Minister finansów przypomniał, że docelowo zniknąć mają wszystkie zwolnienia z obowiązku stosowania kas fiskalnych przy sprzedaży na rzecz osób fizycznych.
– Chodzi o to, żeby podatnicy mieli równe szanse, żeby nie było równych i równiejszych – uzasadnia Halina Zdońska, zastępca naczelnika II Urzędu Skarbowego w Tarnowie. Rozporządzenie weszło w życie kilka dni temu, 1 stycznia, jednak ministerstwo dało przedsiębiorcom dwa miesiące na dostosowanie się do nowych przepisów. A zatem od 1 marca kasy powinny pojawić się w warsztatach świadczących usługi w zakresie: naprawy samochodów, motocykli i motorowerów, wymiany opon i kół oraz badań i przeglądów technicznych, podobnie jak w gabinetach lekarzy, dentystów, doradców podatkowych i prawników (wyłączając notariuszy). Zwolnienia straciły zakłady fryzjerskie, kosmetyczne oraz gastronomiczne, zarówno stacjonarne, jak i zajmujące się cateringiem (z wyjątkiem usług świadczonych w stołówkach szkolnych i studenckich, a także na pokładach samolotów).
Przedsiębiorcy, którzy nie zastosują się do nowych przepisów, stracą ulgę na zakup kasy, mogą też zostać ukarani mandatem lub grzywną w zależności od tego, czy ich postępowanie zostanie potraktowane jako przestępstwo skarbowe, czy tylko jako wykroczenie.
– Bardzo pomocna okazała się akcja „Weź paragon” – mówi Dariusz Kanke‑Modelski, naczelnik I Urzędu Skarbowego w Tarnowie. – Konsumenci są coraz bardziej świadomi, paragon fiskalny daje im możliwość dochodzenia swoich praw w przypadku reklamacji. Jest również dowodem uczciwej działalności sprzedawcy.
Do tej pory obowiązek zakupu kasy fiskalnej dotyczył tylko tych podatników, których obrót przekroczył 20 tysięcy złotych. Limit ten jeszcze niedawno był dwa razy większy. Dlatego w wielu dobrze prosperujących tarnowskich warsztatach samochodowych, salonach kosmetycznych i fryzjerskich paragony wydawane są od bardzo dawna.
Właściciel jednego z tarnowskich zakładów mechaniki pojazdowej, korzystający z kasy fiskalnej od dziesięciu lat, jest zadowolony ze zmiany przepisów.
– Czasem jakiś klient próbuje się targować i mówi, że w tym i tym zakładzie zaproponowali mu niższą cenę. Nie dociekam, ale może ktoś czegoś nie policzył, tak jak powinien? Teraz szanse będą wyrównane. Dla startujących w biznesie i działających jednoosobowo na pewno kasa będzie dodatkowym obciążeniem. Klienci jednak powinni być zadowoleni. Ci, którzy nie brali faktury, bo nie mieli czego odliczać, zostawali z pustymi rękami, bez żadnego potwierdzenia, że usługa została wykonana. Czy ceny wzrosną? Być może, ale konkurencja jest na tyle duża, że rewolucji bym się nie spodziewał.
Krzysztof Ziober jest właśnie na kupnie kas fiskalnych do swoich dwóch biur rachunkowych. – Generalnie zmiany z punktu widzenia klientów są korzystne. U nas jednak każdy otrzymuje fakturę, wszystko co do grosza jest wykazane. Kasa fiskalna to dodatkowy obowiązek. Już sprawdzałem, za każdą zapłacę 1 250 złotych. Są przenośne i rejestrują kopię wydruków na elektronicznym nośniku danych. To oznacza, że nie trzeba będzie przechowywać przez pięć kolejnych lat szybko blaknących kopii papierowych.
– Zaczyna się ruch – mówi Wiesław Wroński, prezes tarnowskiej spółki „Eltech‑Service”, zajmującej się dystrybucją i serwisem sprzętu elektronicznego i biurowego. – Pojawiają się między innymi prawnicy oraz lekarze. Pytają przeważnie o kasy do niedużych kancelarii i jednoosobowych gabinetów. W takim przypadku wystarczy prosta, przenośna, niewielka kasa w cenie w graniach od 1 200 do 1 600 złotych. Rozbudowane systemy są znacznie droższe, na przykład sklepy spożywcze prowadzące dodatkowo działalność magazynową płacą za jedną kasę około 3 – 4 tysięcy złotych. Dwa lata temu, kiedy obniżono limit z 40 do 20 tysięcy złotych obrotu, zapotrzebowanie było tak duże, że kas zaczęło brakować. Teraz takiego boomu się nie spodziewam.
Pacjenci leczący się w prywatnych gabinetach oraz klienci korzystający z usług prawników czy mechaników w większości ze zmian są rzeczywiście zadowoleni, choć sceptyczni. Mimo wszystko obawiają się wzrostu cen i nie za bardzo wierzą w to, że za wszystkimi drzwiami prawo będzie przestrzegane.
Chodzi o kasę…
REKLAMA
REKLAMA
























