
Kiedy Jadwiga przebywała w więzieniu, ciągle myślała o swoich najbliższych. Niemal każdego dnia pisała listy przede wszystkim do męża. Po ślubie byli ze sobą tylko siedem miesięcy. Potem ona została nagle aresztowana i osadzona w więziennej celi, lecz wciąż miała nadzieję, że wkrótce się znowu spotkają i będą normalnie żyć. Jeszcze wtedy nie wiedziała, co ją czeka. A czekał ją tragiczny los.
Historia pierwszego transportu więźniów z tarnowskiego więzienia do obozu koncentracyjnego w Auschwitz – Birkenau (14 czerwca 1940 r.) ma już rozgłos międzynarodowy, rok w rok uroczyście obchodzone są rocznice tego wydarzenia. Ale w czasie okupacji z tarnowskiego więzienia wyruszały także transporty do innych obozów, nie tylko do najbardziej znanego, o czym mniej się pamięta albo nie pamięta wcale.
Mowa m.in. o dwóch transportach kobiet do niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, na teren III Rzeszy, ok. 90 km od Berlina. W pierwszym (Sondertransport Tarnów), 12 września 1940 roku, przetransportowano 59 więźniarek, w drugim, 12 września 1941 – 18 pochodziło z Tarnowa i okolic. Za drugim razem została wywieziona Jadwiga Kuta, młoda urodziwa dziewczyna, absolwentka tarnowskiego seminarium nauczycielskiego im. bł. Kingi, która przed wybuchem wojny zatrudniła się w Biurze Ewidencji Ludności w tarnowskim magistracie. Po 1939 roku wraz z koleżankami uczestniczyła w ruchu oporu; mając dostęp do urzędowych dokumentów ostrzegała przed aresztowaniem osoby poszukiwane przez tajną niemiecką policję, zaangażowane w działalność podziemną. W listopadzie 1940 roku została aresztowana w miejscu pracy przez gestapo i osadzona w tarnowskim więzieniu. Potem, jak już wspomniano, czekał ją KL w Ravensbrück. Tam odebrano jej imię i nazwisko, nadano nr obozowy 7273.























