Wielu cukrzyków jest w podobnej sytuacji, okazuje się, że niektórych leków nie ma w aptekach, a przyczyną są braki w hurtowniach spowodowane często nieuczciwymi praktykami niektórych dostawców i sprzedawców. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Farmaceutycznego w Krakowie wobec jednej ze spółek działających w Tarnowie i okolicy prowadzi już postępowanie administracyjne.
Insulina o nazwie humalog to nowoczesny, bardzo popularny lek wśród pacjentów, których dotknęła cukrzyca. W ostatnich dniach zatelefonowaliśmy do pięciu aptek w Tarnowie z pytaniem, czy lek ten jest dostępny. W każdym przypadku odpowiedź brzmiała: Nie, nie mamy.
Wszyscy aptekarze, z którymi rozmawialiśmy, mówili, że humalogu nie ma w hurtowniach. Niektórzy informowali, że raz na jakiś czas otrzymują minimalne ilości. Nikt nie potrafił określić, kiedy sytuacja może się odmienić. Nikt nie dawał nadziei w tej sprawie.
Humalogu brakuje nie tylko w Tarnowie, to problem ogólnopolski. Również inne medykamenty pochodzące z listy środków refundowanych przez budżet stały się deficytowe, jak na przykład część leków przeciwzakrzepowych, onkologicznych, na nadciśnienie czy astmę.
Wiadomo już, że deficyt wynika przede wszystkim z nielegalnego handlu wybranymi lekami. Właściciele niektórych aptek i hurtowni zamieszani są w zakazany prawem proceder. Ponieważ część medykamentów jest w Polsce znacznie tańsza w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, hurtownicy we współpracy z aptekami odsprzedają je odbiorcom z Zachodu. Mamy do czynienia z nielegalnym eksportem leków.
Wymieniona insulina humalog jest przykładowo trzy‑cztery razy droższa w Niemczech niż w Polsce, dlatego niektórzy wyczuli dobry interes. Przerzucając leki z naszych zapasów na Zachód zarabiają szybko i łatwo. Pojawiają się opinie, że jest to interes bardziej dochodowy od handlu narkotykami.
Praktyki takie są niedozwolone, ponieważ zgodnie z naszym prawem leki, które opuszczają producenta, powinny trafiać do hurtowni, stamtąd do aptek, a na końcu do pacjentów. Tymczasem wielu pacjentów odchodzi z kwitkiem.
W całym kraju trwają kontrole. Apteki kontrolują wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni.
– Obecnie prowadzimy kilka postępowań administracyjnych wobec aptek, które sprzedawały deficytowe leki nie pacjentom, lecz hurtowniom – informuje Józef Łoś, Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Krakowie. – Wśród nich jest spółka działająca w Tarnowie i powiecie dąbrowskim. Jedna ze spraw zakończyła się już cofnięciem zezwolenia na działalność, pozostałe sprawy są w toku. Niekiedy trwają one dłużej, ponieważ przedsiębiorcy angażują kancelarie prawne, które starają się wykorzystać wszystkie dostępne środki, aby bronić interesu swoich klientów. Istotne jest również to, że do 8 lutego br., do czasu nowelizacji prawa farmaceutycznego, przepisy nie były tak jednoznaczne jak dzisiaj. Dzisiaj prawo jednoznacznie określa, że w przypadku sprzedaży leku do hurtowni bądź do apteki należącej do innego właściciela, możliwe jest cofnięcie zezwolenia na prowadzenie działalności tej aptece, która się tego dopuściła.
Nasze leki jadą na zachód
REKLAMA
REKLAMA
























