Ministerstwo Zdrowia chce dać gminom możliwość zakazu nocnej sprzedaży napojów alkoholowych – między godziną 22 a 6. Pomysł nie jest nowy, choć do tej pory samorządy miały problem ze znalezieniem podstaw do jego wprowadzenia. Z jednej strony lokalne władze znajdują się pod presją osób mieszkających w sąsiedztwie sklepów nocnych, skarżących się na hałas i inne uciążliwości, z drugiej – biorą pod uwagę właścicieli sklepów i restauratorów, którzy tworzą miejsca pracy i odprowadzają podatki.
W Tarnowie alkohol sprzedawany jest w 206 sklepach oraz 114 lokalach gastronomicznych, liczba ta od dawna utrzymuje się prawie na tym samym poziomie, choć co roku miejscy radni obniżają limity punktów z koncesją na sprzedaż alkoholu. W 2015 roku mogło funkcjonować w Tarnowie 288 punktów, w tym 173 detaliczne i 115 gastronomicznych. Rok później 284, z czego 172 detaliczne i 112 lokali.
Radni ustalają również zasady usytuowania punktów sprzedaży alkoholu. W ubiegłym roku uchwalili minimalną odległość 100 metrów – a w centrum miasta 30 metrów – od żłobków, przedszkoli, szkół i obiektów sakralnych, oraz zakaz lokalizowania punktów sprzedaży alkoholu w pobliżu placu Katedralnego.
Każdego roku do miejskiego budżetu wpływa więcej pieniędzy z tytułu koncesji na sprzedaż alkoholu: w 2015 roku 2 mln 366 tys. zł, rok później – 2 mln 397 tys. zł.
W 39 punktach, w tym w 21 usytuowanych na stacjach paliw, alkohol można kupić przez całą dobę. Najwięcej nocnych klientów zjawia się w weekendy: z piątku na sobotę albo z soboty na niedzielę. Nie wszędzie jest spokojnie, bywa, że strażnicy miejscy muszą interweniować z powodu incydentów.
Czy ograniczenie lub zlikwidowanie nocnej sprzedaży alkoholi jest dobrym pomysłem?
– Na pewno nie. Spowoduje powrót dawno zapomnianych melin, pokątnej sprzedaży, pojawi się problem z alkoholem z nielegalnych źródeł, często trującym, mniej pieniędzy wpłynie do miejskiej kasy – przekonuje sprzedawca w sklepie monopolowym w centrum Tarnowa.
Różne opinie mają tarnowscy radni.
– Propozycja ograniczająca nocną sprzedaż alkoholu powinna być przedyskutowana, ocenione skutki. Osobiście optuję za, ponieważ problem alkoholowy jest widoczny, wpływa zarówno na gospodarkę, jak i rodziny – przekonuje Jacek Łabno.
Radny Jakub Kwaśny sugeruje, że ograniczenia w dystrybucji napojów alkoholowych nocą na pewno wpłyną na tarnowski biznes, a na tego typu pomyśle najbardziej ucierpią osoby prowadzące sklepy nocne, które będą musiały zwalniać pracowników. Na dodatek znaczna część zysków ze sprzedaży trafi do handlujących nocą stacji benzynowych.
– Zakaz wcale nie spowoduje zmniejszenia ilości spożywanego alkoholu, jeżeli ktoś będzie chciał napić się w godzinach zamknięcia sklepów, to i tak znajdzie sposób. A problem alkoholizmu nie zniknie, choćby nawet całkowicie zakazano sprzedaży. Takie rozwiązanie stworzy możliwości do kombinowania – podkreśla radny. – Mimo to faktycznie w niektórych rejonach Tarnowa sklepów nocnych z alkoholem nie powinno być, choćby w centrach osiedli mieszkaniowych. Niejednokrotnie przychodzili do mnie tarnowianie skarżący się na takie uciążliwości, tak było np. na osiedlu Skowronków.
Nocą nie kupimy alkoholu?
REKLAMA
REKLAMA
























