
Minęło jednak 12 miesięcy i na popularnej „Marcince” niewiele się dzieje. Nie brakuje głosów, że przysłowiowa para poszła w gwizdek i miasto traci szansę na stworzenie ciekawego miejsca oraz… pieniądze.
Za zagospodarowaniem tego obszaru w przemyślany sposób i wypromowaniem parku jako miejsca wypoczynku, ale też edukacji historycznej i patriotycznej mocno lobbował ówczesny tarnowski radny Jacek Łabno. Marzył mu się atrakcyjny teren spacerów, podczas których można by „dotknąć” miejscowej bogatej historii, pokazać wkład miasta i jego obywateli w walce o wolność i niepodległość. – Nazwa parku przecież do czegoś zobowiązuje. Niestety mam wrażenie, że inicjatywa może zostać zupełnie zmarnowana. Nic się tutaj do tej pory nie zmieniło. Brakuje urządzeń, ekspozycji, tablic informacyjnych. Nie wszyscy w mieście nawet wiedzą, jak nazywa się park i komu jest poświęcony. Idea nie jest właściwie promowana, brakuje atrakcyjnej wizualizacji, dobrze prowadzonej strony internetowej. Tak samo jest z innymi miejscami rekreacji w mieście, na przykład z „Czarem rodzinnych spotkań” w Gumniskach. W przypadku Parku Niepodległości ogłoszono nawet konkurs, także dla dzieci i młodzieży, na zagospodarowanie terenu, i co z niego wynikło? – zastanawia się były radny.
– Konkurs został właśnie rozstrzygnięty – wyjaśnia Łukasz Jewuła z referatu krajobrazu miasta tarnowskiego magistratu. – Powstał pomysł, by zapytać mieszkańców, jak park miałby wyglądać. Konkurs był adresowany także do uczniów tarnowskich szkół, jednym z wymogów było, aby w pracy znalazło się upamiętnienie wybitnych tarnowian. Wpłynęło tylko siedem prac o różnym poziomie, obok profesjonalnych także „spontaniczne”. Wśród propozycji znalazły się między innymi utworzenie tężni solankowej, ścieżek noszących imiona wybitnych mieszkańców miasta, pojawił się pomysł ponownej budowy wyciągu narciarskiego. Urządzenie parku nie będzie łatwe, trzeba pamiętać, że do zagospodarowania jest 6 hektarów terenu, na którym znajduje się rezerwat przyrody oraz pomniki historyczne. Z każdego projektu chcemy coś wybrać i zaprezentować na wystawie urządzonej podczas sesji Rady Miejskiej. Od radnych bowiem zależy, jak park będzie wyglądał – podsumowuje Łukasz Jewuła.
Podobne dylematy pojawiają się u stóp „Marcinki” w tzw. parku biegowym. W kilku etapach powstały w tym miejscu ścieżki do biegania, trasy rowerowe, boisko do gry w bule, tzw. mała architektura, oświetlenie, pomieszczenie gospodarcze, siłownia plenerowa. Całkowity koszt inwestycji zrealizowanej po części z budżetu Tarnowa, a częściowo z budżetu obywatelskiego oraz funduszy europejskich wyniósł prawie 900 tysięcy złotych. Obok otwierane jest właśnie Centrum Aktywnego Wypoczynku, kosztujące prawie milion dziewięćset tysięcy złotych, z czego połowa to dofinansowanie z UE. Powstaje pytanie, na ile pieniądze te wydawane są zgodnie ze społecznym zapotrzebowaniem. Nie brakuje bowiem głosów, że zainteresowanie parkiem biegowym nie jest tak duże, jak można było oczekiwać, a bieżące utrzymanie obiektów kosztuje.
Idei parku biegowego broni prezes Stowarzyszenia Sportowego „Sokół” w Tarnowie, Bogdan Banaś: Organizujemy na jego terenie różne imprezy. W tym roku odbył się już bieg Marcinka Cross z udziałem prawie 200 biegaczy. W maju mamy w planie Bieg na Zamek Spycymira, potem Bieg Trzeźwości, Bieg na Bosaka, jesienny Cross Marcinka, a także dwa wyścigi kolarskie Pucharu Tarnowa MTB. Prowadzimy treningi przed każdą imprezą, więc sporo się tutaj dzieje.
A pytany o koszty utrzymania parku biegowego Edward Rusnarczyk, dyrektor zawiadującego nim Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji utrzymuje, że są one niewielkie. – Sprowadzają się do systematycznego koszenia trawy i wynoszą około 20 tysięcy złotych rocznie, oświetlenie jest ledowe, więc też nie jest to duży koszt – tłumaczy.
Być może potrzebne są mądre i przemyślane działania, które pozwolą stworzyć w tym miejscu ciekawą infrastrukturę. Taką, która spowoduje, że „Marcinka” stanie się atrakcyjna i odwiedzana nie tylko przez mieszkańców, lecz również turystów.























