Polski Komitet Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu EAPN opublikował doroczny raport „Poverty Watch”. Analiza napawa niepokojem. To, co w zakresie zamożności nadrobiliśmy w latach ubiegłych, właśnie tracimy. W roku 2023 mamy się pod tym względem cofnąć do wskaźników z 2015.
Raport „Poverty Watch” pokazuje, że spada odsetek osób deklarujących poczucie pewności, że sobie poradzą finansowo (24%). Wzrasta odsetek tych, którzy deklarują lęk przed biedą, choć wierzą, że sobie poradzą (z 21% w ostatnim badaniu do 25%) oraz tych, którzy obawiają się biedy i nie wiedzą, czy i jak sobie poradzą (z 3 do 5%). Prognozy w tym zakresie także są negatywne – zasięg ubóstwa ma wzrosnąć o co najmniej 2 punkty procentowe i sytuacja może przypominać tę z 2015 r. Powód – kryzys kosztów życia oraz przewidywany wzrost bezrobocia.
Zaczynamy bać się biedy
Ogólnopolskie wyliczenia potwierdzają tarnowskie dane. – Jeśli chodzi o spojrzenie gospodarcze prognozy nie są optymistyczne. Już w tym roku większość firm odnotowała znaczne pogorszenie sytuacji finansowej. Głównym problemem są galopujące ceny energii, które drastycznie podnoszą koszty funkcjonowania firm – mówi Ryszard Nejman, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Tarnowie. – Problem jest ogólnokrajowy, a nawet ogólnoeuropejski, najbardziej zagrożone są mikro i małe firmy – zwłaszcza z branży usługowej. Bywa, że w firmie usługowej w Tarnowie, zatrudniającej 4 osoby, koszty rachunków za energię stanowią nawet 50% kosztów funkcjonowania. Cen nie można podnosić w nieskończoność, bo w końcu nie będzie klientów, dlatego jeśli nie uda się powstrzymać galopujących stawek energii, w przyszłym roku możemy mieć do czynienia ze znacznym wzrostem liczby zawieszonych działalności, a co za tym idzie wzrostem bezrobocia i upadkiem sporej części rodzimych przedsiębiorstw.
Nejman proponuje, aby dla najmniejszych firm wprowadzić analogiczne progi cenowe jak dla gospodarstw domowych (aby najmniejsze firmy, które nie należą do branż energochłonnych, mogły płacić stawki znacznie niższe od proponowanej ceny maksymalnej). Na ten temat rozmawiano podczas posiedzenia komisji wspólnej samorządu terytorialnego i gospodarczego województwa małopolskiego. – Podczas spotkania w Krakowie, w którym uczestniczyła szefowa departamentu ds. elektroenergetyki i gazu Ministerstwa Środowiska, zostaliśmy poinformowani, że rząd w ramach działań ochronnych planuje częściowe usztywnienie cen energii dla MŚP poprzez wprowadzenie maksymalnej możliwej ceny, ale ta i tak oznaczać będzie znaczy wzrost kosztów – informuje prezes IPH w Tarnowie. – Wszystkie izby z Małopolski oraz przedstawiciele samorządu terytorialnego byli zgodni, iż konieczne jest wsparcie przedsiębiorstw, jeśli chcemy uniknąć widma masowych upadłości, zwłaszcza MŚP, które mają najmniejsze rezerwy finansowe.
Przybywa pospolicie ubogich
Z raportu „Poverty Watch” wynika, że poziom skrajnego ubóstwa w Polsce zmalał – z 5,2 proc. w 2020 r. do 4,2 proc. w 2021 roku. Oznacza to, że w 2021 r. w skrajnym ubóstwie żyło 1,6 mln Polaków. W skrajnym ubóstwie, czyli takim, w którym zagrożone jest życie i zdrowie człowieka. Wartość ta jest ustalana przez GUS na podstawie minimum egzystencji szacowanego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. Przed rokiem granica skrajnego ubóstwa dla jednoosobowego gospodarstwa domowego wynosiła 692 złote, a dla gospodarstwa domowego w schemacie 2+2 – 1868, 4 zł.
Dane mówią, że nie zmienił się poziom ubóstwa relatywnego (z 11,8 do 12%) i objął odpowiednio 4,6 mln Polaków. To wskaźnik także ustalany przez GUS na podstawie przeciętnych miesięcznych wydatków gospodarstw domowych. Ubóstwo relatywnie ubogie, czyli takie, w przypadku którego wydatki wynoszą mniej niż 50% przeciętnych. Przed rokiem dla jednoosobowego gospodarstwa domowego wydatki wynosiły 909 zł, a dla gospodarstwa domowego w modelu 2+2 – 2454,3 zł.
Wciąż aż 40% osób w Polsce jest wykluczonych społecznie. To wartość ustalana na podstawie minimum socjalnego. Funkcjonowanie poniżej tego wskaźnika oznacza, że poziom życia jest niższy niż minimalnie wystarczający. W roku 2021 granica minimum socjalnego dla jednoosobowego gospodarstwa domowego osoby aktywnej zawodowo wynosiła 1334 zł, a dla rolników, emerytów i rencistów w takim gospodarstwie szacowana była na 1316 zł.
Dlaczego rośnie ubóstwo?
Autorzy raportu wskazują, że nasz kraj sprawnie poradził sobie z tzw. pandemicznym odbiciem. – Wzrost gospodarczy po załamaniu w II kwartale 2020 r. osiągał dodatnie wyniki w kolejnych kwartałach. Polska dość łagodnie przeszła pandemię pod względem wyników gospodarczych, np. nastąpił niewielki wzrost bezrobocia i spadek zatrudnienia. Jednak już od drugiej połowy 2021 r. rosła inflacja. Jej tempo przyspieszyło po ataku Rosji na Ukrainę. Wojna u naszych wschodnich sąsiadów spowodowała masowy napływ uchodźców z Ukrainy, co także przełożyło się na sytuację w zakresie ubóstwa i wykluczenia społecznego – ocenia Gazeta Prawna.
Ryszard Nejman idzie dalej i prognozuje nadejście kryzysu: Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy u progu dużego kryzysu gospodarczego, i to nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. O tym, że kryzys będzie, mówiło się już w 2018 roku. Czy wojna na Ukrainie go przyspieszyła? Na pewno była istotnym zapalnikiem.
Zasadniczą przyczyną są jednak zmiany w realnym (po uwzględnieniu inflacji) przeciętnym wynagrodzeniu, które – choć podniosło się o 3% w porównaniu do 1,7% w 2020 r. – było niższe niż w 2019 r. Dynamika wzrostu była więc większa niż w roku pandemii, ale nadal mniejsza niż w 2019 r. Ostatnie dane o dynamice płac i cen – w czasie pisania raportu – były z sierpnia 2022 r. Dane były niepokojące, gdyż podobnie jak w czerwcu płaca przeciętna zmniejszyła się w ujęciu realnym – inflacja była wyższa niż wzrost wynagrodzenia.
EAPN podaje, że dynamika realnych dochodów i wydatków wśród najuboższych 20 proc. gospodarstw domowych kształtowała się inaczej niż pozostałych. Dochody realne zmniejszyły się drugi rok z rzędu o 7,3 proc. (w 2020 r. o 9,3 proc.), a realne średnie wydatki zwiększyły się o 10,8 proc.
Problemem są chorzy i niepełnosprawni
Z najnowszego sprawozdania Centrum Usług Społecznych w Tarnowie wynika, że w mieście spada liczba rodzin objętych pomocą społeczną z powodu ubóstwa czy bezrobocia, przy równocześnie utrzymującym się wysokim odsetku osób borykających się z chorobami lub niepełnosprawnością. – Świadczenia rodzinne 500+ poprawiły sytuację rodzin. W Tarnowie wyzwaniem jest pomoc osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym i samotnym, obecnie także obywatelom Ukrainy, którzy korzystają ze świadczeń i są naszymi podopiecznymi. Wśród świadczeniobiorców coraz liczniejszą grupę stanowią przede wszystkim osoby starsze, które potrzebują wsparcia w swoich środowiskach lokalnych. W 2021 r. znaczny odsetek beneficjentów CUS stanowiły osoby długotrwale korzystające z pomocy. Wzrastająca systematycznie liczba mieszkańców w wieku 60+ oraz osób niepełnosprawnych rodzi potrzebę rozwoju ośrodków pomocy i innych form dziennego pobytu oraz środowiskowego wsparcia. W związku z waloryzacją świadczeń co roku wzrastają wydatki na wypłatę świadczeń pielęgnacyjnych – zauważa Dorota Krakowska, dyrektorka Centrum Usług Społecznych w Tarnowie.
W 2015 r. liczba przyjętych wniosków o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych wynosiła 5467, a przed rokiem – 3393.
Dorota Krakowska zwraca uwagę na pogarszający się stan zdrowia psychicznego mieszkańców: Wśród ludzi jest dużo lęku o przyszłość, bo ich – dotąd stabilny i uporządkowany – świat legł w gruzach. Coraz więcej osób szuka pomocy psychologicznej i trzeba im to ułatwiać. Psychoterapia przestała być tematem wstydliwym, jest potrzebna i pożądana.
Ciucholandy i bary oblężone
W Tarnowie obserwuje się znaczny wzrost klientów w sklepach z odzieżą używaną oraz w barach mlecznych. – Żyjemy z kartką. Zapisujemy na niej najpotrzebniejsze wydatki i ich limit dzienny, staramy się tego trzymać. Nie kupuję już, jak dawniej, ubrań w galeriach handlowych, przestaliśmy jeździć na zakupy do Krakowa czy Rzeszowa i nie stołujemy się w weekendy w restauracjach. Gotuję sama lub zamawiam jedzenie w barach mlecznych (jest bardzo dobre). A ubrania – zdarza się, że prawdziwe unikaty – kupuję w ciucholandach – mówi pani Anita, nauczycielka.
– Nie byłam w tym roku na wakacjach. Mieliśmy zarezerwowany pobyt nad morzem i wpłaconą zaliczkę, lecz po przeanalizowaniu kosztów zrezygnowaliśmy. Woleliśmy stracić wpłacone pieniądze niż wydać sporo więcej na miejscu, a później się martwić jak powiązać koniec z końcem – dodaje Marta, urzędniczka.
Bary mleczne na brak klientów nie narzekają. W porze obiadowej ustawiają się kolejki chętnych. Sporo zamówień jest też przed świętami i weekendami. – Do niedawna tarnowianie chętnie stołowali się w dobrych restauracjach. Teraz to my mamy więcej zamówień – przyznaje pani Barbara, pracownica jednego z tarnowskich barów mlecznych.
Nie da się ukryć, że obecnie trudniej się żyje i mniej pieniędzy zostaje w portfelu. Oszczędności – jeśli ma się z czego zaoszczędzić – wymagają sporej samodyscypliny i rezygnacji z wielu uciech, lecz w konsekwencji dają bezpieczeństwo i tzw. poduszkę finansową. A to w niestabilnym świecie wartość nie do przecenienia.
























