Był ostatni dzień marca 2006 roku. Zaniepokojona matka ośmioletniej Madzi, uczennicy Szkoły Podstawowej nr 8 w Tarnowie, zaalarmowała policję, że jej córka nie wróciła z lekcji. Po niespełna godzinie na jednym z tarnowskich osiedli trójka młodych ludzi zauważyła kobietę pchającą dziecięcy wózek spacerowy, przykryty jakąś zasłoną, spod której wystawały małe stopy. Wszystko wyglądało podejrzanie, więc chłopcy od razu zawiadomili policję. Wkrótce okazało się, że pod przykryciem znajduje się ciało Madzi, a prowadząca wózek jest znana policji – wcześniej była skazana za zabójstwo młodej kobiety.
To jedyne w Tarnowie w ostatnim dziesięcioleciu zaginięcie dziecka z przerażającym finałem. Na szczęście liczba zaginięć utrzymuje się na stałym poziomie, a co najważniejsze – wszyscy najmłodsi odnajdują się już po dwóch, trzech dniach, czasem nawet po kilku godzinach. Nigdy nie było przypadku, by młody człowiek był poszukiwany przez kilka lat.W minionym roku w mieście i powiecie zaginęło 146 osób, w tym 87 dzieci i nastolatków. W tym roku zgłoszono już 15 zaginięć dzieci. Wszystkie się odnalazły.Najmłodsze dziecko miało zaledwie pół roku, matka zabrała je do swojego domu bez zgody ojca. Było to tzw. porwanie rodzicielskie, czyli sytuacja, w której jedno z rodziców lub opiekunów bez woli i wiedzy drugiego wywozi bądź zatrzymuje dziecko na stałe, pozbawiając z nim kontaktu. Innym razem matka bez wiedzy ojca wywiozła na zagraniczne wczasy dwójkę kilkulatków. Mimo iż maluchom nie dzieje się wtedy krzywda, policja musi ustalić ich miejsce pobytu.
Najmłodsze dzieci giną bardzo rzadko, ale jeśli już do tego dojdzie, rodzice przeżywają wiele strachu. Tak było w przypadku ubiegłorocznego zaginięcia ośmiolatki na jednym z tarnowskich osiedli. Dziewczynka nie wróciła ze szkoły, więc zdenerwowana matka pobiegła na policję. Natychmiast rozpoczęły się poszukiwania zaginionej, ale wieczorem okazało się, że dziecko było u znajomej w sąsiednim bloku, gdzie spokojnie siedziało i odrabiało lekcje.
Przed kilku laty głośne było zaginięcie rodzeństwa w miejscowości Jastrzębia w powiecie tarnowskim. Dwójka dzieci: 11‑letnia dziewczynka i jej o rok starszy brat wyszli ze szkoły, ale do domu tego dnia nie dotarli. Po zgłoszeniu zaginięcia policjanci od razu rozpoczęli poszukiwania. Dzieci były widziane w pobliżu miejscowego sklepu, ale potem policyjny pies zaprowadził funkcjonariuszy do prywatnej posesji w Bruśniku. Tam ustalono, że poszukiwana dwójka zjawiła się około godziny 21. Dzieci zabrały dwa rowery należące do właściciela posesji i odjechały pobliską drogą. Jednak mężczyzna dogonił rodzeństwo samochodem, odebrał swoją własność, a dzieci uciekły. Poszukiwania trwały przez całą noc, akcja była kontynuowana również rankiem następnego dnia. Wreszcie w lesie w Berdechowie między Bobową a Zborowicami dwójka policjantów natrafiła około godziny ósmej na poszukiwane rodzeństwo. Dzieci były całe i zdrowe, tylko trochę brudne, głodne i przerażone. Jak się okazało, całą noc spędziły w lesie we wraku porzuconego samochodu.O ile małe dzieci giną najczęściej z powodu braku właściwej opieki, to w przypadku nastolatków przyczyną jest często zwykła ucieczka spowodowana problemami w szkole, miłością, przyjaźnią lub nieporozumieniami z najbliższymi.„Przepraszam za wszystko, co zrobiłam źle, i dziękuję za dobro” – napisała w liście do kolegów z klasy i rodziców czternastolatka z Tarnowa. Potem dziewczyna zniknęła. Szybko okazało się, że na portalu społecznościowym poznała chłopca, z którym postanowiła się spotkać. Pojechała więc aż pod zachodnią granicę Polski, a w tym czasie poszukiwali ją policjanci w całym kraju – znaleźli ją po dwóch dniach.
Ostatnio tarnowską policję postawiła na nogi zbuntowana trzynastolatka.
– Dziewczyna nie poszła do szkoły, bo źle się czuła. Gdy matka wróciła do domu wieczorem, córki nie było, zaczęła jej szukać, dzwoniąc po znajomych, ale bez skutku. Następnego dnia kobieta zjawiła się w komisariacie – opowiada rzeczniczka policjantów. Okazało się, że trzynastolatka wpadła w złe towarzystwo i ma problemy w szkole. Policjanci znaleźli ją u kolegi pod Tarnowem.
W regionie tarnowskim nie było przypadków, by jakieś zaginione dziecko nigdy się nie odnalazło.
– Zaginięcia najmłodszych traktujemy priorytetowo: natychmiast rozpoczynamy poszukiwania, angażując do tego maksymalną liczbę funkcjonariuszy – podkreśla Olga Żabińska.
Procedura poszukiwań jest zawsze taka sama: informacje o poszukiwanych dzieciach trafiają do policyjnej bazy dostępnej w całym kraju, w mediach przedstawia się zdjęcia z rysopisem, sprawdzane są wszystkie szpitale, pogotowia opiekuńcze lub miejsca i osoby, gdzie zaginieni mogli trafić oraz analizuje się zapisy z ulicznych monitoringów. Z domów pobierane są przedmioty, z których można uzyskać DNA dzieci, by móc wykluczyć najgorsze. Jednak najważniejsza jest praca oraz działania operacyjne policjantów, które prowadzą do znalezienia zaginionych.
Kiedy giną dzieci…
REKLAMA
REKLAMA
























