Koronawirus, czyli kronika strachu (XXIX)

2
Koronawirus Kronikastrachu
REKLAMA

Dzień sto dziewiętnasty: maturzysta ogrywa państwo

Dziś, gdy piszę te słowa, od początku pandemii w Tarnowie koronawirusem zakaziło się ponad 2,8 tys. osób. Obecnie na kwarantannie przebywa półtora tysiąca ludzi.
Polskie ministerstwo zdrowia, prawdopodobnie jako jedyne w Europie, ma problem z policzeniem wszystkich przypadków zachorowań na covid-19. Dane przekazywane z terenowych stacji sanepidu zdecydowanie się różniły się od tych, które ogłaszał potem resort. Różnica w skali kraju wyniosła 22 tys. chorych. Rozbieżne dane dotyczące covidu-19 w kraju wykrył pewien maturzysta z Torunia, Michał Rogalski, entuzjasta informatyki. Z tworzeniem bazy danych poradził sobie dużo lepiej niż cały aparat państwowy. Główny Inspektorat Sanitarny uderzył się w piersi i zapowiada zmiany w metodzie raportowania o liczbie zakażonych.
Zaskakuje też gasnąca liczba testów. Jeszcze kilka dni temu było ich ponad 80 tysięcy, teraz połowa z tego. Wiceminister zdrowia przekonuje, że resort nie ma jakiegokolwiek wpływu na liczbę testów, o tym decydują przede wszystkim lekarze pierwszego kontaktu. Prawdą może być, że coraz mniej osób zgłasza objawy przychodniom. Kiedy symptomy są lekkie, bez wysokiej gorączki i duszności, wielu pozostaje w swoich domach i kuruje się na własną rękę. To jeszcze nic. Gorzej, że niektórzy „przeziębieni” nadal starają się funkcjonować tak jak przed chorobą, chodząc co dnia do pracy. Boją się kwarantanny i jej skutków zawodowych oraz ekonomicznych. Tylko że nigdy nie wiadomo, co naprawdę jest tym ludziom.

Dzień sto dwudziesty: w krainie koronawirusa

Telefon znów się stał podstawą relacji towarzyskich, tak jak wiosną. Z niektórymi znajomymi nie widziałem się od kilku tygodni. Nikt z nas nie zdradza zapału do spotkań. Wszyscy wszystkich się obawiają, choć nie mówi się o tym głośno. Człowiek człowiekowi wirusem.
Otrzymuję wiadomość od znajomego, który mieszka na Podkarpaciu. Opowiada o niewielkiej wiosce, w której, jak twierdzi, połowa ludzi ma koronawirusa. Nikt jednak tym się nie przejmuje. Życie toczy się jak wcześniej. Maseczki na ulicy są rzadkością, kwarantannę tutaj tylko się pozoruje. Jeśli to wszystko prawda i jeśli w kraju jest więcej takich wsi i wioseczek, które na przekór wszystkiemu żyją swoim starym rytmem, to droga do opanowania epidemii jest wciąż daleka. Jednego dnia z powodu covidu zmarło w Polsce ponad 600 osób – to jest statystyka, która wiosną wzbudzała trwogę, ale we włoskiej Lombardii.

Dzień sto dwudziesty pierwszy: znów czegoś zabrakło

Jak to jest z tym osoczem krwi? Już wiadomo, że jeśli pozyska się je od ozdrowieńców, czyli ludzi, którzy szczęśliwie przetrwali chorobę covidową, to może ono być bardzo pomocne w leczeniu innych osób, które ciężko przechodzą koronawirusa. Zewsząd słychać więc rozpaczliwe apele – w telewizji, prasie i internecie – o oddawanie osocza i ratowanie chorych. Ale ostatnio usłyszałem, że w jednym z miast w kraju pewien mężczyzna, ozdrowieniec, który zareagował na wezwania, odbił się od ściany. W punkcie krwiodawstwa usłyszał wiadomość, która zwaliła go z nóg. Otóż okazuje się, że… zabrakło separatorów osocza. Jedno takie urządzenie kosztuje ok. 70 tys. zł. Ozdrowieniec mimo dobrych chęci wrócił do domu z niczym. Nie wiem, jak jest dzisiaj, mam nadzieję, że ktoś zareagował na te sygnały, ale w jednej z placówek medycznych w Krakowie były tylko dwa separatory, a powinny być cztery. W ostatnich dniach w Tarnowie, w Szpitalu im. św. Łukasza, uruchomiono nowe urządzenia do pozyskiwania osocza, bo do tej pory ich tu nie było. Z jednej więc strony apelujemy o oddawanie osocza jako cennego leku, z drugiej – jak się okazało – nie byliśmy dostatecznie na to przygotowani.

REKLAMA (2)

Dzień sto dwudziesty drugi: jeden procent…

Zdumiewa nieco przypadek Słowacji. W tym ponad 5-milionowym kraju postanowiono o powszechnym przesiewowym testowaniu na obecność koronawirusa. W sumie próbki pobrano od 3,6 mln mieszkańców. I tutaj duża ciekawostka. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że zakażonych jest ledwie 1,06 proc. osób! W tej sytuacji jak tu mówić o epidemii na Słowacji? Jaka epidemia?
Słowacką drogą podążyły niektóre duże aglomeracje w Europie, powszechne testowanie zapowiedziała także Austria. Adam Niedzielski, minister zdrowia, ogłosił, że w Polsce badania przesiewowe obejmą województwa: śląskie, podkarpackie i małopolskie. Dobre i to.

REKLAMA (3)

Dzień sto dwudziesty trzeci: duma przede wszystkim

Pewne emocje wzbudził fakt, iż Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, w związku z epidemią chce skorzystać z pomocy Niemców. Zwrócił się w tej sprawie do niemieckiego konsula w Krakowie. Chodzi głównie o wsparcie jednego ze szpitali w mieście i placówek opieki społecznej. Na takie posunięcie zdecydowały się również inne samorządy w kraju, nie tylko na zachodzie Polski. Wcześniej Andrzej Duda, prezydent RP, elegancko odrzucił propozycję pomocy, którą oferował niemiecki prezydent, Frank-Walter Steinmeier.
Z pomocy Niemców korzystają już Czechy (wcześniej Włochy i Francja) i podobno nikt tam nie brzydzi się z tego powodu. Nikt z tej przyczyny nie cierpi. Ale część opinii publicznej w naszym kraju jest zdania, że nie możemy godzić się na przyjęcie oferty od naszego odwiecznego wroga. Lepiej ginąć z honorem niż cokolwiek zawdzięczać wrogowi. Nie będzie nam Niemiec pluł w twarz jakąś pomocą…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze