
Nasi rozmówcy – lokatorzy spółdzielni mieszkaniowych twierdzą, że pojemniki na bioodpady są zbyt małe i szybko przepełniają się, a organiczne odpady wywożone są bardzo rzadko. Mariusz Burnóg, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Tarnowie, przekonuje tymczasem, że brązowe pojemniki BIO odbierane są zgodnie z harmonogramem. A jeśli szybko wypełniają się, administratorzy powinni zgłosić potrzebę używania większych. Jego zdaniem, znacznie ważniejszym problemem jest… niezrozumienie, czym są bioodpady i lekceważenie przepisów.
Odpady biodegradowalne odbierane są osobno już od kilku tygodni, ale tarnowianie wciąż mają kłopoty z ich wyodrębnianiem. MPGK informuje szczegółowo na swojej stronie internetowej o regułach selektywnej zbiórki odpadów. Przygotowało też papierowy poradnik dla mieszkańców, w którym instruuje jak racjonalnie segregować i gdzie wyrzucać śmieci. Znalazły się w nim praktyczne informacje m. in. o tym jak założyć przydomowy kompostownik. Najlepszym sposobem na zagospodarowanie bioodpadów jest ich kompostowanie, przekonują w miejskiej spółce. Istotnym argumentem „za” może być tu ulga w opłacie za odbiór odpadów, wynosząca dla posiadaczy kompostowników 1,50 zł od osoby.
Segregowanie to wciąż dla wielu tarnowian umiejętność nie do opanowania – w jednym pojemniku lądują często odpady różnego rodzaju. Plastik wymieszany z papierem, czy szkło z resztkami żywności to nierzadkie widoki w altanach i wiatach śmietnikowych. W MPGK uważają, że wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe za mało dyscyplinują mieszkańców osiedli i rzadko przypominają o śmieciowych przepisach. Brak presji i administracyjnych kar prowadzi do utrwalania złych nawyków i bylejakości.
Prezes Burnóg nie ma najlepszego zdania o większości mieszkańców tarnowskich osiedli. – To, co dzieje się na terenie blokowisk, gdzie panuje duża anonimowość, to prawdziwa farsa. Dziesięć lat trwania selektywnej zbiórki odpadów niewiele nauczyło tarnowian, a niedawno doszły bioodpady i jest jeszcze gorzej – ubolewa szef MPGK…
– Lokatorzy bloków mieszkalnych wrzucają do nowego pojemnika na odpady organiczne co popadnie, także opakowania plastikowe i szklane. Szacujemy, że tak nagannie postępuje aż osiemdziesiąt procent mieszkańców. To, co od nich później odbieramy zmuszeni jesteśmy traktować jako odpady zmieszane. Zupełnie inaczej zachowują się właściciele domów jednorodzinnych. na ogół dbają, by śmieci były właściwie posegregowane. Jedynie w jednej piątej gospodarstw domowych znajdujemy w pojemnikach na bioodpady różne inne śmieci, których nie powinno tam być.























