Dawny klasztor wciąż kryje tajemnice

0
klasztor benedyktynow
Czy istnieje ukryta krypta z prochami zakonników?
REKLAMA

Dokonał on też kilku cennych odkryć, choć nadal jest zdania, że stary klasztor wciąż kryje sporo tajemnic. Ale żeby je dokładnie poznać, muszą znaleźć się na to fundusze.
– Zespół dawnego klasztoru Bernardynów jest trzecią największą murowaną budowlą w Tarnowie z okresu średniowiecza, po katedrze i ratuszu – mówi Rafał Nijak, z pochodzenia tarnowianin, pracownik warszawskiej ASP. – A może nawet drugą, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ratusz po przebudowie ma więcej cech renesansowych niż średniowiecznych.
Zabudowaniom przy ul. Bernardyńskiej 24 Rafał Nijak poświęcił ostatnio dużo uwagi. Efektem jest praca, z której można czerpać dużo nieznanej do tej pory wiedzy o zapomnianym zabytku. Do najbardziej interesujących jej fragmentów należy prezentacja komputerowej próby rekonstrukcji obiektu, dokonanej w oparciu o wiarygodne źródła historyczne. W publikacji znajdują się plany fragmentów i całości budowli oraz wizualna makieta klasztoru łącznie z przylegającym doń kościołem pw. Matki Boskiej Śnieżnej. Dzięki temu dowiadujemy się nie tylko, jak wyglądały zabudowania klasztorno‑kościelne na zewnątrz, ale i w środku.
Z zamieszczonych prezentacji wynika, iż zespół klasztorny, który powstał w II połowie XV wieku, był zwartą, dobrze strzeżoną budowlą. Miał charakter wybitnie warowny. Otaczały go solidne ceglane fortyfikacje, których resztki przetrwały do dzisiaj. To tutaj – do 1789 r. – początkowo znajdowała się siedziba tarnowskich bernardynów, którzy przybyli do miasta w 1459 r. Wiadomo na pewno, iż posiadali oni rozległy ogród zlokalizowany w bezpośrednim sąsiedztwie klasztoru po wschodniej i południowej stronie zabudowań.
– Dawny zespół klasztorny to niezwykły zabytek – zapewnia dr Nijak. – Warto przyjrzeć mu się z bliska, poznać to, co jeszcze jest nieznane.
Rafał Nijak jest zdziwiony, że do tej pory obiekt nie wywoływał w mieście większego zainteresowania, ale jest przekonany, że to się zmieni. Zajmując się od 2013 roku jego dziejami, sam przeprowadził już tam badania, których rezultatem jest na przykład odkrycie fragmentów polichromii.
– Na wysokości pierwszego piętra ściany wschodniej natknąłem się na malowidła historyczne o powierzchni około 3 metrów kwadratowych. Najstarsze fragmenty mogą pochodzić z XVI bądź XVII wieku.
Skutkiem prowadzonych badań było też odnowienie w ubiegłym roku żelaznych skrzydeł drzwiowych, które być może wykonane zostały już w XVI stuleciu. Pisaliśmy o tym szerzej w jednym z poprzednich numerów TEMI.
Zabudowania klasztorne, które obecnie pełnią funkcje cywilne (biura magistratu), ale służą również Kościołowi Polskokatolickiemu, doczekały się – na swoje nieszczęście – bardzo radykalnych przekształceń architektonicznych, które nastąpiły po kasacie klasztoru dokonanej przez władze austriackie w latach 80. XVIII stulecia. Fragmenty obiektu zostały wyburzone, w XVIII w. przez wirydarz (ogród) poprowadzono odcinek ul. Bernardyńskiej. Mimo to wciąż można tam odnaleźć zachowane cenne gotyckie elementy.
W przypadku kościoła zwraca uwagę dawne prezbiterium o nieotynkowanych ścianach zewnętrznych, wzniesione z tzw. zendrówki, cegły glazurowanej – najcenniejszy zachowany fragment gotycki. Zachowały się na nich niewyraźne fragmenty polichromii malowanej, rzadko w kraju spotykanej.
Mimo solidnej pracy, którą wykonał dr Nijak, jego zdaniem jest to zaledwie wstęp do kolejnych badań. Dawny klasztor bernardyński ciągle kryje wiele tajemnic.
– Warto dla historycznych tynków odsłonić całe zachowane prezbiterium. Należałoby sprawdzić pierwotne sklepienia i w tym celu przeprowadzić badania górnych partii ścian wewnętrznych. Na dziś niewiele też można powiedzieć o klasztornych przyziemiach, bardzo prawdopodobne jest, że istnieją krypty z prochami zakonników i dobrodziejów klasztoru. Wiele pytań budzi budynek przy obecnej ulicy Bernardyńskiej 19, który został dobudowany w XVIII wieku do południowego skrzydła klasztoru. Znajdują się tam historyczne piwnice – wylicza Rafał Nijak.
Jego niepokój jako badacza budzi też inny stwierdzony fakt. Chodzi o wyraźną różnicę poziomów, mierzoną na ok. 40 cm, między prezbiterium (obecna kaplica Kościoła Polskokatolickiego) a dawną nawą główną. Może to sugerować istnienie nieujawnionych jeszcze najstarszych fragmentów świątyni.
W świetle niedawnych odkryć archeologicznych, zwłaszcza na pl. Morawskiego w 2015 roku, gdy na zapleczu dawnego klasztoru natrafiono na resztki XVI‑wiecznych fortyfikacji, powstaje również pytanie o możliwe istnienie trzeciej bastei w systemie obronnym. Ale wyjaśnienie tych zagadek możliwe jest tylko po przeprowadzeniu dodatkowych badań.
– Jestem przekonany, że warto postarać się o fundusze na ten cel. Myślę, że choćby samorząd miejski powinien o to zadbać, ale nie musiałby angażować pieniędzy z własnego budżetu – podkreśla dr Nijak. – Wystarczy opracować projekt, na który można otrzymać środki z funduszy zewnętrznych.
Póki co, jak się wydaje, już można wykorzystać niedawno ujawnione walory starego klasztoru. Ładny efekt można byłoby na przykład uzyskać poprzez iluminację odkrytych fragmentów wspomnianej już polichromii w środku budynku. Wtedy ślady historycznej epoki zaświeciłyby jeszcze pełniejszym blaskiem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze