zbrodni. Śledczy przyznają, że takiego nagromadzenia makabrycznych zdarzeń dawno nie było i sami się głowią, co może być przyczyną serii dramatów najcięższego gatunku w mieście pod Górą św. Marcina. Nie brakuje też pytań o to, czy wciąż jest w nim bezpiecznie.
– Ludzie są w coraz gorszej kondycji psychicznej, emocje kumulowane przez lata wymykają się spod kontroli – mówi Grażyna Skarżyńska, psycholog i psychoterapeutka, biegła sądowa.
Pierwsze z głośnych zdarzeń, wciąż będące na ustach opinii publicznej, to zabójstwo nastolatka w popularnym Lasku Lipie, kolejne – morderstwo 58-letniej kobiety w Kępie Bogumiłowickiej, następnie – zagadkowa śmierć 26-letniej Natalii w jednym z bloków komunalnych przy ul. Krzyskiej i ostatnio – zabójstwo 89-letniej kobiety w Tarnowcu. Co ciekawe i najpewniej nie bez znaczenia, zarówno w drugim, jak i czwartym przypadku zbrodni dokonali synowie ofiar. Natomiast w każdym – bez wyjątku – emocje sięgnęły zenitu, choć powody i motywy zdarzeń były bardzo różne.
Sąsiedzi Lucjana K. z Tarnowca: Dobry człowiek, który opiekował się matką
Feralnego dnia (23 czerwca) coś w niego wstąpiło. 50-letni mężczyzna, który mieszkał z obłożnie chorą matką, wpadł w szał. Zdemolował sklep w Tarnowcu, a następnie zaparkowane przed nim samochody, w tym wezwany na pomoc policyjny radiowóz. Chwilę później w domu agresora przy ul. Sanguszki w Tarnowcu funkcjonariusze dokonali makabrycznego odkrycia – znaleźli mocno okaleczone ciało jego matki. Narzędziem zbrodni była najprawdopodobniej piła łańcuchowa. – Wszystko wskazuje na to, że kobieta zmarła tego samego dnia. Mężczyzna, który trafił na szpitalny oddział psychiatryczny na obserwację, nie tylko demolował sklep i samochody, zabił też psa – mówi Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu mieszkańcowi Tarnowca zarzutu zabójstwa. Sąd ustanowił dla niego obrońcę z urzędu.
Sąsiedzi są w szoku po tym, co stało się w jednym z tarnowieckich domów. – Nie do wiary! Nie dociera do mnie, że to wszystko mógł zrobić nasz Lucjan. To kawaler, mieszkał z matką i pięknie się nią opiekował. Normalny człowiek, żadnych ataków agresji, żadnych wybuchów złości, a i pomocny ludziom. Rolnik, jak wielu rdzennych ludzi z Tarnowca, miał drobną hodowlę zwierząt – mówi nam jedna z najbliższych sąsiadek mężczyzny.
W Kępie Bogumiłowickiej też zabił syn
Do tego dramatu doszło w nocy z 13 na 14 maja. – Na miejscu zdarzenia prokurator przy udziale funkcjonariuszy policji przeprowadził oględziny, w toku których ujawniono i zabezpieczono wiele śladów krwawych oraz nóż, którym sprawca prawdopodobnie zadał pokrzywdzonej kilkanaście ciosów w różne części ciała. Wstępne ustalenia wskazują, że zbrodni tej dokonał 33-letni syn 58-latki, który wspólnie z nią mieszkał i który od dłuższego czasu pozostawał w leczeniu psychiatrycznym – informuje prok. Sienicki.
Sprawca usłyszał zarzut umyślnego pozbawienia życia matki i podobnie jak poprzednio, ze względu na stan zdrowia, został umieszczony w szpitalnym oddziale psychiatrycznym.
Tajemnicza śmierć 26-letniej Natalii S.
Mieszkańcy bloku komunalnego przy ul. Krzyskiej w Tarnowie wciąż rozmawiają głównie o tym, co zdarzyło się w jednym z mieszkań na początku czerwca. – W związku z ujawnieniem w dniu 8 czerwca zwłok 26-letniej kobiety w Tarnowie, po przeprowadzeniu przez funkcjonariuszy policji szeregu czynności, prokuratura przedstawiła Kamilowi B. zarzut popełnienia zbrodni – zabójstwa Natalii. Podejrzany przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia, w których opisał motywy i sposób swojego działania. W tym samym dniu Sąd Rejonowy w Tarnowie uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie wobec Kamila B. tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – brzmi komunikat śledczych.
Ci ze względu na delikatność sprawy i dobro najbliższej rodziny wciąż nie ujawniają szczegółów. Wiadomo, że zmarła 26-latka i Kamil B. bardzo dobrze się znali. – Ciało tej młodej kobiety było skrępowane. Wszystko wskazuje na to, że obydwoje byli w bliskości – mówi nam nieoficjalnie jeden z funkcjonariuszy.
Na ciele Natalii S. ujawniono obrażenia okolic szyi. – Nie stwierdzono innych śladów przemocy, w tym przemocy na tle seksualnym. Końcowy protokół sekcji zwłok wraz z opinią biegłego z zakresu medycyny sądowej zostanie przekazany organom ścigania po uzyskaniu szczegółowych wyników badań histopatologicznych i toksykologicznych – uzupełnia prokuratura.
Podczas zdarzenia poza miejscem zamieszkania przebywała kilkuletnia córka 26-letniej Natalii. Sąsiedzi mówią, że często przebywała u dziadków.
Kamil B. nie był wcześniej karany sądownie, pracował, a jego linia obrony oraz treść wyjaśnień podlegać mają weryfikacji w dalszym toku śledztwa.
Zabójstwo nastolatka w Lasku Lipie – emocje nie do pohamowania
Szesnastoletni Kacper, który śmiertelnie ranił rówieśnika w Lasku Lipie w Tarnowie, opuścił schronisko dla nieletnich. Przed sądem rodzinnym rozpoczął się jego proces, nastolatek będzie w nim odpowiadał z wolnej stopy. Kluczowe dokumenty – opinie biegłych psychiatrów oraz schroniska dla nieletnich, w którym przebywał – dotyczące jego kondycji psychicznej i dojrzałości osobowościowej pozwolą ustalić, czy chłopiec działał z zamiarem pozbawienia życia, czy nie, czy też odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć rówieśnika.
Do zdarzenia doszło 4 kwietnia w Tarnowie w wyniku sprzeczki pomiędzy dwoma grupami znajomych. Młodzi ludzie prowokowali się nawzajem, a gdy jeden z chłopców podszedł do Kacpra, ten zadał mu cios. Szymon zmarł po kilku godzinach w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała, że się wykrwawił. Nieoficjalnie wiadomo, że sprawca był wyśmiewany przez rówieśników.
Dębno – zakrwawiona 40-latka
Śledztwo w tej sprawie toczy się przeciwko 60-letniemu Stanisławowi G., któremu przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa Ewy K. oraz spowodowania u niej obrażeń ciała. Do zdarzenia doszło w połowie kwietnia w Dębnie, gdzie w jednym z garaży kobieta spożywała alkohol w towarzystwie kilku mężczyzn. – W pewnym momencie pomiędzy Ewą K. a jednym z mężczyzn, Stanisławem G., doszło do kłótni, podczas której podejrzany ugodził ją nożem w klatkę piersiową. Zadany cios spowodował obrażenia w postaci rany kłutej z krwotokiem do jamy opłucnej. Jeden z przechodniów, widząc zakrwawioną kobietę, wezwał pogotowie ratunkowe, które zabrało Ewę K. do szpitala, gdzie udzielono jej pomocy medycznej – informuje prokuratura w Brzesku.
Badania wykazały, że zarówno poszkodowana, jak i Stanisław G. byli nietrzeźwi. – U Stanisława G. stwierdzono 2 promile, zaś u Ewy K. ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Przesłuchany przez prokuratora Stanisław G. nie był w stanie wyjaśnić motywów ani okoliczności zarzuconego mu czynu – uzupełniają śledczy.
Podejrzany przebywa w areszcie tymczasowym, został w nim umieszczony na trzy miesiące. Tam poczeka na proces.
Psycholog: Rośnie poziom agresji w ludziach
Grażyna Skarżyńska, wieloletnia psycholog i psychoterapeutka oraz biegła sądowa z Tarnowa, jest przekonana, że poziom negatywnych emocji w ludziach jest obecnie znacznie większy niż jeszcze kilka lat temu. W rozmowie z TEMI wskazuje kilka przyczyn. – Po pierwsze internet, internet i jeszcze raz internet. Ludzie nie potrafią żyć bez internetu, w którym oglądają ekstremalne rzeczy. Obcując z nimi tak często, normalizują je – te obrazy przenikają do ich rzeczywistości. To, co nie jest normą, staje się normą. Na Tik Toku czy You Tubie można oglądać całą masę skandalicznych zachowań, które przyciągają jak magnes. Słabsze, wpływowe jednostki się na tym wzorują. To samo dotyczy gier komputerowych, które przecież zwykle opierają się na agresji – diagnozuje Grażyna Skarżyńska.
To jednak nie koniec. Zdaniem specjalistki ludzie przestają ze sobą rozmawiać. – Gdy rozmawiamy, rozładowujemy emocje, napięcie z nas schodzi. Gdy tego nie ma, emocje się kumulują, a nagromadzone wybuchają, nierzadko doprowadzając do tragedii. Ludzie nie dzielą się trudnościami, nie szukają pomocy, a emocje eskalują. Kiedyś ludzie się spotykali, dziś głównie piszą, posługują się komunikatami. Boję się, że jak tak dalej pójdzie, to dzieci zatracą mowę, będą jak roboty wyrzucające z siebie tylko hasła. W społeczeństwie mnożą się choroby psychiczne, różnego rodzaju zaburzenia i psychozy – dodaje.
Biegła sądowa i psychoterapeutka uważa ponadto, że okres pandemii pozostawił po sobie spustoszenie w umysłach ludzi. – Oderwał nas od relacji, zamknął w domach, zostawił samym sobie. Wyraźnie obserwuję, że od tego czasu zwiększyły się teorie spiskowe, ludzie wszędzie widzą podstęp, mówią, że ktoś chce im zrobić krzywdę, więc trzeba się bronić – wymienia psycholożka.
No i wszechobecny hejt. – Internet jest inspiracją do hejtowania, w tej przestrzeni nękanie jest bardzo powszechne. Słabsi, wrażliwsi tego nie wytrzymują i albo robią sobie krzywdę, albo innym. Mam wielu młodych pacjentów, którzy z powodu hejtu rówieśniczego przestali chodzić do szkoły, tak bardzo się boją. Znam też zastraszonych nauczycieli, atakowanych przez uczniów i ich rodziców. To wszystko bardzo źle wygląda, wręcz dramatycznie. Dlatego nie spodziewam się, aby między ludźmi było lepiej. Raczej będzie gorzej – konstatuje Skarżyńska.
A skąd tak znaczna kumulacja zbrodni akurat w Tarnowie? Nie brakuje opinii, że w biedniejącym i tracącym swoje funkcje gospodarcze mieście pod Górą św. Marcina, rośnie ogólny poziom frustracji. – Tu żyje się trudniej niż w większych miastach. Zarobki są mniejsze, dostęp do dóbr i usług też jest uboższy niż gdzie indziej. A na dodatek to hermetyczne środowisko, ludzie się znają, jest mniejszy poziom życzliwości i tolerancji na wszelkie inności. Łatwo jest kogoś zaszczuć, a trudniej poprosić o pomoc. Szukanie wsparcia psychologicznego jest wciąż odbierane dosyć negatywnie, a nawet wyśmiewane. Jesteśmy zamknięci w sobie i w naszym środowisku – oceniają fachowcy.
Seria tragicznych zdarzeń w Tarnowie wymusza konieczność działań zapobiegawczych. Mowa o szerokiej aktywności służb, psychologów i decydentów samorządowych. Trudno bowiem udawać, że problemu nie ma.
Do czasu zamknięcia bieżącego wydania tygodnika TEMI, nie otrzymaliśmy komentarza policji w tej sprawie.






















