Od niedawna posłowie jednego z ugrupować przekonują, że często bywa zagrażone życie lub zdrowie ratowników zatrudnionych w pogotowiu ratunkowym, zwłaszcza podczas wezwań do agresywnych uczestników libacji alkoholowych, ulicznych bójek czy przemocy domowej. Sytuację ratowników mogłoby poprawić całkowite zrównanie ich statusu z służbami mundurowymi, by mieli prawo do noszenia broni lub chociaż elektrycznego paralizatora.
W pogotowiu ratunkowym w Tarnowie pracuje 11 zespołów ratownictwa medycznego. Czy zdarza się im doświadczyć groźnych dla nich sytuacji?
– Niejednokrotnie, bowiem wyjeżdżając na wezwanie, nigdy nie wiemy, co nas może spotkać – przekonuje Witold Duda, kierownik Scentralizowanej Dyspozytorni Medycznej nr 2 w Tarnowie.
Przykładem jest choćby sytuacja z ostatnich dni, kiedy dyspozytor tarnowskiego pogotowia odebrał telefon od jednego z mieszkańców Łęgu Tarnowskiego, wzywającego karetkę z powodu upadku ze schodów. Kiedy ratownicy zapukali do drzwi domu, otworzył im młody mężczyzna trzymający w ręce nóż. Na widok ekipy karetki pogotowia wykonał ruch, jakby miał zamiar ich zaatakować. Ratownicy uciekli, wezwano policję, funkcjonariusze weszli do środka i obezwładnili domownika, a po badaniu alkomatem okazało się, że mężczyzna miał w organizmie ponad cztery promile alkoholu. Delikwent trafił na trzy miesiące do tymczasowego aresztu, usłyszał już zarzut usiłowania zabójstwa.
Ratownicy często mają do czynienia z agresywnymi pacjentami, którzy wcześniej przedawkowali alkohol, bywa, że są atakowani fizycznie. Niebezpiecznie bywa również w kontaktach z ludźmi chorymi psychicznie, którzy lekceważą leczenie i przestają przyjmować zapisane im leki. Do domu takich pacjentów ratownicy jadą zazwyczaj w asyście policjantów, którzy mogą użyć siły.
– Mamy oczywiście kaftany bezpieczeństwa i możemy podać pacjentowi zastrzyk uspokajający bez jego zgody, ale do tego muszą być spełnione ściśle określone warunki – zaznacza szef dyspozytorni.
Ratownicy bezbronni bywają wobec groźnych psów biegających po posesji pacjentów, którzy w domu czekają na pomoc. Muszą wówczas wywołać sąsiada lub któregoś z domowników, by odwrócił uwagę zwierzęcia, albo wezwać policjantów z odstraszającym gazem pieprzowym.
Czy czasem niebezpieczna praca jest odpowiednim powodem, dla którego pracownicy karetek powinni nosić broń lub paralizatory? Szef tarnowskiej dyspozytorni zauważa, że ratownicy już mają status funkcjonariusza publicznego na służbie, dlatego atak na nich jest traktowany jak napaść na policjanta i bywa zagrożony surową karą.
– Nie jestem zwolennikiem bardziej restrykcyjnych środków, może jedynie przydałby się nam gaz pieprzowy na odstraszanie groźnych psów – dodaje Witold Duda.
Czy pogotowie się uzbroi?
REKLAMA
REKLAMA
























