Dobre wibracje
– Coraz większym zainteresowaniem cieszą się kulki gejszy – potwierdza właścicielka jednego z tarnowskich sex‑shopów. – Młode dziewczyny przeważnie mówią, że kulki polecił im lekarz. Na miejscu pytają o wszystko, jak się je zakłada, jak długo się nosi. Kulki kosztują od 40 do 90 zł. Te droższe są zrobione z silikonu medycznego, jeszcze droższe sprzedawane są w komplecie z pilotem regulującym poziom wibracji. – W ostatnich latach wiele się zmieniło, a klienci są ciekawi nowych rzeczy. Biorą do ręki i pytają, czy to się rusza, czy skacze, czy się kręci…
Wśród tarnowskich klientów przeważają mężczyźni, średnia wieku to 40 – 50 lat. Panie pojawiają się dużo rzadziej i prawie nigdy nie mówią, że chcą wibrator dla siebie, tylko dla koleżanki na pięćdziesiąte urodziny. Widać, że są zawstydzone. Czasem na twarzy pojawia się rumieniec. U panów go nie znajdziemy, nie czują się skrępowani.
– Z reguły klienci wiedzą, po co przyszli. Informacji zasięgnęli w Internecie, teraz chcą dotknąć, obejrzeć, kupić. Młodzi biorą dmuchane lalki, bieliznę z cukierków i różnego rodzaju prezerwatywy: prążkowane z wypustkami, świecące w ciemności, w kształcenia kreta, jeża czy żółwia. Wizyta w sex‑shopie ma dla nich rozrywkowy charakter, a to, co kupią, wręczają znajomym na osiemnaste urodziny.
– Zabawki erotyczne nie mają tak dużego powodzenia, jak preparaty poprawiające potencję, pobudzające żele i eliksiry, czy wibratory. Najdroższy wibrator kosztuje u nas 350 złotych i jest zrobiony z cyberskóry do złudzenia przypominającej prawdziwą. Do tego ma siedem rodzajów wibracji.
Feromony też cieszą się zainteresowaniem, ale wyłącznie męskie. Mają zwiększyć powodzenie u płci przeciwnej. Dotąd reklamacji nie było, nawet w przypadku tych bezwonnych w cenie 190 złotych za 7 mililitrów. Podobno kobiety same zabiegają o względy lekko spryskanych feromonami panów. Część sklepu zajmują półki z filmami. Przeróżnymi, odpowiadającymi na wszystkie potrzeby.
– Filmy porno nadal schodzą, mimo że można je ściągać z Internetu. Najtańsze są po 20 złotych. Przychodzą po nie starsi panowie, którzy mają sprzęt DVD, a niekoniecznie posiadają komputer lub potrafią poruszać się w internetowej sieci. Najstarszy klient sex‑shopu miał 87 lat i interesowały go wyłącznie filmy.
Nadal nie brakuje panów po siedemdziesiątce, którzy oprócz filmów kupują tabletki na potencję. Wśród kobiet wiekowy rekord należy do pewnej pani dobrze po sześćdziesiątce. Mówiła, że jest wdową, nie szuka partnera, u koleżanki widziała wibrator i też chciałaby spróbować.
Najwięcej klientów pojawia się w czwartki, piątki i soboty oraz przed wakacjami. Wtedy panowie robią zapasy, kupują po dwie buteleczki feromonów, tabletki na potencję, więcej prezerwatyw i ruszają na letnie podboje.























