Nawet, jeśli jest to płot parafialny, a może nawet tym bardziej. W końcu lepsze jutro może rozpocząć się wszędzie.
No i mamy niekiedy plakaty z najróżniejszymi twarzami, wyrażającymi – a jakże – troskę o nasz byt i losy Ojczyzny na walących się chałupach, stacjach TRAFO, latarniach itp. W ubiegłej kampanii wyborczej internet obiegło zdjęcie plakatu jednego z kandydatów PO z Wybrzeża, umieszczonego tuż pod tablicą z nazwą miejscowości: ZDRADA. W Oleśnicy pewna kandydatka znalazła inne urocze miejsce na swój plakat – na tablicy z dużym napisem: NEKROLOGI. W Gdyni jacyś fachowcy od marketingu na jednym banerze umieścili nazwiska dwóch kandydatów: Myszki i Szczurka.
W tej kampanii karierę może zrobić fotka z Tarnowa. Duży baner posła Michała Wojtkiewicza został zainstalowany na dachu pewnego budyneczku, pod którym (dachem, nie budynkiem) schronienie znalazły klub nocny i agencja towarzyska. Nad szyldem przybytku, na którym wdzięczy się skąpo ubrana panna, znalazło się hasło wyborcze kandydata: „Sprawdzony wybór”. Hmm… Z telefonów, które otrzymaliśmy w redakcji, może wynikać, że sporo ludzi miało dobry ubaw.
Jak się okazuje, nawet wieszanie banerów jest odpowiedzialną robotą i potrzeba do niej odpowiednich ludzi. Dopiero po kilku dniach kogoś naszła słuszna refleksja, że z „różowego” domku baner z posłem należy jednak usunąć. Ale co się już stało, to się nie odstanie. Bez wątpienia ktoś wyciął panu posłowi całkiem niezły numer, żeby nie powiedzieć: numerek.
Kto kogo reklamuje?
REKLAMA
REKLAMA























