Tarnowianki w najokrutniejszym obozie dla kobiet

Przetrwały, gdyż do końca nie traciły nadziei

0
REKLAMA

Romantyczna miłość

– Mama przebywała tam aż do kwietnia 1945 roku. To był straszny dla niej czas – opowiada Elżbieta Kuta, córka Jadwigi, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, znana z działalności naukowej botaniczka. – Kiedy za uczestnictwo w ruchu oporu została aresztowana przez gestapo, była ledwie siedem miesięcy po swoim ślubie. Z więzienia w Tarnowie, a potem z obozu w Ravensbrück, pisała wiele listów. Na czym się dało, najczęściej na jakichś cienkich bibułkach, zwykłym ołówkiem. Pisała do siostry, matki, a przede wszystkim do swego męża, Józefa Kuty, to była wielka romantyczna miłość. Zachowało się ponad 100 listów pisanych w tarnowskim więzieniu, cenzurowane listy (duże fragmenty były wycinane lub zamazywane) pochodzące z obozu, pisane były w języku niemieckim, na specjalnych drukach obozowych. Dla mnie są jak pamiętnik czy może dziennik więzienny i obozowy.

KL Ravensbrück, w latach wojny uważany za największy, najcięższy i najokrutniejszy obóz dla kobiet, powstał z rozkazu Heinricha Himmlera w 1939 roku. Więźniarki były wykorzystywane do prac niewolniczych, poniżane, maltretowane fizycznie i psychicznie, umierały z powodu chorób, głodu, przepracowania i wycieńczenia. Część z nich uśmiercono w wybudowanej komorze gazowej, ciała palono w krematorium, prochy wsypywano do pobliskiego jeziora Schwedt (dla więźniarek i ich rodzin jest to cmentarz, w czasie rocznicowych uroczystości rzucane są czerwone i białe róże na powierzchnię jeziora) lub na pobliskie pola z uprawami. Przez obóz przeszło ok. 120 tysięcy kobiet różnych narodowości, wśród nich największą grupę stanowiły Polki – ok. 40 tysięcy. Liczba wszystkich ofiar szacowana jest – według różnych źródeł – na 30-90 tys.

REKLAMA (3)

Wyselekcjonowana grupa siedemdziesięciu czterech, w większości młodych Polek, poddana została zbrodniczym, kostnym eksperymentom pseudomedycznym. Nazwały siebie „królikami”. Inne więźniarki wykorzystywano również wstrzykując im bakterie, które wywoływały wysoką gorączkę, krwotoki z nosa, ropiejące rany na całym ciele. W kwietniu 1945 roku, przed nadejściem Armii Czerwonej, dziesiątki tysięcy kobiet zostały skierowane na tzw. marsze ewakuacyjne (marsze śmierci), także Jadwiga. Po dramatycznej, wycieńczającej wędrówce cudem dotarła do Tarnowa 8 maja 1945 roku…

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze