
Z danych CBOS i platform internetowych pośredniczących w szukaniu korepetytorów wynika, że z dodatkowych zajęć korzysta już prawie połowa uczniów: 20 procent z nich dokształca się z angielskiego, a 18 proc. z matematyki. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się też lekcje z rachunkowości, statystyki, informatyki czy biologii. Na korepetycje chodzą zarówno maturzyści, jak i maluchy z podstawówki. Zwykle są to dwie godziny w tygodniu, ale rekordziści spędzają na płatnych lekcjach nawet sześć godzin tygodniowo. Eksperci szacują, że korepetytorski rynek wart jest już kilka miliardów złotych i nic nie wskazuje na to, by miał się skurczyć. Polska rodzina wydaje rocznie na prywatne lekcje od 3 do 9 tys. zł, ale aż 80 proc. uczniów wierzy, że korepetycje to jedna z najskuteczniejszych form nauki.
Bez korepetycji ani rusz?
Korepetycje biorą najsłabsi i… najlepsi, zarówno licealiści, jak i uczniowie gimnazjów czy podstawówek. Powód? Rodzice wychodzą z założenia, że szkoła nie jest w stanie dobrze przygotować ich dzieci do matury i studiów. Narzekają na napięte programy i nauczycieli, którzy poświęcają zbyt mało czasu uczniom.
Julka, uczennica jednego z tarnowskich gimnazjów miała zostać na drugi rok w tej samej klasie, ale dzięki prywatnym lekcjom udało jej się zaliczyć poprawkę z matematyki, a korepetytorka dostrzegła w niej niemal matematyczny talent.
– Nie wiem, czy tak jest, bo wychowawczyni mojej córki takich zdolności nie widziała – dziwi się mama piętnastolatki. –Poradziła, bym posłała Julkę na prywatne lekcje i poleciła dobrego nauczyciela.
Kuba, przyszłoroczny maturzysta, na „korkach” uczy się biologii, chemii i fizyki. Jego rodzice płacą za lekcje ponad 500 zł miesięcznie, bo uważają, że, bez dodatkowej pomocy, syn miałby marne szanse na dostanie się na wymarzoną medycynę. Kuba chodzi do klasy o profilu biologiczno‑chemicznym, w ktrej korepetycje są na porządku dziennym.
Mateusz, klasowy kolega Kuby, jeździ co tydzień do Krakowa na lekcje rysunku.
– Marzę o studiach na architekturze, ale szkoła mnie do tego kierunku nie przygotuje. U krakowskiego profesora płacę za godzinę 100 złotych, a na lekcje musiałem się zapisać z dwuletnim wyprzedzeniem – opowiada.
Największą popularnością w Tarnowie cieszą się prywatne lekcje z przedmiotów ścisłych. W czołówce są: matematyka, fizyka, biologia i chemia. Wielu uczniów poza szkołą uczy się także języków obcych, jednak – jak twierdzą – nie po to, by doskoczyć do egzaminacyjnej poprzeczki, lecz poszerzać kompetencje językowe, czego nie ma w programie szkolnym. Rodzice szesnastoletniej Sabiny opłacają tygodniowo dwie godziny korepetycji z angielskiego.
– Na dodatkowy język córka chodzi już od podstawówki. Dzięki temu wyprzedza szkolny program, ma same piątki i prawie płynnie posługuje się angielskim – chwali się ojciec nastolatki.
Korepetytorów nadmiar
Rynek płatnych lekcji rozwija się, korepetytorzy zdobywają markę i mocno ze sobą rywalizują. Powstają grupy korepetytorów, a nawet całe szkoły. „Korków” najczęściej udzielają długoletni, doświadczeni nauczyciele, którzy na co dzień uczą w szkołach publicznych, ale nie brak też studentów i świeżo upieczonych absolwentów uczelni. Znalezienie korepetytora nie stanowi problemu – wystarczy otworzyć gazetę, Internet lub po prostu zapytać znajomych. Jednak uczniowie, poważnie myślący o swojej przyszłości rzadko szukają korepetytorów w sieci czy na słupach ogłoszeniowych.
– Nie interesuje mnie anonimowy nauczycie – to musi być osoba mająca dobrą opinię, polecona przez kogoś znajomego – tłumaczy Paweł, tarnowski licealista.
Ceny korepetycji są zróżnicowane: od 20 do 80 złotych za godzinę. Student czwartego roku filologii angielskiej żąda 20‑25 zł, nauczyciel matematyki, będący czynnym egzaminatorem maturalnym bierze za 60 minut 50 złotych, 80 zł to godzinna stawka pedagoga przygotowującego uczniów do matury z chemii. Za lekcję z informatyki zapłacimy 40‑45 zł, biologii – 60‑80 zł, fizyki – 40‑60 zł. Jedna z tarnowskich pracowni architektonicznych organizuje zajęcia z rysunku, przygotowujące do egzaminów wstępnych na studia, cena – 100 zł za cztery godziny. Korepetycje z elektrotechniki kosztują 15‑40 zł za godzinę.
Coraz więcej nauczycieli‑korepetytorów decyduje się na zarejestrowanie swojej działalności, bo dla większości prywatne nauczanie to istotne źródło dochodów.
– Za godzinę biorę 40 złotych, a przyjmuję dwie osoby dziennie W tygodniu mogę zarobić nawet do 400 złotych, co miesięcznie daje więcej niż wynosi emerytura – opowiada jedna z emerytowanych nauczycielek. – Nie wszystkim potrzebne są dodatkowe lekcje, przychodzą osoby, które z powodzeniem same mogłyby poradzić sobie na maturze. Korepetycje są wskazane, gdy uczeń chorował albo zbyt późno zorientował się, że źle wybrał kierunek szkoły średniej i ma za mało zajęć z przedmiotu, który chce zdawać na rozszerzonej maturze.
A może to moda?
Czy korepetycje to rzeczywiście konieczność, bo nauczyciele w szkołach nie potrafią porządnie nauczyć?
– To też moda. Trzeba mieć świadomość, że prywatne lekcje pogłębiają nierówności edukacyjne, ponieważ chodzą na nie wyłącznie dzieci wykształconych i bogatszych rodziców. Mamy w Tarnowie licea osiągające bardzo dobre wyniki w nauce, ale tajemnicą poliszynela jest, że uczęszcza do nich młodzież z zamożnych rodzin, których stać na prywatne lekcje, i które chętnie z tej możliwości korzystają – przekonuje jedna z tarnowskich anglistek.
W Gimnazjum nr 4 w Tarnowie na korepetycje nie uczęszcza wielu uczniów.
– Wiem, że rodzice posyłają dzieci na dodatkowe lekcje głównie z matematyki. Nie podoba mi się to, bo to szkoła powinna nauczyć. Mamy dużo zajęć pozalekcyjnych: koła zainteresowań, zajęcia wyrównujące dla słabszych uczniów, podczas których możemy indywidualnie zająć się dzieckiem. Może rodzice uważają, że jak zapłacą korepetytorowi, to wiedza będzie inaczej przekazana? – zastanawia się Barbara Kuklewicz, dyrektorka placówki.
Do korepetycji przyznaje się niewielu uczniów Zespołu Szkół Technicznych w Mościcach. Na „korki” decydują się ci, którzy chcą dostać się na bardzo oblegane kierunki studiów.
– Przypuszczam, że skala nie jest duża – do naszej szkoły przychodzi młodzież z mniej zamożnych rodzin. Dla słabszych uczniów organizujemy indywidualne lub grupowe zajęcia wyrównujące, w których chętnie uczestniczą. Natomiast bardzo dobrym oferujemy udział w kołach naukowych, współpracujących z wyższymi uczelniami oraz firmami technicznymi, gdzie mogą poszerzać wiedzę, wykraczając poza program. Najzdolniejszym jedna z firm funduje nawet drogie szkolenie techniczne. Do pomocy słabszym szkoły przygotowane są już od dawna, ale niewiele placówek potrafi pomóc zdolnym uczniom – zauważa Krzysztof Kołaciński, dyrektor ZST.


















![Szokujące wyznania tegorocznych maturzystów! Największe przypały i najlepsze wspomnienia [SONDA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/04/minia_SONDA-218x150.jpg)




