Artur Asztabski od marca 2013 roku kieruje dwiema miejskimi spółkami – Zespołem Przychodni Specjalistycznych i Mościckim Centrum Medycznym. Za kierowanie tą pierwszą placówką bierze miesięcznie ponad 14 tys. zł pensji, w drugiej 8 tys. zł. Rady nadzorcze i p.o. prezydenta Henryk Słomka‑Narożański uznali, że przeszło 22 tys. zł na miesiąc nie jest wystarczającym wynagrodzeniem za tę pracę – dali mu więc ponad 56 tys. zł jednorazowej nagrody.
– Nagroda roczna dla pana prezesa Asztabskiego została przyznana na umotywowane wnioski rad nadzorczych ZPS i MCM – tłumaczy rzeczniczka magistratu Dorota Kunc. – W obu przypadkach padały argumenty, że spółki osiągnęły dobre wyniki finansowe. W porównaniu z 2012 rokiem przychody ZPS wzrosły o 7,2 procent, natomiast MCM w okresie od 1 marca do 31 grudnia 2013 roku wypracowało 102 tys. zł zysku netto.
Jako zasługi prezesa Asztabskiego pani rzecznik – powołując się na wnioski rad nadzorczych – wymienia również przeprowadzenie przez ZPS czterech akcji profilaktycznych i zakup przez tę spółkę sprzętu medycznego i komputerowego. Podkreśla, że wyprowadził MCM z trudnej sytuacji finansowej, w której to placówce wyremontował m.in. gabinety lekarsko‑zabiegowe.
Czy prezesując dwóm spółkom, Artur Asztabski dziennie pracuje 16 godzin?
– W przypadku tak poważnego zadania, jakim jest kierowanie dwoma placówkami medycznymi, czas pracy trudno mierzyć ściśle według zegara – uważa rzeczniczka magistratu. – Co oczywiste – bywa, że wymaga to zaangażowania daleko wykraczającego poza normatywne godziny pracy. Dlatego w takich wypadkach czas pracy jest nienormowany.
Chcieliśmy sprawdzić, czy Artur Asztabski jest rzeczywiście tak zapracowany, i zapytać, co sądzi o wysokości przyznanej nagrody, ale okazało się to niemożliwe. W sekretariacie ZPS poinformowano nas, że pan prezes jest na urlopie i przebywa poza granicami kraju. Według słów jego sekretarki, w pracy pojawić się ma dopiero za kilkanaście dni.
Słomka‑Narożańśki zaakceptował także wysokość nagród dla prezesów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej oraz Tarnowskich Wodociągów. Krzysztof Rodak, prezes MPEC, otrzymał nagrodę w wysokości trzykrotności swojego wynagrodzenia, czyli przeszło 44 tys. zł, zaś Tadeusz Rzepecki, prezes TW, także dodatkowo dostał trzy pensje, czyli 43 tys. zł. Nagrody roczne otrzymali też pozostali członkowie zarządów tych spółek, a ich wysokość ustalały rady nadzorcze. Ekstra nagrody wypłacone zostaną ponadto szefom innych spółek komunalnych – w grę wchodzą podobno niemałe kwoty.
Decyzji Henryka Słomki‑Narożańskiego bronią radni PO.
– Pragnę zwrócić uwagę, że pieniądze na nagrody nie pochodzą z budżetu miasta, lecz z zysków wypracowanych przez te spółki – twierdzi szef klubu radnych PO w RMT, Bartłomiej Babuśka. – Wiem, że wysokość nagród może razić wielu mieszkańców miasta, ale zawsze jest tak, że zarobki kadry zarządzającej są wyższe. W innych firmach, np. w Azotach, menadżerom płaci się dużo więcej. Pragnę też zwrócić uwagę, że rynek pracy jest otwarty i jeśli nie będziemy odpowiednio wynagradzać osób zarządzających miejskimi spółkami, to mogą znaleźć sobie pracę gdzie indziej. Wówczas stracimy najlepszych fachowców, co negatywnie odbić się może na osiąganych wynikach.
Kazimierz Koprowski, przewodniczący klubu radnych PiS, mówi, że wysokość przyznanych nagród przyprawia o zawrót głowy. Jego zdaniem, dobre zarządzanie powinno być doceniane, ale nagrody powinny być niższe i powinno się wcześniej pomyśleć o godnych zarobkach dla wszystkich pracowników.
– W sytuacji finansowej miasta rozdawnictwo publicznych pieniędzy musi być ograniczone do minimum. Nie można się zgodzić z tłumaczeniem, że to rada nadzorcza, którą powołuje przecież prezydent, wystąpiła z wnioskiem, a prezydent nie miał wyjścia i przyznał nagrody – mówi Koprowski.
Kazimierz Koprowski uważa, że Henryk Słomka‑Narożański zachowuje się jak bogaty szejk z Dubaju.
– Jest jednak kilka drobnych różnic: szejkowie rozdają swoje pieniądze, a zastępca prezydenta rozdaje nasze. Poza tym Dubaj pozostanie bogaty, a Tarnów – dzięki takim decyzjom – będzie coraz biedniejszy – ironizuje radny.
Hojne nagrody dla prezesów
REKLAMA
REKLAMA























