Kto jest winny upadku Tarnowa?

Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle

1
Kto jest winny upadku Tarnowa
Nie brakuje opinii, że proces degradacji Tarnowa zaczął się wcześniej niż pandemia i mają na niego wpływ przede wszystkim władze lokalne
REKLAMA

Burzliwą dyskusję wywołał w mediach społecznościowych tarnowski historyk Wojciech Sypek, syn zmarłego przed rokiem, powszechnie znanego regionalisty, Antoniego Sypka. Na jego profilu facebookowym aż roi się od komentarzy. To poważny spór na temat przyczyn spadku kondycji gospodarczej Tarnowa, choć niektórzy mówią wprost o jego upadku. Polemika w sieci rośnie w siłę, lecz dla zwykłego mieszkańca miasta pod Górą św. Marcina, który pamięta jego lepsze czasy, obraz Tarnowa jest po prostu smutny.

Gdzie przyczyna?

– Zachęcony medialnym przekazem, że jako państwo radzimy sobie całkiem nieźle z „pandemią” na tle reszty Europy, wybrałem się na spacer głównymi arteriami naszego Tarnowa. Rozpocząłem żwawo, zmotywowany danymi o najniższym bezrobociu i obiecującymi prognozami PKB. Niestety, nad wyraz szybko żwawość zaczęła ustępować zadyszce i to nie z powodu zaniedbanej kondycji. LIKWIDACJA SKLEPU, LOKAL DO WYNAJĘCIA – komunikaty tej treści zaczęły mi skakać przed oczami jak oszalałe. Wałowa, Krakowska, Rynek, pomniejsze uliczki, zadyszka coraz większa, coraz większe nerwy.
(…) Chciałem na Goldhammera, w papierniczym, kupić ulubiony niebieski wkład, 0,4 mm, do Pilota. Tego sklepu już nie ma. W takiej lokalizacji! Przy kilku szkołach średnich i PWSZ-tce! Wystarczył rok… – rozpoczął dyskusję Wojciech Sypek, który uważa, że winna jest przede wszystkim pandemia. Ma żal do rządzących, że sobie z nią nie radzą, czym prowokuje ostrą wymianę zdań.
Nie brakuje także opinii, że proces degradacji Tarnowa zaczął się wcześniej i mają na niego wpływ przede wszystkim władze lokalne. A raczej – ich brak pomysłu na zarządzanie miastem, słaby system motywujący dla przedsiębiorców, wysokie czynsze najmu lokali, niemałe podatki oraz upolitycznienie tarnowskiego samorządu, czyli zatrudnianie głównie swoich.
Głos w tej sprawie zabrał m.in. wieloletni właściciel mościckiej piekarni Jan Ożga. – Panie Wojciechu, ten proces rozpoczął się znacznie, znacznie wcześniej… dlaczego przezornie zrezygnowałem z piekarni?! – zwrócił się w ten sposób do autora wpisu. – Nigdy nie mieliśmy szczęścia do gospodarza miasta – napisał któryś z interlokutorów. – To obraz upadku miasta – no cóż, ale według niektórych Tarnów znajduje się w najlepszym w swoich dziejach okresie… – dodał pan Grzegorz, przypominając słynne i wielokrotnie poddawane w wątpliwość niedawne publiczne słowa prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli.

REKLAMA (3)

Przedsiębiorcy nie owijają w bawełnę

– Osobiście myślę, że jest to kwestia zbyt wysokiego przelicznika za metr kwadratowy najmu, a może w ogóle ceny za metr kwadratowy względem możliwości zarobkowania w Tarnowie. Następuje weryfikacja lokalnego rynku nieruchomości oraz chłonności, którą pandemia jedynie zaostrzyła. Moim zdaniem jest to logiczna konsekwencja miejsca, w którym znalazł się Tarnów ponad 20 lat od utraty statusu stolicy województwa, podobnie jak wiele innych byłych miast wojewódzkich, na które rządzącym zabrakło pomysłu na szczeblu lokalnym i centralnym – mówi pan Łukasz, który nie jest w swoim zdaniu odosobniony, bo nie szukając wzniosłych słów wystarczy posłuchać drobnych przedsiębiorców, których w Tarnowie jest przecież najwięcej, na temat tego jak sobie teraz radzą.
– Prowadzę mały zakład fryzjerski. Gdy go otwierałam, weszła akurat w życie uchwała tarnowskich radnych o dużych reklamach, które szpecą otoczenie. Długo o tym nie wiedziałam, bo byłam zajęta rozkręcaniem biznesu – jedynego źródła utrzymania dla mojej rodziny. Do czasu aż pewnego dnia dostałam pismo z Urzędu Miasta nakładające na mnie wysoką karę! Nie mogli przyjść do mnie urzędnicy i powiedzieć, żebym reklamę usunęła, tylko od razu nałożyć na mnie mandat? – opowiada rozżalona pani Agnieszka. – Napisałam odwołanie, a urzędnicy w ogóle nie reagowali. Gdy się do nich ponownie listownie odezwałam, po długim czasie napisali, że odwołania nie uwzględniają, a do kary doliczają jeszcze odsetki! Jezus Maria, znaczną część tego co zarobiłam, musiałam im oddać. Czy to jest miasto przyjazne dla przedsiębiorców? Na pewno nie. Na szczęście za postojowe pieniądze z ZUS-u w pandemii dostałam – dodaje zdecydowanie fryzjerka.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze