Po burzliwych dyskusjach dotyczących palenia węglem w Krakowie, pojawiły się spekulacje, że podobne ograniczenia mogą być również przyjęte w innych miastach Małopolski. Na to jednak, przynajmniej jak na razie, się nie zanosi.
– Nie przewidujemy podobnych zakazów w innych rejonach województwa, chyba, że miasta same wystąpią o wprowadzenie ograniczeń. Na razie nie mamy żadnych sygnałów ani wniosków w tej sprawie – wyjaśnia Roman Ciepiela, wicemarszałek Małopolski. Tarnowscy radni na razie sprawą się nie zajmują.Najbardziej zanieczyszczone powietrze w województwie – oprócz Krakowa – mają Tarnów i Tuchów. W obu miastach występują wysokie stężenia pyłów, dwutlenku azotu i dwutlenku siarki. Jednak najbardziej niepokoi obecność w powietrzu sporego stężenia rakotwórczego benzo (a) piranu. Specjaliści twierdzą, że główną przyczyną złej jakości powietrza jest wykorzystywanie do ogrzewania pieców węglowych i kotłów grzewczych na paliwa stałe.
– Musimy szybko poradzić sobie z tym problemem, jeśli chcemy mieć powietrze dobre dla naszego zdrowia. Po drugie, jeśli nie podejmiemy żadnych kroków, Unia Europejska nałoży na nas poważne kary dopóki nie osiągniemy przyzwoitych norm jakości powietrza – twierdzi wicemarszałek.
We wrześniu Urząd Marszałkowski przyjął program ochrony powietrza dla województwa małopolskiego, w którym znalazły się zarówno restrykcje dotyczące spalania niektórych paliw, jak i wsparcie działań mających pomóc w ograniczeniu emisji do atmosfery szkodliwych związków. Sześć gmin z regionu tarnowskiego, w tym również sam Tarnów, powinny przyjąć własne programy likwidacji kotłów na paliwa stałe. Wszystkie działania zmierzające do poprawy sytuacji oszacowano na ponad 160 mln złotych.
Należy przede wszystkim rozbudować i zmodernizować sieć ciepłowniczą.
– W samym Tarnowie ta sieć jest sprawna i dobrze rozwinięta, ale powinna być większa, by mogło się do niej podłączyć więcej odbiorców – uważa Roman Ciepiela.
Do 2023 roku w Tarnowie trzeba znacznie ograniczyć emisję pyłu i zlikwidować 2 798 starych kotłów.
Wicemarszałek zapowiedział uruchomienie programu, dzięki któremu właściciele nieekologicznych urządzeń będą zachęcani do ich wymiany na nowoczesne kotły. Przewidziano pomoc finansową, jednak samorządy muszą opracować własne programy likwidacji źródeł tzw. niskiej emisji, bowiem inaczej nie będą mogły skorzystać z finansowego wsparcia. Nowoczesny kocioł kosztuje 10‑12 tys. zł, ale mieszkańcy płaciliby mniej – jak za tradycyjny piec, powstałą różnicę powinien sfinansować Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.
Piece do szybkiej likwidacji?
REKLAMA
REKLAMA
























