Urząd Miasta rozstrzygnął konkursy na dyrektorów tarnowskich placówek oświatowych. Konkursy – z emocjami, bo mimo rosnących trudności w kierowaniu szkołami i przedszkolami, chętnych na te stanowiska nie brakuje. – W konkursach zaczynają startować młodzi. Starsze pokolenie odchodzi na emerytury najczęściej od razu, gdy jest taka możliwość. Poza obiektywnymi trudnościami, chcemy po prostu odpocząć, żyć spokojniej. Mamy swoje hobby i wnuki, którym warto poświęcić czas bez presji, że w szkole jest przecież tyle do zrobienia – mówi nam dyrektor jednego z tarnowskich liceów, który prosi o anonimowość. Powód – zdaniem większości szefów placówek oświatowych jest to funkcja niełatwa. Ba, coraz trudniejsza.
– Główny problem to cięcia finansów, wymuszanie oszczędności, różne ruchy w szkołach, które niekoniecznie podobają się uczniom, rodzicom i nauczycielom – dodaje nasz anonimowy rozmówca. Mowa na przykład o łączeniach klas, przez co są one liczniejsze, likwidacji zajęć dodatkowych czy wreszcie o redukcjach etatów. Nie jest tajemnicą, że wizerunkowo za to wszystko odpowiada właśnie dyrektor danej placówki. – Tłumaczymy się przed rodzicami, świecimy oczami przed tymi, których dotyczą cięcia godzinowe lub zwolnienia z pracy. A Urząd Miasta ma swoje rygorystyczne wymagania i z prezydentem ciężko jest dyskutować. Jest bardzo kategoryczny i narzuca swoje zdanie – dodaje dyrektor tarnowskiej szkoły ponadpodstawowej.
Samorządowcy z regionu przyznają, że zaniżona subwencja oświatowa wymusza ograniczanie wydatków, choć problem dotyczy głównie większych, miejskich ośrodków. Obiektywne powody są dwa – postępujący i odczuwalny zwłaszcza w szkołach ponadpodstawowych niż demograficzny oraz epidemia koronawirusa, która pochłania ogromne środki w różnych sferach życia. Nie brakuje też głosów, że nauczyciele jako uprzywilejowana grupa zawodowa na propozycje wszelkich zmian reagują nerwowo. – Będziemy dbać o swoje status quo i nawet w trudnych czasach nie pozwolimy sobie nic odebrać. Niech nam tylko ktoś ruszy Kartę nauczyciela, to znów wyjdziemy na ulice – mówi jedna z nauczycielek III LO w Tarnowie.
Balansowanie w tym wszystkim nie jest więc ani proste, ani przyjemne, a jednak chętnych na stanowiska dyrektorskie w tarnowskich szkołach oraz przedszkolach i tym razem nie brakowało. W niektórych przypadkach toczyły się nawet mniej lub bardziej jawne batalie. Konkursy przeprowadzono w czterech przedszkolach, trzech podstawówkach, pięciu szkołach ponadpodstawowych oraz w Zespole Szkół Specjalnych. W najbliższym czasie można się jeszcze spodziewać dwóch rozstrzygnięć – w Bursie Międzyszkolnej, gdzie nie wyłoniono nowego dyrektora oraz w Przedszkolu Publicznym nr 21 w Tarnowie, w którym konkurs nie odbył się z powodów obiektywnych – kwarantanny kandydatki. Urząd Miasta Tarnowa informuje, że w tym pierwszym przypadku powołanie na pełniącego obowiązki dyrektora na rok otrzyma najprawdopodobniej ktoś z kadry nauczycielskiej, zaś w kolejnym – umowa z obecną szefową placówki zostanie przedłużona.
Rezultat ostatnich konkursów na stanowiska dyrektorskie w oświacie wskazuje, że od września nowego roku szkolnego kilkoma placówkami pokierują nowe osoby. Dotyczy to Przedszkola Publicznego nr 33 w Tarnowie, gdzie dyrektorem została Gabriela Chrzęszczyk oraz Szkoły Podstawowej nr 10, w której konkurs wygrała Wanda Patuła. Nowymi szefami są także Beata Klimkiewicz-Świder, która stanie na czele II Liceum Ogólnokształcącego oraz Jacek Różycki – w Zespole Szkół Technicznych.
W pozostałych przypadkach personalia dyrektorskie pozostają bez zmian.
Co ciekawe, wygrać w konkursie na dyrektora placówki oświatowej wcale nie jest łatwo. Tajemnicą poliszynela jest, że największe szanse mają osoby obeznane już w środowisku, faworyci związków zawodowych, kuratorium i organu prowadzącego. Każda komisja konkursowa składa się zwykle z kilkunastu osób, są to przedstawiciele istniejących w oświacie związków zawodowych, kuratorium, organu prowadzącego (w tym przypadku miasta), rodziców i nauczycieli. – Czasem startowanie w konkursie to wojna nerwów, bo mimo że dociera się do znajomych, albo szuka znajomych w kuratorium czy w mieście i prosi o poparcie, to nigdy nie wiadomo, jak kto zagłosuje. Głosowanie jest tajne i zawsze można później powiedzieć, że przecież zgodnie z obietnicą głosowałem na Ciebie, a nie jest to prawda – relacjonuje jeden z uczestników niedawnego konkursu w Urzędzie Miasta Tarnowa.
I trudno się z tym nie zgodzić, wszak znane są przypadki, gdy o wygranej lub przegranej zdecydował raptem jeden głos.
























