REKLAMA

Od ponad miesiąca strażnicy miejscy mogą ukarać właściciela nieruchomości, który nie złożył deklaracji śmieciowej, albo który podał w niej nieprawdziwe dane, zaniżające opłatę za wywóz śmieci. Do tej pory mogło się to skończyć tylko na upomnieniach, obecnie mandat może kosztować pół tysiąca złotych. Ale wiele wskazuje na to, że chęć uszczelnienia przez rządzących obecnego systemu nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. To może być kolejne martwe prawo, a ci, którzy oszukują, nadal mogą śmiać się innym w nos.

– Wiadomo mi o osobach, które nie płacą za wywóz śmieci tyle, ile powinne. Byłem z tą sprawą w spółdzielni mieszkaniowej, ale powiedzieli mi, że nic nie mogą zrobić. To jak to jest: mam ciągle płacić za innych? – oburzał się czytelnik, który zadzwonił do naszej redakcji.
Rzeczywiście, zarządcy budynków najczęściej są bezradni wobec problemu zaniżania liczby osób zamieszkujących dany lokal przez jego właścicieli. Wiadomo: im mniej takich osób, tym niższa opłata. W Tarnowie za każdą z nich płaci się 22 złote.
– Do tej pory w zasadzie nie mieliśmy jakichś konkretnych informacji na ten temat od innych mieszkańców, ale bez tego wiemy, że problem jest istotny – mówi Kazimierz Kępowicz, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Próbujemy z tym walczyć, choć nie wejdziemy do prywatnych mieszkań i nie policzymy, ile osób rzeczywiście je zamieszkuje.

Zdradzi cię woda…
TSM od pewnego czasu analizuje skalę zużycia wody w domach. Jeśli okazuje się, że według deklaracji śmieciowej mieszkają tam dwie osoby, ale zużycie sugeruje, iż mogą być cztery, a nawet więcej, właścicielom proponuje się albo ponowne złożenie oświadczenia z prawdziwą liczbą mieszkańców, albo zwiększenie normy zużycia wody, co oczywiście dodatkowo kosztuje.
– Niektórzy wybierają to drugie rozwiązanie. Ostatnio zaskoczył nas właściciel mieszkania, który zgodził się na przyjęcie normy wynoszącej 15 kubików na osobę! Zwykle wynosi ona 4 kubiki. Być może w tej sprawie jest jakieś drugie dno, ale w jaki sposób możemy to rozpoznać? Często domyślamy się tylko, że mieszkanie wynajmuje się na przykład kilku studentom, którzy nie są tam zameldowani. W rzadkich przypadkach udaje się nam to ustalić, choćby wtedy, gdy wystąpi jakaś awaria i musimy wejść do czyjegoś mieszkania. Widzimy wtedy, że zajmuje je więcej osób.

Trudne śledztwa
Nowe uprawnienia, które dało strażom miejskim i gminnym znowelizowane rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych w sprawie wykroczeń, mają umożliwiać nakładanie grzywny za brak deklaracji śmieciowej albo za podanie w niej informacji niezgodnych z prawdą. Strażnicy, którzy analizują nowe prawo, są bardzo sceptyczni, zwłaszcza gdy chodzi o wykrywanie fałszywych danych w oświadczeniach właścicieli mieszkań i domów jednorodzinnych.
– Wydaje się, że musielibyśmy w takich przypadkach wdrażać osobne śledztwa. Nie bardzo to widzę – podkreśla Zofia Hebda, zastępczyni komendanta Straży Miejskiej w Tarnowie.
Wprawdzie strażnicy mogą wejść na prywatną posesję, by zbadać rodzaj opału stosowanego w ogrzewaniu domu, ale to inna kwestia.
Egzekwowanie nowych przepisów wiąże się z koniecznością udostępnienia strażom danych zawartych w deklaracjach o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ale zakładając, że takie dane zostaną im przez lokalne samorządy udostępnione, łatwo będzie tylko sprawdzić, czy ktoś w ogóle złożył deklarację. Schody prawne zaczynają się wówczas, gdy przyjdzie ustalić, czy w jakimś domu mieszkają dwie, a może pięć osób. Zdaniem wielu, w praktyce będzie to bardzo skomplikowane. W jaki sposób strażnicy będą mogli zebrać dowody na to, że ktoś dziwnym trafem nie doliczył się wszystkich swoich domowników? Kto ich wpuści do domu, żeby mogli to sprawdzić? Będą musieli robić wnikliwe wywiady środowiskowe, które zresztą wcale nie muszą przynieść oczekiwanego efektu?

REKLAMA (2)

Kto zapłaci karę?
– Łatwiej zorientować się w takiej sprawie na prywatnych posesjach, lecz to także nie jest oczywiste. W przypadku mieszkań w blokach dostrzegam dużo poważniejsze trudności – zaznacza Zofia Hebda. – Najbardziej skutecznym rozwiązaniem byłaby zmiana systemu naliczania opłat za gospodarowanie odpadami. Mam na myśli powiązanie wysokości tej opłaty z ilością zużytej w gospodarstwie domowym wody.
Jak wiadomo, próba wprowadzenia tego systemu w Tarnowie już była, lecz się nie powiodła. Dla wielu radnych i mieszkańców była pozbawiona sensu.
Nadal nierozstrzygnięta jest sprawa segregacji odpadów w budynkach wielorodzinnych. Od miesiąca obowiązuje przepis, że jeśli ktoś nie sortuje odpadów, podlega karze w wysokości 500 zł, wymierzanej przez strażników. Obecnie wszyscy, bez wyjątku, są zobowiązani do prowadzenia selektywnej zbiórki śmieci, ale jak to sprawdzić na dużych osiedlach?
– Wystarczy, że tylko kilku mieszkańców bloku nie podporządkuje się przepisom i mamy nici z selektywnej zbiórki – mówi wiceprezes Kępowicz.
– W przeszłości wraz z pracownikami referatu gospodarki komunalnej, przedstawicielami zarządców budynków i firm wywozowych prowadziliśmy kontrole altanek śmieciowych i zsypów. W wielu przypadkach zgromadzone w pojemnikach odpady były zmieszane, trudno było mówić o segregacji – podkreśla zastępczyni komendanta tarnowskiej Straży Miejskiej.
A więc? Odpowiedzialność zbiorowa? Wszyscy mieszkańcy zapłacą więcej? W różnych publikacjach można odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Brzmi ona tak: „mandatem w przypadku spółdzielni mieszkaniowej zostaje ukarana osoba zarządzająca danym terenem”. O kogo może chodzić? O kierownika administracji osiedlowej? A może o prezesa spółdzielni lub jego zastępców?

REKLAMA (3)

Marny skutek
Wątpliwości wzbudza kwestia innych deklaracji odnoszących się do posesji prywatnych. Niektórzy gospodarze kombinują w ten sposób, że deklarują, iż kompostują odpady, ale nie mają kompostownika lub z niego nie korzystają. – W takich przypadkach zawsze sprawdzamy, gdzie są gromadzone zielone odpady – mówi Zofia Hebda.
Tylko że mogą pojawić się tłumaczenia, że kompostownik dlatego jest teraz pusty, ponieważ przed przybyciem strażników został opróżniony. Czy funkcjonariusze znajdą dowody na to, że było inaczej? Chyba że w zwykłym pojemniku odnajdą to, co powinno być w kompostowniku…
Wygląda na to, że ministerialna chęć zdyscyplinowania społeczeństwa w sprawie gospodarowania odpadami i ograniczenia oszustw nie osiągnie zamierzonego skutku. W Tarnowie, na 107 tys. mieszkańców, deklaracje śmieciowe obejmują 87 tysięcy. Ci, którzy ukrywają prawdziwe dane w deklaracjach, nadal mogą spokojnie spać. Wciąż nie ma na nich dobrego sposobu. Zachodzi obawa, że skala oszustw będzie się zwiększać wraz ze zwiększaniem się opłaty za wywóz śmieci, a bezkarność dodatkowo rozzuchwala.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze