Rolnicy tracą, klienci w sklepach nie zyskują, a ktoś zarabia miliardy złotych

2
Niższa cena zboża nie wpływa na niższą cenę pieczywa
Pomimo iż ceny zboża zanotowały spory spadek, wciąż nie widać tego po cenach pieczywa, które utrzymują się na dotychczasowym poziomie
REKLAMA

W ostatnich tygodniach drastycznie spadły ceny zbóż i rzepaku. Wpływ na taką sytuację miał niekontrolowany import tych płodów rolnych z Ukrainy. Ministerstwo rolnictwa chce policzyć straty, które rolnicy ponieśli w wyniku wojny na Ukrainie i wystąpić do Unii Europejskiej o ich rekompensatę. Ciekawostką jest jednak fakt, że pomimo iż ceny zboża zanotowały spory spadek, wciąż nie widać tego po cenach pieczywa, które utrzymują się na dotychczasowym poziomie.

Tanie zboże z Ukrainy

Ceny zbóż drastycznie spadają od połowy lutego. W zależności od regionu stawki kształtują się na poziomie:

  • pszenica konsumpcyjna – 900-1080 zł/t;
  • pszenica paszowa – 850-1000 zł/t;
  • żyto konsumpcyjne – 750-900 zł/t;
  • żyto paszowe – 720-770 zł/t;
  • owies paszowy – 750-820 zł/t;
  • kukurydza – 920-1000 zł/t;
  • rzepak – 1900-2100 zł/t.

Tym samym średnia cena psze­nicy konsumpcyjnej spadła w okresie 29.06.2022
– 27.03.2023 o 486,81 złotych. 

REKLAMA (2)

Problem rolników rozpoczął się już pod koniec czerwca ubiegłego roku. To wtedy ówczesny minister rolnictwa Henryk Kowalczyk stwierdził, że: „Polscy rolnicy, zupełnie niepotrzebnie, mogą wyprzedawać polskie zboże. W przyszłym półroczu zboże nie będzie tanieć”. Tym samym rolnicy, którzy posłuchali ministra, a było ich sporo, mają teraz w magazynach zboże, którego w dużej mierze nie sprzedawali wtedy, gdy ceny były najwyższe. Później okazało się – jak w kilku wywiadach mówił Tomasz Obszański, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność” – że co najmniej 3 mln ton zboża z Ukrainy sprowadzono do Polski bez kontroli. Ukraińskie zboże miało trafić przez Unię Europejską do odbiorców m.in. w Afryce, a zamiast tego zostało w Polsce. A ponieważ zboże ukraińskie było tańsze o połowę od zboża polskiego z racji tego, iż było zwolnione z kontroli m.in. pod względem czystości czy pestycydów, skorzystali przedsiębiorcy, którzy mieszali polskie zboże z ukraińskim i przerabiali na paszę i mąkę.

Rząd próbuje ratować sytuację

29 marca odbyły się rozmowy okrągłego stołu pomiędzy przedstawicielami rolników a ministrem rolnictwa. Celem rozmów było ustalenie dalszych działań, które doprowadziłyby do odbudowy polskiego rynku zbóż, kukurydzy i rzepaku. Po 10 godzinach debaty wypracowano porozumienie obejmujące 11 punktów. Mówią one m.in. o tym, że polski rząd wystąpi do Komisji Europejskiej o przywrócenie ceł na zboże z Ukrainy. Wprowadzona ma być „Tarcza dla branży rolno-spożywczej” w wysokości co najmniej 10 mld zł jako rekompensata z powodu kryzysu na rynku zbóż, rzepaku i artykułów rolno-spożywczych wywołanego rosyjską agresją na Ukrainę. Postanowiono także o zdjęciu z polskiego rynku do końca czerwca br. nadmiaru zbóż i rzepaku poprzez eksport oraz wykorzystanie na cele energetyczne. Wprowadzona będzie nowelizacja ustaw o biopaliwach wg załącznika przygotowanego przez Polską Koalicję Biopaliw i Pasz Białkowych do końca maja br. jako ważnego elementu stabilizacji dochodów rolniczych. Pojawią się także dopłaty do transportu dla rolników i podmiotów zajmujących się obrotem zbóż w wysokości 100, 150 i 200 zł do jednej tony pszenicy, kukurydzy i rzepaku. Podczas rozmów ustalono wprowadzenie do obrotu z Ukrainą jedynie paliw z dodatkiem biokomponentów krajowego pochodzenia, tj. do oleju napędowego – 20 proc., do etyliny – 10 proc.

W środę (5 kwietnia) minister rolnictwa Henryk Kowalczyk podał się do dymisji. Tłumaczył swoją decyzję w taki sposób: – Jednym z punktów porozumienia było zobowiązanie, że polski rząd wystąpi do Komisji Europejskiej o uruchomienie klauzuli ochronnej w zakresie importu bezcłowego i bezkontyngentowego zboża z Ukrainy. Polski rząd złożył w tej sprawie wniosek razem z rządami Słowacji, Rumunii, Węgier i Bułgarii, natomiast Komisja Europejska opublikowała projekt przedłużenia bezcłowego i bezkontyngentowego importu zbóż z Ukrainy na kolejny rok, który ma obowiązywać od czerwca tego roku do 5 czerwca 2024 roku. Ponieważ widać bardzo wyraźnie, że ten postulat przez Komisję Europejską nie zostanie spełniony, złożyłem rezygnację z funkcji ministra rolnictwa i rozwoju wsi.

REKLAMA (3)

Rolnicy z regionu tarnowskiego walczą o swoje

Paweł Augustyn, burmistrz gminy Ryglice oraz członek rady powiatowej Małopolskiej Izby Rolniczej, mówi, że Małopolska podzielona jest na pół, są regiony, gdzie niskie ceny zboża dotykają rolników, ale są i takie regiony, gdzie problem nie jest aż tak poważny. – W powiatach nowosądeckim czy tarnowskim nie ma zbyt dużych gospodarstw rolnych. Królują tam przede wszystkim sadownicy i winiarze. Rolnicy, którzy uprawiają w naszym regionie zboże, w zdecydowanej większości przeznaczają je do własnego użytku. Co do drugiej połowy naszego województwa wierzę, że sytuacja rolników poprawi się, kiedy 11 punktów, które ustalono podczas rozmów przy okrągłym stole, wejdzie w życie. Jeszcze jesienią cena zboża przekraczała 1500 zł/t. Dziś zboże jest tańsze niemal o połowę. Zastanawiające jest jednak to, że nie przekłada się to na cenę pieczywa, która pozostaje na niezmienionym poziomie. Być może wynika to z faktu, że piekarze mocno dostali po kieszeniach cenami prądu, gazu czy wysoką inflacją i teraz próbują nieco podreperować swoje finanse.

Leszek Szczepański z firmy Romado z Siedliszowic, która zajmuje się m.in. skupem zboża, mówi, że niskie ceny powodują, że rolnikom nie opłaca się sprzedawać zboża. – Nasza firma 90 proc. zboża skupuje od rolników lokalnych. Na razie nie ograniczyliśmy skupu. Robimy to cały czas, jednak w sytuacji, kiedy rolnik słyszy cenę, która jest zdecydowanie niższa niż jeszcze kilka miesięcy temu, zdarza się, że rezygnuje z transakcji. Nasza firma musi dostosowywać się pod ceny, które dyktują kupujący od nas zboże. Sami nie możemy płacić więcej, ponieważ nikt nie kupi później zboża od nas za wyższą cenę. Powiem ze smutkiem: po części sami rolnicy wyrządzili sobie krzywdę. Jeszcze w listopadzie i grudniu nasze samochody niemal nie wyjeżdżały z zakładu. Rolnicy nie chcieli sprzedawać zboża, ponieważ sądzili, że z nowym rokiem cena jeszcze bardziej poszybuje w górę. Przeliczyli się i dziś mają problem.

Chleb i mąka nadal drogie

Pomimo że cena zboża jest zdecydowanie niższa, nie przekłada się to na cenę mąki. Możliwe spadki cen mąki są hamowane przez wysokie stawki prądu, gazu i paliw, a te windują do góry m.in. ceny pieczywa. Tym samym, pomimo że rolnicy są stratni, klienci i tak nie zyskują na cenach chleba czy bułek.
– Mąka odrobinę staniała, jednak na pewno nie o taki procent, o jaki staniało zboże. Niewykluczone więc, że ktoś po drodze odrabia sobie straty, jakie ponosił we wcześniejszym okresie. Trzeba jednak zaznaczyć, że dzięki temu, iż zboże staniało, społeczeństwo uniknęło kolejnej podwyżki cen produktów w piekarniach, która wydawała się nieunikniona. Ceny poszczególnych produktów co prawda nie zostały obniżone, ale również nie wzrosły. W cenie pieczywa mąka pszenna odpowiada jedynie za 17 proc. kosztów jego wytworzenia. Reszta to koszty energii, transportu, pracy, a pamiętać należy o sporym tegorocznym wzroście płacy minimalnej – mówi Krzysztof Jasikowski, właściciel jednej z piekarni w Tuchowie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze