Mieszkańcy budynków, które znajdują się w gestii stałych zarządców, już przyzwyczaili się do sytuacji, w której w ciągu roku otrzymują po kilka pism informujących o rosnących opłatach. Koszty te są już bardzo duże, dlatego coraz częściej nowi nabywcy lokali rozpytują o mieszkania bezczynszowe. W Tarnowie jednak rynek takich mieszkań jest ciągle ubogi.
– Strach już odbierać te pisma, bo wiadomo, że znowu przychodzi więcej płacić – mówią pani Lidia i pan Henryk, małżeństwo emerytów, które mieszka w bloku Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zajmując 60-metrowy lokal.
– Przez parę dobrych lat te opłaty były w miarę stabilne – opowiadają. – Potem, gdy wybuchła pandemia, wojna w Ukrainie i inflacja, ruszyła lawina.
Małżeństwo przechowuje w szufladzie całą dokumentację. Pani Lidia, spoglądając na jedno z zawiadomień TSM, z maja 2021 roku, mówi, że wtedy ich opłaty wynosiły 681 zł. Na początku ub. roku była to już kwota 1100 zł, a obecnie przychodzi płacić 1154 zł! W kwocie tej znajdują się też opłaty za gaz, wodę i wywóz śmieci.
– Nie wiem, ile płacą większe rodziny, cztero- czy pięcioosobowe. Strach pomyśleć. Nas jest tylko dwoje, a na opłaty te i tak co miesiąc idzie prawie połowa mojej emerytury – narzeka pani Lidia.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |

























