Firmy „śmieciowe” zawarły układ?

0
W Tarnowie, gdy okazało się, że przedsiębiorcy będą musieli płacić za odbiór odpadów aż kilkakrotnie więcej, tylko dwie firmy wywozowe były chętne do świadczenia usługi
W Tarnowie, gdy okazało się, że przedsiębiorcy będą musieli płacić za odbiór odpadów aż kilkakrotnie więcej, tylko dwie firmy wywozowe były chętne do świadczenia usługi
REKLAMA

W tym roku mieszkańców gmin czekają kolejne podwyżki cen za odbiór odpadów. Już teraz wzbudzają one duże emocje. W przekonaniu niektórych samorządowców wpływ na wysokość cen ma między innymi zmowa niektórych spółek zajmujących się odbiorem śmieci, które dzielą rynek między sobą i starają się windować ceny. Firmy zaprzeczają, twierdząc, że jest wolny rynek i one działają w ramach tego rynku.

– Nie wiem, czy te firmy mają między sobą zmowę, czy nie, myślę, że odpowiednie agendy państwowe są w stanie to zweryfikować. Ze swojej strony mogę dodać, że na samym początku w naszym gminnym przetargu uczestniczyło pięć firm wywozowych, a do ostatniego zgłosiła się tylko jedna – mówi Bogdan Stasz, wójt gminy Gromnik.
Podkreśla on, że mieszkańcy są coraz bardziej zbulwersowani ciągłymi podwyżkami stawek za wywóz śmieci z posesji.
– Po ostatniej podwyżce jest to 18 zł od osoby, ale słychać, że w innych gminach ceny dochodzą nawet do 30 złotych. Oczywiście, na te podwyżki mają wpływ różne czynniki, nie tylko polityka firm wywozowych.
Mimo to znalazły się one pod obstrzałem niektórych samorządowców. Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich w rozmowie z portalem ekonomicznym Money.pl powiedział: Nasi kontrahenci, przedsiębiorcy, którzy biorą od nas odpady, życzą sobie o wiele więcej niż do tej pory. Umiejętnie się ze sobą dogadują. Nie chcę mówić o zmowie cenowej, ale patrząc na mapę Polski widać podział zasięgu ich oddziaływania. Jak ogłaszamy przetargi, szczególnie w dużych miastach, to chętnych do realizacji usług nie ma, albo jest jeden (…).

Zagadkowe konsorcja

Wiosną w Tarnowie, gdy okazało się, że przedsiębiorcy będą musieli płacić za odbiór odpadów aż kilkakrotnie więcej niż w niedalekiej przeszłości, wyszło na jaw, że tylko dwie firmy wywozowe są chętne do świadczenia usługi. Wtedy to Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, zapowiedział, że być może sprawą zostanie zainteresowany Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, gdyż magistrat otrzymuje informacje o zawyżaniu cen na rynku odbioru odpadów.
W przypadku Poznania i okolic postępowanie antymonopolowe wszczął już UOKiK. Prezes Urzędu wydał komunikat: Jedną z form startu przedsiębiorców w przetargu jest stworzenie konsorcjum złożonego z różnych firm. Prawo antymonopolowe wprawdzie dopuszcza taką formę współdziałania, jednak jeśli uczestnicy konsorcjum mają możliwość samodzielnej realizacji zamówienia, to powinni je przeprowadzić bez współpracy ograniczającej konkurencję. Podobnie jest w sytuacji, w której możliwe jest wykonanie usług z mniejszą liczbą partnerów niż należy do konsorcjum.
Portal ekonomiczny Money.pl podjął się analizy krajowego rynku odbioru śmieci. Główny wniosek jest taki, że za szalonym wzrostem stawek za odbiór i zagospodarowywanie odpadów stoją coraz bardziej wyśrubowane regulacje unijne, ale także niedostatek konkurencji w przetargach na odbiór śmieci organizowanych przez lokalne samorządy. W ciągu ostatnich dwóch lat w ponad połowie gmin miejskich w kraju o zamówienie zabiegał tylko jeden przedsiębiorca, a w 2011 roku, przed zmianami, w 8 proc. tych gmin. Można odnieść wrażenie, że część firm dla ograniczenia konkurencji stara się dzielić między sobą sektorami działalności.

Zarabiają Niemcy

Money.pl sprawdził, kto najlepiej zarabia w Polsce na wywózce śmieci. Wyszło na to, że dwie niemieckie firmy, w tym spółka Remondis, która ma swoje oddziały w całym kraju, również w Krakowie i Tarnowie. Firmę zapytaliśmy o jej stanowisko w sprawie pojawiających się sugestii, płynących m. in. ze strony części samorządów, iż niektóre firmy zajmujące się odbiorem i zagospodarowywaniem odpadów mogą ustalać między sobą zasady gry rynkowej. Piotr Tokarski z firmy Remondis odpowiada: – Nigdy nie uczestniczyliśmy w żadnej zmowie i nic nie wiemy o tego typu praktykach. Kategorycznie zabrania tego nasza kultura korporacyjna. Niech świadectwem tego będą także nasze wewnętrzne procedury. Niedawno wszyscy nasi pracownicy kolejny raz zostali zobowiązani do wzięcia udziału w szkoleniu z prawa antymonopolowego. Dodatkowo trudno mówić o możliwościach jakichkolwiek zmów w naszym kraju. Rynek gospodarowania odpadami jest bardzo rozdrobniony. Największą liczbę firm stanowią na nim podmioty samorządowe. Znakomita większość kontraktów jest krótkoterminowa, co doprowadza do sytuacji często zmieniających się firm odbierających nieczystości na tym samym terenie w czasie kilku kolejnych lat. Trudno w takim razie mówić o jakichkolwiek zmowach, jeśli prywatne firmy ciągle muszą konkurować na rynku.

REKLAMA (2)

Rynek psują gminy?

Piotr Tokarski zwraca też uwagę na fakt, że zdarza się, iż samorządy wprowadzają w życie procedury in-house, czyli powierzenie zadania własnego gminie.
– Dzieje się to nawet wtedy, gdy na danym terenie istnieje konkurencja, która jest zainteresowana wzięciem udziału w przetargu. Najczęściej oczywiście beneficjentami takich rozstrzygnięć są miejskie czy gminne spółki. Z naszej perspektywy jest to ograniczanie wolnego rynku i wprowadzanie właśnie praktyk monopolistycznych.
Gmina wiejska Tarnów ze względu na dość duży obszar podzielona jest na trzy sektory zagospodarowywania odpadów. W przetargu wyłonione zostały dwie firmy, które te sektory obsługują.
– Obszar ten podzieliliśmy w ten sposób, aby zwiększyć wśród firm wywozowych konkurencję – podkreśla Grzegorz Kozioł, wójt gminy Tarnów. – Do przetargu zgłosiły się trzy spółki, wybraliśmy najkorzystniejsze oferty. Te spółki też są uzależnione od zwyżki innych cen, im także szybko rosną koszty. To już nie te czasy, gdy niektóre z nich na przykład wykupywały tereny opuszczonych cegielni, żeby zapełniać nimi przywożone odpady i próbować je tam spalać. Teraz muszą one wykazać się certyfikatami przekazania odpadów upoważnionym podmiotom. Myślę, że w warunkach wolnego rynku zmowa między firmami odbierającymi śmieci nie zadziałałaby skutecznie.

REKLAMA (3)

Winne głównie przepisy

Jak działa ów wolny rynek opowiada dziennikarzowi z Kalisza tamtejszy prezes firmy komunalnej, Sławomir Rudowicz: – Załóżmy, że nagle zapragnąłem wystartować w przetargu w Gdyni. Otóż muszę wykazać, że mam w promieniu 60 km bazę z zapleczem technicznym. Czy wyobraża pan sobie, albo ktokolwiek inny, że zabiorę ze sobą firmę, którą budowałem przez 30 lat i wyprowadzę się jutro na Wybrzeże, kupię teren, wybuduję nowe zaplecze, żeby wziąć udział w przetargu? Dodatkowo muszę wykazać się posiadaniem takiej bazy z odpowiednimi certyfikatami, pozwoleniami i masą innych wymogów po to, żeby ten przetarg być może przegrać z firmą np. z Wrocławia, Warszawy, Berlina czy Paryża. Jesteśmy w Unii, więc każdy może wziąć udział w tym przetargu.
Zdaniem wymienionego prezesa, nie tyle układ zawierany między firmami, co przepisy ustawowe stwarzają coraz poważniejszy problem lawinowo rosnących cen.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze