Milion dla byłego prezesa: sąd uniewinnił szefa KSG

0
Jak „Gazy” pozbyły się dawnego szefa
REKLAMA

Od zawsze ludzie tracili i tracą pracę – z różnych powodów. Dla jednych jest to tragedia, koniec świata, inni umieją się znaleźć w trudnej życiowej sytuacji. Bo albo mają więcej umiejętności i inicjatywy, albo szczególnie sprzyja im szczęście. Do tych drugich bez wątpienia należy Bogdan P., wieloletni prezes nieistniejącej już w Tarnowie Karpackiej Spółki Gazownictwa. Kiedy w wyniku przegranego konkursu rozstał się ze swoją posadą, nowy szef firmy wypłacił mu ponad 1,2 mln zł gotówki, byle tylko nie pokazywał się już w spółce. Bogdan P. mógł spokojnie siedzieć w domu i nie martwić się o swój dalszy los.
Sprawa, o której w przeszłości pisaliśmy w TEMI, ujrzała światło dzienne trzy lata temu, a wydarzyła się jeszcze wcześniej, za rządów koalicji PO – PSL. Była o tyle bulwersująca, że państwowa spółka wypłaciła byłemu jej prezesowi, Bogdanowi P., dużą kwotę pieniędzy, aby tylko nie zatrudniał się tu na innym stanowisku. Otrzymał grubo ponad milion złotych za nicnierobienie, mimo że będąc wtedy cztery lata przed nabyciem świadczeń emerytalnych (był już objęty ustawową ochroną przed zwolnieniem) zgłaszał chęć pozostania w KSG.
Historia ta na pierwszy rzut oka mogła budzić istotne zastrzeżenia. Zastanawiano się wtedy na przykład, ilu właścicieli prywatnych firm przekazałoby milionową kwotę swojemu pracownikowi, którego z pewnych powodów chciałoby się zwolnić, ale z przyczyn prawnych nie jest to możliwe, byle tylko nie pokazywał się już w robocie? Po pierwszych doniesieniach trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że w spółkach Skarbu Państwa, przynajmniej niektórych, sposób gospodarowania środkami może budzić poważne wątpliwości.

Nie lubię pana

O wypłaceniu Bogdanowi P. ponadmilionowej kwoty zadecydował wtedy zarząd Karpackiej Spółki Gazownictwa, na czele której stał Andrzej P. To następca Bogdana P., który otrzymał w Tarnowie posadę w wyniku wygranego konkursu. Na konkurs ten zgłosiło się aż 150 kandydatów z całej Polski, także dotychczasowy prezes, Bogdan P. Zgromadzenie Wspólników KSG podlegającej Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu SA postanowiło powierzyć stanowisko temu pierwszemu. Andrzej P. był wcześniej dyrektorem Zakładu Gazowniczego w Sandomierzu.
Jak wspomniano, Bogdan P. po przegranym konkursie miał zamiar nadal pracować w KSG, chociaż już w innej roli, aż do emerytury, ale ostatecznie do tego nie doszło. Dlaczego?
Być może dlatego, że – jak to często bywa w takich sytuacjach – nowi szefowie nie chcą współpracować z dotychczasowymi, zwłaszcza gdy byli oni rywalami w konkursie, nie chcą, by ich poczynania były obserwowane i oceniane przez stare kierownictwo. Wolą się uwolnić od krępującego towarzystwa w pracy, mieć większą swobodę działania.

REKLAMA (3)

O wilku i owcy

W tym przypadku jednak tło sprawy okazało się bardziej złożone. Jak wynika z zebranych przez sąd materiałów, w okresie, o którym mowa, PGNiG SA planowało w spółce radykalne zmiany strukturalne. Grażyna Piotrowska – Oliwa, prezes zarządu PGNiG w latach 2012-13, która przyszła na tę posadę z biznesu prywatnego, zamierzała dokonać zmian zgodnych z zasadami tzw. ładu korporacyjnego. Bogdan P., dotychczasowy prezes, miał je kwestionować, więc zachodziła obawa, iż dalsza współpraca z nim będzie utrudniona. W sądzie zwrócono uwagę, że Bogdan P. był prezesem z nadania, nie był wcześniej poddawany procedurom konkursowym; pojawiła się też informacja o licznych doniesieniach, których autorzy twierdzili, że za rządów Bogdana P. KSG stała się firmą rodzinną, zatrudniającą liczny krąg bliskich mu ludzi.
Kiedy ostatnie spotkanie negocjacyjne między Bogdanem P. i prezes Grażyną Piotrowską – Oliwą nie przyniosło rezultatu, wspólnie podjęto decyzję o odejściu P. z firmy W PGNiG SA znowu zaczęto rozmyślać nad tym, jak się pożegnać z byłym prezesem z Tarnowa, aby wilk był syty i owca cała. Jak już wiadomo, nie można było go zwyczajnie zwolnić ze względu na jego wiek i fakt, iż był objęty ochroną przedemerytalną.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze