Niedawno na ul. Tuchowskiej w Tarnowie policja zatrzymała mężczyznę, który jechał elektryczną hulajnogą. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że znajduje się on w stanie nietrzeźwym. Policjanci mieli poważny problem prawny: czy i w jaki sposób mogą ukarać użytkownika hulajnogi?
W świetle obowiązujących do tej pory przepisów nie do końca było wiadomo, jak traktować hulajnogę: czy jako pojazd, czy jako… zwykłego pieszego. Ostatecznie policja odstąpiła od wymierzenia kary pijanemu mężczyźnie. Teraz jednak, po nowelizacji prawa o ruchu drogowym, sytuacja w takim przypadku stanie się klarowna.
Kilkanaście dni temu sejm przyjął rządowe propozycje zmian w prawie o ruchu drogowym dotyczącym hulajnóg i tzw. urządzeń transportu osobistego (UTO). To bardzo ważne zmiany, istotne także dla niektórych mieszkańców Tarnowa. Dla tych, którzy wykorzystują ten środek lokomocji, przynajmniej od czasu do czasu.
Od kiedy tylko pojawiły się na ulicach miast w Polsce elektryczne hulajnogi, pojawiły się też nieporozumienia związane z ich drogowym statusem i bezpiecznym poruszaniem się. Po pierwsze, zadawano sobie pytanie, czy uwzględniając przepisy hulajnoga to POJAZD ze wszystkimi tego konsekwencjami, a może tyko pieszy? Do kuriozalnej sytuacji doszło dwa lata temu w Warszawie, gdy na chodniku na czeską turystkę najechał młody człowiek kierujący hulajnogą. Zdarzenie (i zderzenie!) to zostało potraktowane przez funkcjonariuszy jako kolizja dwóch przechodniów, którzy nie zachowując ostrożności zwyczajnie na siebie wpadli…
Zderzenie, potrącenie
W Tarnowie era elektrycznych hulajnóg nastąpiła w sierpniu 2019 roku. Powstała wypożyczalnia firmy Blenkee, proponując jeszcze elektryczne skutery, ale w ubiegłym roku, po wybuchu pandemii, zwinęła w mieście żagle. Kilka miesięcy potem zastąpiła ją firma Bird, która na tarnowskie ulice wyprowadziła 90 hulajnóg.
– Biorąc pod uwagę ogół zdarzeń drogowych w mieście udział w nich użytkowników elektrycznych hulajnóg jest niewielki. Co innego w dużych aglomeracjach, gdzie jest ich zdecydowanie więcej i więcej znajduje się w ciągłym ruchu – mówi kom. Sebastian Bąk, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji w Tarnowie.
W ciągu minionych kilkunastu miesięcy policja odnotowała trzy zdarzenia. Na ul. Mościckiego w Tarnowie osoba jadąca hulajnogą zderzyła się z rowerzystą, w Ładnej mężczyzna na hulajnodze, który znajdował się na chodniku, został potrącony przez wyjeżdżający z posesji samochód osobowy. Trzeci przypadek to wspomniana na wstępie sprawa nietrzeźwego w Tarnowie, który jechał hulajnogą, ale zabrakło wtedy twardych podstaw prawnych do tego, by go ukarać.
Teraz może się to zmienić. Przyjęta przez Sejm RP nowelizacja ustawy reguluje status prawny hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego (UTO), ale zmiany te musi jeszcze zaakceptować senat.
Z prędkością piechura
Zgodnie z proponowanymi przepisami kierujący tymi pojazdami będą musieli ustępować pierwszeństwa pieszym i nie utrudniać im ruchu; dotyczyć to będzie części infrastruktury przeznaczonej dla ruchu pieszych. Ponadto zakazane będzie m.in. kierowanie hulajnogą elektryczną po jezdni, na której dopuszczalna prędkość jest większa niż 30 km na godzinę. Jak można się domyślać, zarówno w Tarnowie, jak i innych miastach, takich jezdni jest zdecydowana większość. W tej sytuacji hulajnogi elektryczne często będziemy widywać na chodnikach, tak jak do tej pory, bo jeśli chodniki są usytuowane wzdłuż dróg, na których można rozwinąć szybkość powyżej „trzydziestki”, to hulajnoga w świetle planowanych przepisów znajdzie tam swoje miejsce. Chyba że obok wydzielona jest droga dla rowerów. Wtedy hulajnogi powinny pojechać tą drogą.
Ciekawostką wydaje się przepis nakazujący jazdę po chodniku (jeśli nie ma innej możliwości), z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego. Wątpię, aby kierujący ograniczyli wówczas swą prędkość do 4 km na godzinę – wszak w tym tempie zwykle porusza się pieszy. To na co komu wtedy hulajnoga? Przecież ma ona służyć łatwiejszemu i szybszemu przemieszczaniu się. Jeżeli ktoś ma jechać z szybkością 4 – 5 km na godz., chyba wybierze już zwykłą wędrówkę. No i na zdrowie.
Jeszcze co do prędkości: nawet na jezdni hulajnogą nie będzie wolno pojechać szybciej niż 20 km na godz.
Nie porzucaj gdziekolwiek
Szykują się również inne ograniczenia, które mogą wywołać ożywioną dyskusję. W projekcie zmian jasno napisano: Do kierowania hulajnogą elektryczną przez osoby w wieku od 10 do 18 lat wymagane będzie posiadanie karty rowerowej lub prawa jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T. Dla osób, które ukończyły 18 lat, dokument taki nie będzie wymagany.
Poruszanie się hulajnogą elektryczną po drodze publicznej przez dziecko do lat 10 ma być zabronione w każdej sytuacji – również pod opieką osoby dorosłej. Dzieci w tym wieku będą mogły poruszać się hulajnogą jedynie w strefie zamieszkania, w dodatku pod nadzorem osoby dorosłej. I jeszcze jedno: koniec z porzucaniem hulajnóg pochodzących z wypożyczalni w dowolnych punktach miasta. Zarządcy dróg mają wyznaczyć na chodnikach odpowiednie do tego miejsca. Jeżeli użytkownik pojazdu nie dostosuje się do tych wymagań, pojazd zostanie usunięty z chodnika na koszt użytkownika. Inne nakazy: jadąc hulajnogą należy być trzeźwym, nie korzystać z telefonu komórkowego, nie zabierać na „pokład” innych osób, a także zwierząt. Za złamanie przepisów będą grozić kilkusetzłotowe mandaty. Za przekroczenie prędkości, także tej chodnikowej, również.
Naczelnik Bąk: – Jako policja od dłuższego czasu czekaliśmy na uregulowanie statusu hulajnóg elektrycznych, ponieważ dotychczasowe przepisy nie były w tej kwestii jednoznaczne.
Chociaż zaproponowane zmiany wywołują dyskusję i możliwe są jeszcze poprawki w przepisach, już wydaje się pewne, że hulajnoga elektryczna przestanie być w końcu… nie wiadomo czym.
























