Dla Katarzyny Pacewicz‑Pyrek (szefowej Platformy Obywatelskiej w powiecie brzeskim i radnej miasta) start w wyborach do PE jest kolejnym „ciekawym i pouczającym doświadczeniem”.
– To, że jestem na ósmym miejscu partyjnej listy, nie ma dla mnie większego znaczenia. Swój udział w eurowyborach rozumiem jako wsparcie dla całej listy PO i jej liderów. Nie myślę w każdym razie o wynajmowaniu mieszkania w Brukseli… – uśmiecha się pani Katarzyna. Nie składa wielkich deklaracji i gotowa jest z pokorą przyjąć werdykt wyborców.
Odległe pozycje na wyborczych listach nie deprymują tarnowskich kandydatów. Poseł PiS Edward Czesak, który startuje z ostatniego miejsca zachowuje optymizm i nie przekreśla całkowicie swoich szans na euromandat.
– Naszą listę tworzą znane z działalności publicznej osoby i każdy z kandydatów może osiągnąć sukces. O sobie słyszałem żartobliwe komentarze, że „jak odwrócimy tabelę, to Czesak będzie na czele”. Traktuję to jak dobrą wróżbę. Zabiegam o głosy wyborców z pełnym wiary zaangażowaniem i świadomością, że wiem, czego chcę. Jako jedyny z małopolsko‑świętokrzyskiej listy pracuję w sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej i dobrze znam unijną problematykę.
Wszyscy eurokandydaci apelują o frekwencję przy urnach i zapewniają, że jeśli zasiądą w europarlamencie, zadbają o interesy gospodarcze Polski i jej międzynarodowy wizerunek. Dają już temu wyraz na plakatach, podczas konferencji prasowych i spotkań z wyborcami.
Polacy wybiorą 51 eurodeputowanych z grona 751 kandydatów.Nasz okręg wyborczy numer 10 obejmuje województwo małopolskie i świętokrzyskie. Mandaty otrzyma tutaj siedmioro spośród kandydatów zgłoszonych przez komitety wyborcze: Europa+ Twój Ruch, Nowa Prawica – Janusza Korwina‑Mikke,
Platforma Obywatelska, Polska Razem Jarosława Gowina, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Narodowy, Sojusz Lewicy Demokratycznej–Unia Pracy, Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Kandydatów wystawiają też regionalne komitety wyborcze: Samoobrona, Partia Zieloni i Demokracja Bezpośrednia, która zarejestrowała swą listę w małopolsko‑świętokrzyskim okręgu.Wyborcy zwykle ulegają partyjnym układankom wskazującym wprost faworytów i po raz kolejny zapowiada się głosowanie na liderów list. W PO są nimi w kolejności: obecna europosłanka Róża Thun, były trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej, Bogdan Wenta i eurodeputowany Bogusław Sonik. Czwarte miejsce na liście PO zajmuje posłanka z okręgu tarnowskiego, Elżbieta Achinger, a ósme Katarzyna Pacewicz‑Pyrek z Brzeska. Na czele listy PiS jest europoseł Ryszard Legutko, kolejne miejsca zajmują: Andrzej Duda i Ryszard Terlecki. Na dziesiątej pozycji znalazł się poseł Edward Czesak, szef tarnowskiego okręgu PiS.
Polska Razem stawia w pierwszej kolejności na Jarosława Gowina i Adama Bielana. Na siódmym miejscu umieściła Pawła Augustyna z Lubczy w pow. tarnowskim, a na ostatnim Iwonę Tworzydło‑Woźniak – pochodzącą z gm. Rzezawa byłą radną sejmiku wojewódzkiego.
W Polskim Stronnictwie Ludowym prymat dzierży europoseł Czesław Siekierski, z czwartej pozycji startuje Stanisław Sorys z Lichwina – członek zarządu województwa małopolskiego i także kandydat na prezydenta Tarnowa.
Twarzą numer jeden Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Unii Pracy pozostaje europosłanka Joanna Senyszyn, siódme miejsce zajmuje Franciszek Bernat z Tarnowa.
Solidarnej Polsce lideruje europoseł Zbigniew Ziobro, a na piątej pozycji jest Lucyna Malec, związana wcześniej z PiS.Kampania do Parlamentu Europejskiego powinna z każdym dniem nabierać tempa, choć fajerwerków nie należy oczekiwać. Czasu zostało niewiele, ale komitety nie zamierzają szastać pieniędzmi – w bliskiej wszak perspektywie są wybory samorządowe, a później parlamentarne.To trzecie wybory do PE od czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, przypadające w 10. rocznicę naszej obecności w zjednoczonej Europie. Eksperci przewidują jednak słabą frekwencję przy urnach, nieprzekraczającą 35‑40 procent. Z dotychczasowych sondaży i analiz wynika, że eurowybory w Polsce wygra PiS, wyprzedzając o kilka procent PO. Następnie mandatami podzielą się w kolejności: SLD, Europa+ Twój Ruch, Nowa Prawica, PSL, Polska Razem.
Te prognozy mogą najbliższe tygodnie zweryfikować, ale emocje i niepokój towarzyszyć będą eurokandydatom do końca. Stawką są przecież: zaspokojenie politycznych ambicji i nie do pogardzenia apanaże. Każdy eurodeputowany otrzymuje miesięcznie ponad 7 600 euro brutto, czyli ponad 31 tysięcy złotych. Oprócz pensji, na jego konto trafia dodatkowo 4 tysiące euro na prowadzenie biura poselskiego i ok. 300 euro dziennej diety. Mandat europosła ma więc imponujący, jak na polskie warunki, wymiar finansowy. A zatem… opłaca się wygrać w eurowyborach.
Eurowybory bez wyrazu
REKLAMA
REKLAMA
























