Nocne życie tarnowian

0
nocne zycie
nocne-zycie
REKLAMA

Choć mogłoby się wydawać, że nocą w Tarnowie niewiele się dzieje, to jest to jednak jedynie pozorne wrażenie. Sprawdziliśmy, jaka jest oferta klubów i dyskotek w mieście. Okazuje się, że ciekawych imprez nie brakuje, a właściciele muszą ścigać się w wymyślaniu nowych atrakcji, aby przyciągnąć do siebie klienta.
– Oferta tarnowskich klubów, jak na tak małe miasto, jest wysoko rozwinięta i nie mamy się czego wstydzić – mówi wydawca portalu nocnytarnow.pl, który na co dzień gromadzi i publikuje informacje o klubowych wydarzeniach. – Organizowane są coraz ciekawsze imprezy tematyczne i promocje, rezydentami kilku lokali są doświadczeni Dj’e z bardziej rozwiniętych miast, a panujący klimat przypomina ten z topowych klubów krakowskich. Praktycznie w każdy weekend można znaleźć cos dla siebie: od technicznych dźwięków, przez czarne klimaty, koncerty rockowe, aż po muzykę komercyjną, której jest najwięcej.
Należy jednak podkreślić, że kluby różnią się od siebie wielkością, ofertą czy rodzajem prezentowanej muzyki. Na tej podstawie można wyszczególnić dwa typy tarnowskich klubów: duże dyskoteki z imprezami kierowanymi do masowego klienta oraz mniejsze lokale, które skupiają się na organizowaniu ciekawych wydarzeń na inną skalę.

 

Zumba lub shake
Wallstreet Bull, 2Face Music Club czy Five to jedne z większych tarnowskich klubów. Każdy z nich urozmaica swoją ofertę, by trafić do dużego grona odbiorców, bo nie jest łatwo zapełnić kilkusetosobową salę. Największy tarnowski klub Alfa organizuje więc imprezy trzy dni w tygodniu, a klienci mogą skorzystać z szerokiego wachlarza ofert nocnej rozrywki.
– W czwartki odbywają się największe imprezy studenckie w Tarnowie, na których pojawia się nawet 700‑800 osób. W piątki prowadzimy naukę salsy, tańców latynoskich oraz zumby. Najbardziej imprezowym dniem w tygodniu jest sobota, bo wtedy bawi się najwięcej osób, więc organizujemy różne imprezy tematyczne – mówi Piotr Passek z Alfy.
W klubie Pretekst można wziąć udział w wakacyjnej imprezie „DISCOunt 2013”, a Wallstreet Bull organizuje chociażby cykliczną „Malibu‑shake party”. Niedawno w piwnicach kamienicy z XVIII wieku otwarto też Five Club. Tam z kolei na klientów czeka jedna z największych klimatyzowanych powierzchni w mieście, dwa parkiety, dwa bary czy sala VIP.
– Każdego klienta traktujemy indywidualnie i cieszymy się faktem, że informacja o naszym istnieniu dociera do coraz szerszego grona odbiorów. Z każdym tygodniem zauważamy, że frekwencja ma tendencję wzrostową – mówią właściciele Five.
Frekwencję w tarnowskich klubach mają zapewnić też DJ’e, którzy pojawiają się w mieście, a młodych dodatkowo przyciąga się specjalnymi promocjami i kartami klienta. Do klubu Meksyk na przykład w każdy piątek można wejść za darmo. Konkurencja jest duża także dlatego, że w walkę o młodego tarnowianina włączają się również lokale z pobliskich miejscowości. W Dębicy można pójść do miejscowej Moderny, w Tarnowcu do Odysei, a w Śmignie do klubu 139.
– Każdy szuka klubowiczów, jak tylko może – zauważa Andrzej Adamski, menadżer w 139. – Mamy więc co tydzień tematyczne imprezy, jest też ogólnopolska transmisja z naszego klubu. Organizujemy konkursy, rozdajemy nagrody, a na przykład w ramach specjalnej promocji do godz. 23 jedzenie w ogródku jest darmowe. Przyjeżdżają ludzie z różnych miejsc regionu – nie tylko z Tarnowa, ale też na przykład z Mielca, mamy też stałych klientów z Buska‑Zdroju.
Ciekawi DJ’e, zróżnicowana muzyka, specjalne promocje i ciągle rozwijająca się oferta sprawiają, że młodzież ma w czym wybierać. A ci, którzy nie lubią dużego tłoku i masowych imprez, mogą też pójść do mniejszego lokalu.

REKLAMA (2)

Mniejszy tłok
Lychee, Mała Czarna czy klub studencki Przepraszam to już nie duże dyskoteki, ale klimatyczne lokale. W tego typu miejscach organizuje się inne imprezy – można nie tylko posiedzieć lub czasem potańczyć, ale też obejrzeć interesujący wernisaż lub posłuchać offowej muzyki. Mniej ludzi, inny typ klienta, ale też odmienne ambicje.
– W R16 odbyło się ostatnio „Dope Beats session”. Wystąpił Envee, znany muzyk, DJ, kompozytor i producent, który współpracował m.in. z Andrzejem Smolikiem, Tomaszem Stańko czy Marią Peszek – mówi Szymon Szwiec, współorganizator imprez w tarnowskich klubach. – Razem ze znajomymi studiowaliśmy w różnych miejscach, byliśmy na wielu imprezach i to, co zauważyliśmy w innych miastach, chcielibyśmy przenosić na grunt tarnowski. Prezentować muzykę, którą lubimy, do tego łączyć ją ze sztuką. W Piwnicy Studenckiej Przepraszam w każdy wakacyjny piątek rozbrzmiewa rockowa muzyka lat 80., co dwa tygodnie w soboty można usłyszeć reggae, a klub organizuje także specjalne koncerty. W Małej Czarnej pojawia się jazz, były też wernisaże fotografii. Z kolei w Lychee nie brakuje koncertów i znanych DJ’ów, a klienci mogą również wziąć udział w cyklicznej imprezie „Deep House Room”.

REKLAMA (3)

 

Klub czy domówka?
Coraz częściej mówi się jednak, że oferta klubowa w Tarnowie jest nieproporcjonalna do wielkości miasta i liczby młodych mieszkańców, bo nie ma tylu osób, aby zapełnić wszystkie klubowe sale. Z jednej strony wzrasta więc konkurencyjność, z drugiej – skoro klientów brakuje, to nie zawsze są pieniądze na to, by rozwijać swoją ofertę.
– W Tarnowie i okolicach klubów jest po prostu za dużo – mówi Andrzej Adamski. – Tymczasem miasto się wyludnia, ludzie wyjeżdżają do pracy za granicę, młodzież coraz częściej studiuje w innych miastach. Niesprzyjająca sytuacja demograficzna to duży problem, więc trzeba starać się docierać gdzieś dalej. Dlatego chociażby oferta 139 jest tak skonstruowana, że przyjeżdżają różni ludzie. Czasem rozmawiam z kimś i mówi, że jest na przykład z Katowic.
Brakuje także tych, którzy po prostu lubią chodzić do klubów. Coraz częściej młodzi twierdzą, że dyskoteki są już passe. Wolą spędzić czas na imprezach, które sami organizują, zwanych popularnie „domówkami”. Wielu wybiera też wieczór w ogródkach piwnych wokół Rynku, nie na dyskotekowym parkiecie. Jeśli do tego dodać nie najlepszą sytuację ekonomiczną, to młodym ludziom brakuje czasem argumentów, by chodzić do klubów.
– Z frekwencją sprawa jest bardzo prosta. Pomijając różne okresy w roku, mające wpływ na liczbę ludzi w lokalach, głównym czynnikiem jest pieniądz, a raczej jego brak – twierdzi wydawca portalu nocnytarnow.pl.– Taniej wychodzi domówka, grill, a spora część osób bez pracy wyjechała za granicę lub do większych miast.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze