Strona główna Tarnów - wiadomości Dwanaście milionów zł dla pokrzywdzonych ministrantów? Nowe emocje wokół głośnego sporu

Dwanaście milionów zł dla pokrzywdzonych ministrantów? Nowe emocje wokół głośnego sporu

3
Dwanaście milionów zł dla pokrzywdzonych ministrantów diecezji tarnowskiej
REKLAMA

Jeszcze nie rozpoczął się w Tarnowie proces cywilny z powództwa byłych ministrantów z Diecezji Tarnowskiej, w przeszłości molestowanych przez duchownego, którzy domagają się zadośćuczynienia finansowego, a już po raz kolejny zrobiło się o sprawie bardzo głośno. Na tyle głośno, że nastroje stara się tonować sam biskup tarnowski, który wydał specjalny komunikat.
Najpierw sprawa molestowania ośmiu byłych ministrantów zwróciła uwagę dużej części opinii publicznej wiosną tego roku. Wtedy to pojawiła się informacja, iż pokrzywdzeni domagają się od Diecezji Tarnowskiej zadośćuczynienia finansowego wynoszącego łącznie 12 mln zł. Przypomnijmy, że w sprawie chodzi o ks. Mariana W., który był proboszczem w kilku parafiach w Małopolsce, a prokuratura zarzuciła mu, że w latach 2003‒2011 miał dopuścić się czynności seksualnych wobec 11 nieletnich, z których siedmiu miało poniżej 15 lat. Ks. Marian W. skazany został ostatnio przez sąd w Nowym Targu na 12 lat pozbawienia wolności.

Emocje, które towarzyszyły od początku tej historii, wzmogły się jeszcze, gdy na pozew ministrantów żądających od diecezji, w której pracował ks. W., pieniężnej rekompensaty, tarnowska Kuria Diecezjalna odpowiedziała, że rozumiejąc znaczenie wyrządzonej ministrantom krzywdy, nie uważa, aby odpowiedzialnością zbiorową za przestępstwo dokonane przez konkretnych ludzi należało obarczać całą wspólnotę diecezji.

„Nie sposób oprzeć się wrażeniu” …

Kuria Diecezjalna wciąż nie uznaje roszczeń byłych ministrantów, a emocje wezbrały ponownie po niedawnej publikacji w portalu Onet.pl oraz po reportażu w Faktach TVN24, w których przedstawiono fragmenty stanowiska jednego z pełnomocników diecezji: (…) Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż kwestie związane z powtarzalnością takich zachowań księdza W., ich częstotliwością oraz czasookresem, w którym były podejmowane, są jednak powiązane z reakcjami i działaniami powodów. (…) Działania ks. Mariana W. nie spotkały się bowiem ani ze stanowczym sprzeciwem powodów, ani z próbami szukania przez powodów pomocy u innych osób. Należy zatem rozważyć kwestię przyczynienia się powodów do rozmiaru szkody poprzez przyczynianie się do częstotliwości i intensyfikacji zachowań powodujących szkody. (…) Z analizy zeznań powodów oraz innych osób przesłuchiwanych można wyprowadzić wniosek, że powodowie akceptowali zachowania ks. Mariana W. wobec nich.

REKLAMA (2)

Jedna z ofiar księdza., która wypowiedziała się w stacji TVN24, podkreśliła, że on i jego koledzy jako 11-letnie dzieci, które molestował duchowny, byli wówczas sparaliżowani strachem, bezradni wobec problemu, tym bardziej, że dla wielu z nich kapłan był wielkim autorytetem. W najmniejszym stopniu nie czują się winni tego, co zaszło na plebanii przed laty.

– Zamierzam pisemnie odpowiedzieć na ostatnią wypowiedź kurii – powiedział w rozmowie z TEMI mec. Jarosław Głuchowski, pełnomocnik jednego z pokrzywdzonych, wkrótce po emisji reportażu w TVN. – Na razie posłużę się tutaj pewnym przykładem. Jeśli jakaś kobieta o pierwszej w nocy idzie ulicą w mieście i ktoś dokona na niej gwałtu, to nie ona ponosi za to winę, ale sprawca czynu. Bo ona ma prawo o każdej porze poruszać się po mieście. Podobnie ci ministranci, którzy mogli odwiedzać plebanię, gdyż nie było takiego zakazu. Ale to nie jest ich wina, że właśnie tam padli ofiarą księdza, który w żadnym razie nie powinien ich tknąć, naruszać ich nietykalność cielesną. Nie można mylić skutków z przyczynami.

Biskup wyjaśnia

Ponieważ ostatnie wystąpienie kurii, w którym pada stwierdzenie, że powodowie akceptowali zachowania ks. Mariana W., wywołało wiele dyskusji, głos zabrał Andrzej Jeż, biskup tarnowski. W opublikowanym komunikacie czytamy m.in.: W związku z ostatnimi publikacjami medialnymi zarzucającymi, że ze strony diecezji tarnowskiej sugerowana jest współwina Skrzywdzonych przez byłego księdza Mariana W., pragnę w sposób jednoznaczny i stanowczy oświadczyć, że stoimy na stanowisku, iż absolutnie nie można w żadnym stopniu obarczać winą Osób skrzywdzonych za przestępcze działania księdza Mariana W. i za jego zaburzenia preferencji seksualnych. Wina leży tylko i wyłącznie po stronie sprawcy, a nie Osoby skrzywdzonej! Takie stanowisko zostało też przedstawione przez pełnomocnika diecezji mec. Krzysztofa Nocka w wydanym przez niego obszernym odniesieniu się do doniesień medialnych.

REKLAMA (3)

Mec. Nocek, nawiązując do wymienionych wyżej publikacji, napisał, że teza, jakoby diecezja tarnowska sugerowała, że pokrzywdzeni „są sami sobie winni” to manipulacja medialna. Przypomniał on, że kuria od początku jest zdania, że nie można winić dawnych ministrantów za podejmowanie przez duchownego względem nich bezprawnych działań. Pełnomocnik diecezji pisze: Istotą procesu i sporu nie jest zatem kwestionowanie sprawstwa byłego księdza, co zostało potwierdzone wyrokiem karnym, który jako prejudykat karny wiąże sąd cywilny w zakresie sprawstwa skazanego i nie podlega ponownemu rozpoznaniu. Rdzeniem postępowania jest natomiast fakt, że Diecezja Tarnowska nie uznaje swojej odpowiedzialności cywilnoprawnej (…).

Sędzia pozostaje

We wspomnianym komunikacie biskup Jeż przeprosił wszystkie skrzywdzone osoby i ich rodziny oraz wyraził żal z powodu krzywdy, jaka została im wyrządzona: Słowa przeproszenia kieruję również do wszystkich, którzy w wyniku zamętu medialnego, jaki powstał wokół stanowiska prezentowanego w tej kwestii zarówno przeze mnie, jak i przez diecezję, poczuli się zgorszeni.
Jak się dowiadujemy w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, termin rozpoczęcia procesu cywilnego w sprawie zadośćuczynienia finansowego dla były ministrantów zostanie ustalony w najbliższym czasie.

Mec. Jarosław Głuchowski mówi, że pełnomocnikom pokrzywdzonych nie udało się zmienić sędziego, który ma rozpatrywać sprawę. Chodzi o sędziego Sądu Okręgowego w Tarnowie, Marka Syrka, który – jak podnosili wnioskodawcy zmiany – jest wiceprezesem tarnowskiej Fundacji Cordare, a jej prezesem przedstawiciel Diecezji Tarnowskiej, ks. Robert Biel.
– Przede wszystkim chcę zaznaczyć, że w naszym sądzie sprawy są przydzielane sędziom losowo. Po drugie, Sąd Okręgowy w Tarnowie, rozpatrując wniosek pełnomocników powodów, uznał, że charytatywna działalność sędziego w fundacji nie powinna budzić wątpliwości co do jego bezstronności w sprawie. Zdaniem sądu, we wniosku nie wykazano tej zależności – mówi sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel, rzeczniczka tarnowskiego sądu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
3
0
Napisz komentarzx