
Prasa i publicyści ekonomiczni wciąż mają na uwadze bardzo trudną sytuację Grupy Azoty. Wskazują na długi firmy wynoszące ok. 10 mld zł i skomplikowane negocjacje spółki z wieloma bankami, od których zależy jej dalszy byt. Twierdzi się, że po drodze jeszcze wiele może się wydarzyć, a niektóre pojawiające się pogłoski można uznać za sensacyjne.
Cytowany przez portal Gazeta prawna Szymon Wieczorek, ekspert z Instytutu Jagiellońskiego, przeanalizował trendy finansowe Grupy Azoty SA za I kwartał 2024 rok i jest zdania, że jeśli nie zmienią się one na korzyść w najbliższej perspektywie, to pieniędzy wystarczy Azotom zaledwie na dwa kwartały. Dodaje przy okazji, że jeżeli spółka zdecyduje się na restrukturyzację, może to oznaczać zwolnienia w najbardziej finansowo obciążających częściach firmy. Ograniczone mogą też zostać premie, świadczenia i inne benefity. Może to też oznaczać ograniczanie tych inwestycji, które są bardziej ryzykowne, długoterminowe i są w mniejszym stopniu zrealizowane.
Jak pisaliśmy w poprzednim numerze TEMI, niedawno zarząd GA ogłosił optymalizację kosztową w sprawie wynagrodzeń załogi, co wywołało dość zdecydowaną reakcję związkowców. Ma ona jednak nie dotyczyć podstawowego wynagrodzenia pracowników.
Wygląda na to, że drogę do naprawy bardzo trudnej sytuacji Azotów nie da się przejść bezboleśnie. To jest już wojna o zachowanie bytu spółki, a jeśli jest wojna, muszą być też ofiary. I na pewno będą.
Nerwowe rozmowy
Barbara Oksińska z portalu Business Insider tak kreśli możliwy dalszy scenariusz rozwoju wydarzeń: Najpierw porozumienie z bankami, następnie głęboka restrukturyzacja grupy, a później dokapitalizowanie przez państwo — tak może wyglądać scenariusz wyjścia na prostą największego polskiego koncernu nawozowego. Obecnie trwają przepychanki zarządu Grupy Azoty z instytucjami finansowymi, które mogą potrwać jeszcze kilka miesięcy. — Spółka wpadła w spiralę zadłużenia. Nawet jeśli dogada się z bankami, to później nie będzie miała z czego finansować zielonych inwestycji, bo nikt nie pożyczy jej już nawet złotówki. Do akcji musi wkroczyć Skarb Państwa – przekonuje jeden z naszych rozmówców znający kulisy toczących się negocjacji.
Problem polega na tym, że z powodu wysokich strat notowanych w Azotach w minionych kwartałach poprzedniego i bieżącego roku spółce nie udało się utrzymać wskaźników finansowych na odpowiednim poziomie i dochować warunków umów kredytowych.
Portal BI twierdzi, że rozmowy między Azotami i bankami są bardzo nerwowe, a niektóre z nich domagają się wprowadzenia do zarządu Azotów wskazanego przez nich przedstawiciela międzynarodowej firmy doradczej. Miałby on pilnować procesów restrukturyzacyjnych w chemicznym gigancie, ale podobno Azoty nie chcą na to przystać.
Znowu ten Orlen…
Jednocześnie BI cytuje wypowiedź Andrzeja Skolmowskiego, wiceprezesa Grupy Azoty: Przedłożyliśmy bankom niezbędne dokumenty i doprecyzowujemy szczegóły. To dopiero początek fazy intensywnych rozmów, zarówno grupowych, jak i indywidualnych. (…) Sytuacja związana z zadłużeniem jest nerwowa, ale trudne rozmowy prowadzone są w rzeczowej atmosferze. Wiemy, że musimy znaleźć rozwiązanie.
W sprawie dalszych rozwiązań pojawiają się już sensacyjne doniesienia. Portal ustalił, że banki oczekują od Skarbu Państwa dokapitalizowania Azotów. Ponoć także w samych Azotach jest o tej opcji mowa; o możliwym dokapitalizowaniu spółki albo – uwaga! – przejęciu jej (w części? W całości?) przez państwowy Orlen. Jak pamiętamy, Orlen już wcześniej pojawił się w dyskusjach o przyszłości Azotów, za czasów jego prezesa, Daniela Obajtka, i rządów Zjednoczonej Prawicy. To wtedy powstała koncepcja, aby z Grupy Azoty „wyjąć” puławskie zakłady azotowe i dołączyć do Orlenu. Mimo ostrzeżeń płynących z kręgów wielu ekonomistów, którzy byli zdania, iż na skutek takiego zabiegu los Grupy Azoty będzie niepewny, koncepcja ta upadła dopiero po wyborach parlamentarnych jesienią 2023 roku, gdy ZP utraciła w kraju władzę. Wtedy z tego pomysłu wycofał się ówczesny zarząd GA, związany z PiS, choć wcześniej mu się oficjalnie nie sprzeciwiał.
Teraz jednak, gdyby Orlen miał przejmować Azoty, to przypuszczalnie na innych zasadach. Zarząd Grupy Azoty w żaden sposób nie odnosi się do tego rodzaju spekulacji.
Nie czas na fochy
Trzy z czterech związków zawodowych działających w tarnowskich Azotach (wyjątkiem jest tu NSZZ „Solidarność”) skierowały pismo do premiera Donalda Tuska, w którym wyrażają zaniepokojenie ciągłym importem na rynki unijne tanich nawozów sztucznych wyprodukowanych w Rosji, stanowiących dużą konkurencję. Związkowcy protestują przeciwko działaniom oszczędnościowym w Azotach kosztem załogi, a także podkreślają, że poprzedni zarząd GA powinien jak najszybciej ponieść odpowiedzialność za swoje działania i zaniechania.
NSZZ „Solidarność” z całej Grupy Azoty SA spotkał się w związkowym Sekretariacie Przemysłu Chemicznego w Warszawie, by potem oznajmić: Zostały zakopane wszystkie urazy, zapomniane wszystkie przykre słowa – bo dziś walczymy o życie i nie czas na fochy. „Solidarność” w sprawie swoich działań na rzecz ocalenia Azotów przyjęła mapę drogową na najbliższe tygodnie, ale jej nie upubliczniła. Jak napisano, z oczywistych powodów.






![Groźny wypadek na A4. Autostrada była zablokowana przez blisko 8 godzin [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/wypadek-A4-218x150.jpeg)
![Chwile ulotne jak dmuchawce… Pod Tarnowem zachwycają białe połacie [ZDJĘCIA] Sezon na dmuchawce](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Sezon-na-dmuchawce-4-218x150.jpg)















