Największym zagrożeniem są prywatne firmy transportowe, które obsługują międzynarodowe trasy. W tej sytuacji MPK do pracy za kierownicą autobusy znów zachęca… panie.
– W całym kraju zaczyna brakować kierowców. W naszej spółce nie jest jeszcze źle, ale dostrzegamy na horyzoncie problem, który może się pojawić – mówi Jerzy Wiatr, prezes zarządu MPK w Tarnowie. – Już na dziś zatrudnilibyśmy cztery osoby.
Kilka lat temu był czas, gdy spółka miała problem z zatrudnieniem, ale potem sytuacja się ustabilizowała. Ruch na rynku pracy dla kierowców zawodowych rozpoczął się z chwilą oddania w pobliżu Tarnowa odcinka autostrady A4 i pojawienia się nowych przewoźników, jednak najwięcej młodych osób wybiera tiry. Główny powód: płace.
W tarnowskim MPK średnia płaca, licząc wszystkie dodatki, wynosi – według podanych przez spółkę informacji – ok. 3,6 tys. zł brutto; przyjmowany do pracy kierowca na „dzień dobry” otrzymuje 2,3 tys., później ta pensja wzrasta. W Powiatowym Urzędzie Pracy są oferty dla kierowców ciężarówek w transporcie krajowym i międzynarodowym, które uwzględniają zarobki na poziomie 8 – 9 tys. zł miesięcznie. Polaków zatrudniają również zagraniczne firmy, proponując jeszcze wyższe wynagrodzenia. – W wyścigu na płace nie mamy szans. To spółka komunalna, nasze możliwości są pod tym względem ograniczone – podkreśla prezes Wiatr. – Gwarantujemy jednak stabilną pracę, na pewno spokojniejszą i bardziej przewidywalną, w dodatku zapewniamy wysoki komfort w tej pracy w najnowocześniejszych obecnie autobusach, które niedawno zakupiliśmy.
Ryszard Żurowski, kierownik działu przewozów w MPK, twierdzi, że młodzi szukają głównie wyższych zarobków, choć wciąż jeszcze jest grupa ludzi, którzy przychodzą tu z zamiłowania do autobusów. – Niektórzy nasi kierowcy, pracując u nas, dorabiają sobie jeszcze gdzieś indziej. Zdarza się też, że przed swoją emeryturą zgłaszają się do nas dawni kierowcy tirów, którzy już osiągnęli w życiu stabilizację finansową, a teraz chcą w większym spokoju dotrwać do końca. Doceniamy doświadczenie, ale potrzebujemy również młodych, aby zdążyli wdrożyć się do tego zawodu zgodnie z naszymi oczekiwaniami – mówi kierownik.
Informuje on, że w Tarnowie każdego roku o uprawnienia kierowcy z odpowiednią kategorią, umożliwiającą prowadzenie autobusów, zabiega średnio nieco ponad 50 osób, gdy tylko MPK potrzebuje w tym czasie 20 nowych ludzi. Związane to jest z przechodzeniem pracowników na emeryturę. Tak tworzy się luka na rynku. – Bardzo wysokie są wszystkie koszty uzyskania kwalifikacji kierowcy, wnoszące nawet ponad 10 tysięcy złotych.
Wykonywanie tego zawodu wymaga posiadania prawa jazdy kategorii odpowiedniej do rodzaju prowadzonego pojazdu oraz ukończenia odpowiedniego szkolenia. Aby zostać do niego dopuszczonym, trzeba spełniać konkretne warunki zdrowotne oraz psychologiczne. Czas szkoleń może wynieść nawet 280 godzin.
Prezes Wiatr nieustannie namawia panie, by podejmowały pracę za kółkiem. Obecnie na 184 kierowców dziesięciu to kobiety. Wkrótce dołączy do nich jedenasta. Postęp jest, gdyż pięć lat temu za kierownicą autobusów miejskich pracowały tylko dwie panie – Bardzo zadowoleni jesteśmy z ich pracy, myślę, że pasażerowie też. Jeżdżą delikatnie, łagodzą obyczaje. Zapraszamy panie do nas, praca czeka.
– Kłopot w tym, że ostatnimi czasy również kobiety wybierają tiry, ale na razie nie jest to powszechne zjawisko – dodaje Ryszard Żurowski.
MPK kadrowo wspierają jeszcze czasem emeryci. Jeden z nich to Wiesław Barabasz, pasjonat kierownicy, który w firmie – w warsztatach i za kółkiem – przepracował łącznie ponad 40 lat. – Pracuję jeszcze na pół etatu, przez cały ten czas miałem do czynienia z autobusami różnych marek. Wciąż cieszy mnie ta robota, dlatego jeśli zaistniała taka możliwość, skorzystałem z niej.
Pan Wiesław jest zdania, że młodzi kierowcy idą głównie za pieniędzmi. – To dotyczy w ogóle młodych. Taki jest trend i trudno mu się dziwić. Wielu ludzi deprymuje fakt, że inni już coś mają, do czegoś doszli, a oni jeszcze nie. Moje pokolenie było inne, bo inne były czasy.
Wiesław Barabasz ma zamiar tak długo jeździć miejskim autobusem, jak tylko pozwoli mu zdrowie. Dzięki takim jak on deficyt zawodowych kierowców jest mniej odczuwalny, ale w przyszłości muszą się znaleźć rozwiązania, które zapewnią wystarczającą liczbę pracowników.
Kto nas będzie woził miejskimi autobusami?
REKLAMA
REKLAMA























