Testowany w niektórych placówkach nowy system obsługi pacjentów to Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców, która wreszcie powinna zakończyć spory, kto ma sprawdzać ubezpieczone osoby. System oparty jest na prowadzonym przez Narodowy Funduszu Zdrowia Centralnym Wykazie Ubezpieczonych. Dzięki niemu sprawdzenie, czy ktoś jest ubezpieczony, powinno się odbywać szybko i sprawnie. Pacjent nie musi pokazywać legitymacji ubezpieczeniowej, RMUA czy odcinka emerytury. Wystarczy, że będzie miał dowód osobisty, prawo jazdy lub paszport. Kolejny krok zależy od recepcjonistki bądź lekarza, który zaloguje się do systemu i po wprowadzeniu numeru PESEL otrzyma informację, czy pacjent ma prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej.
Niestety, co dziesiąty Polak będzie miał kłopoty z udowodnieniem, że może leczyć się bezpłatnie. W bazie danych brakuje bowiem wszystkich ubezpieczonych, zwłaszcza tych, którzy pracowali za granicą, oraz dzieci niezgłoszonych do NFZ przez rodziców lub szkoły, chociaż są uprawnione do bezpłatnego leczenia. Takie same kłopoty mogą spotkać studentów, rencistów i pracowników, których pracodawcy opłacali składki z opóźnieniem lub bez ich wiedzy nie płacili wcale.
W Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie do lekarzy pierwszego kontaktu jest zapisanych 14.5 tys. osób, w tym aż 1 890 znalazło się na przesłanej z Funduszu liście pacjentów posiadających „status niepewny”, czyli nie wiadomo, czy są ubezpieczeni.
– Ta lista nie odzwierciedla rzeczywistego stanu rzeczy, znalazła się na niej nawet jedna z naszych długoletnich pracownic – mówi Jadwiga Sołtys, szefowa przychodni. – Chcąc wyjaśnić sprawę, kobieta udała się do miejscowego oddziału ZUS, ale tam odesłali ją do tarnowskiego NFZ, gdzie urzędnicy rozłożyli ręce, nie wiedząc, co robić. A takich osób jest mnóstwo. Jak mają udowodnić, że przysługuje im bezpłatna wizyta? Może się więc okazać, że na początku roku, kiedy zacznie obowiązywać nowy system, będzie sporo zamieszania.
W podobnej sytuacji znalazły się inne tarnowskie placówki medyczne. W Przychodni Lekarskiej nr 4 jest zapisanych blisko 19 tys. osób, na wspomnianej liście widnieje około 2 tysięcy „niepewnych” pacjentów.
– Większość to ludzie starsi, mający od dawna legitymację rencisty lub emeryta. Znalazły się tam również osoby, o których wiemy, że pracują, są szefami instytucji lub prowadzą własne firmy. Pacjenci nieubezpieczeni to naprawdę sporadyczne przypadki – twierdzi Roman Korczak, lekarz z „czwórki”. – Jeden z naszych pacjentów, prowadzący własną firmę, też znalazł się na liście. Postanowił więc wyjaśnić sprawę. I co się okazało? Pracownik tarnowskiego ZUS oświadczył, że to wina naszej przychodni. To absurd!
Pracownicy Zespołu Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie, zapisani do lekarzy w podstawowej opiece zdrowotnej, też znaleźli się na „czarnej” liście. Teraz próbują wyjaśniać, dlaczego ujęto ich wśród osób, które są nieubezpieczone.
– Przecież mieli opłacane składki – podkreśla Artur Asztabski, dyrektor ZPS.
Kto w takim razie „pogubił” pacjentów z uprawnieniami do bezpłatnego leczenia? Szefowie tarnowskich przychodni twierdzą, że przyczyną zaistniałej sytuacji może być kulejący system informatyzacji instytucji odpowiedzialnych za rejestry ubezpieczonych lub wady w bazie ZUS. Owszem, wszystkie kontrowersje będą weryfikowane, ale nie wiadomo, jak długo to potrwa.
Generalnie dyrektorzy placówek uważają, że pomysł byłby dobry, gdyby nie błędy w systemie.
– Sama idea jest słuszna, lecz chodzi o jej realizację, a z tym może być kłopot – twierdzi szef ZPS. W tym tygodniu placówka testuje nowy system, ale już wiadomo, że na początku roku pacjenci, którzy nie chcą mieć komplikacji, powinni przynieść ze sobą również dowód ubezpieczenia.
Kto „pogubił” pacjentów?
REKLAMA
REKLAMA























