
Dla zbiorowej pamięci mieszkańców Tarnowa istotne znaczenie mieć powinny kamienice pod numerami 18. i 20. przy ul. Urszulańskiej. Podczas niemieckiej okupacji ich piwnice zamieniono na cele więzienne, a w mieszkaniach urządzono pokoje przesłuchań. Dotychczas ustalono nazwiska blisko trzystu osób z Tarnowa i regionu, które trafiły do katowni gestapo i nie przeżyły wojny. O niemieckich zbrodniach informuje tylko tablica na ścianie frontowej jednej z kamienic. Od 2017 roku trwają starania o utworzenie izby pamięci w kamienicy przy Urszulańskiej 18. Jej otwarcie wydaje się wciąż odległą perspektywą i stanowi dowód urzędniczej niemocy, a może i niekompetencji.
Tarnowscy historycy i radni dawno już apelowali, by władze miasta przejęły piwnice od właścicieli kamienic i urządziły tam stałą wystawę oddającą hołd pomordowanym. W międzyczasie, poparcie dla tej idei deklarowali m. in. senator Włodzimierz Bernacki i były wicewojewoda małopolski Ryszard Pagacz. Nic wszak nie wynikło z… zaangażowania polityków. W bieżącym roku przypada 85. rocznica agresji Niemiec na Polskę i byłby to kolejny dobry moment na otwarcie placówki upamiętniającej ofiary represji niemieckiego agresora. Dziś już wiadomo, że tak się nie stanie.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |
























