Dużo dymu wokół dymka

0
REKLAMA

Producent – kto to jest?

Roman Kucharczyk, wicedyrektor Izby Skarbowej w Katowicach, upoważnionej przez Ministerstwo Finansów do interpretacji przepisów prawa podatkowego, zajmując się kwestią dzierżawców maszyn, posługuje się definicją „produkcji” wyjętą ze „Słownika języka polskiego” PWN, ponieważ ustawodawca tej definicji nie precyzuje. Spółka Infoster natomiast opiera się na określeniach pochodzących z dyrektyw unijnych, odnoszących się do branży tytoniowej. Dla pierwszej strony sporu producent to ktoś, kto „coś robi, wytwarza, zmienia, przekształca twórczo” itp., dla drugiej to „osoba fizyczna lub prawna, która faktycznie przygotowuje wyroby tytoniowe i ustala maksymalną detaliczną cenę sprzedaży (…) ”.
Katowicki urząd skarbowy uważa, że automatyczne wprowadzanie „tytoniu do palenia” do osłonek papierosowych to jednak produkcja. Urząd jest zdania, iż „papieros jako wyrób akcyzowy co do zasady winien być produkowany (wytwarzany) w składach podatkowych”, których w sklepach wyposażonych w te urządzenia nie było. W piśmie urzędu nie ma odniesienia do produkcji tylko na swój użytek.
Wprawdzie spółka Infoster nie występuje w prowadzonym postępowaniu (dotyczy ono jednego z dzierżawców urządzenia), ale jeśli w grę ma wchodzić opodatkowanie, pada cały interes. Kto w Polsce kupi maszynę, która wraz z papierosami „wytwarza” także akcyzę?

Niedzielny schabowy

– Problem polega na tym, że służby państwowe uważają, iż jakakolwiek wytwórczość jest już produkcją. Skoro tak, to czy nie powinna zostać opodatkowana moja matka, która każdej niedzieli „produkuje” dla mnie na obiad schabowego? – pyta prezes Infosteru.
Denerwuje się coraz bardziej, gdyż świetnie zapowiadający się interes jest poważnie zagrożony. Kiedyś w firmie pracowało 120 osób plus 12 konstruktorów w biurze projektowym, dziś zostało kilkunastu zatrudnionych, a na wykończenie czeka ponad 30 papierosowych automatów, w które spółka zainwestowała znaczną część swego majątku i których los jest niepewny.
– Nam się spieszy, bo to jest dla nas być albo nie być. Tymczasem celnicy zwlekają, urzędnicy za nic mają unijne dyrektywy, maszyny nie pracują. Chcąc przyspieszyć postępowanie, złożyłem doniesienie na własną osobę. Dlatego posługuję się w nim nazwą tytoniu akcyzowego, gdyż takiego samego użył klient w Słubicach, który ma teraz problemy. Od zrobionych przez niego papierosów akcyza wyniosłaby 26 zł, a zatrzymano maszynę wartą ponad 100 tysięcy.
Zdecydowane działania służb celnych w kraju względem maszyn do produkcji papierosów z liści tytoniu wynikają zapewne z coraz bardziej rozpowszechnionej domowej produkcji papierosów, choćby za pomocą domowej maszynki do makaronu, która rozdrabnia liście na tytoń. Fiskus zorientował się, że wskutek dostosowywania naszych uregulowań do prawa unijnego i uznania, że niepocięty liść tytoniowy nie jest w myśl ustawy wyrobem tytoniowym, spod akcyzy uciekają ciężkie pieniądze. Wg szacunków resortu finansów, jest to ok. 450 mln rocznie, a wg Polskiej Izby Handlu 1 mld zł – plantatorom tytoniu coraz bardziej opłaca się sprzedawać surowiec małym firmom i osobom prywatnym niż wielkim koncernom.
Ale już w ubiegłym miesiącu wiceminister finansów zapowiedział, że jeszcze w tym roku niepocięte liście tytoniowe zostaną obłożone akcyzą. Czy wtedy interes tarnowskiej spółki i jej klientów zostanie już całkiem pogrzebany?
– Nie, skądże – odpowiada prezes Gawron. – Będzie drożej niż było, ale nam i klientowi robiącemu sobie papierosy się opłaci.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze