Po parkingu wiatr hula…

0
pusty parking
Obiekt za 17 mln zł stoi niemal pusty
REKLAMA

Pani Zofia mieszka w pobliżu. Drogą obok parkingu często spaceruje.
– Powstał ten olbrzym, ale nie wiadomo po co – narzeka. – Kiedyś przynajmniej miałam z okna ładniejszy widok. Na dworzec kolejowy w oddali, na pociągi. A teraz wyrosła mi przed nosem kupa betonu. Toż to i tak stoi puste, mało komu potrzebne…
Sąsiad pani Zofii ma trochę inne zdanie na ten temat. – Dobrze, że zbudowali, to przynajmniej otoczenie się zmieniło. Lepsza droga, nowe chodniki. Inaczej to wszystko wygląda. Gdyby nie ten parking, to byśmy tkwili w dziadostwie jeszcze przez lata. Miasto kompletnie o nas zapomniało. Był pan tu wcześniej, widział, jak wyglądała nasza ulica? A sam parking też jest potrzebny, jak najbardziej, tylko że wybudowali za duży. W Krakowie by się sprawdził, u nas nie.
Parking działa od niespełna dwóch miesięcy. W zasadzie jest to, używając oficjalnej nazwy, „węzeł przesiadkowy Park&Ride – parkuj i jedź” – trzypoziomowy obiekt dla 340 samochodów, 10 motocykli i 20 rowerów. Idea inwestycji jest taka, by zintegrować transport prywatny z publicznym. Idea w dzisiejszych czasach słuszna.

Zbudowano i zapomniano
Całkowity koszt inwestycji wyniósł 16,8 mln zł; Tarnowowi trafiła się gratka, ponieważ 11,5 mln wyłożyła na ten cel Unia Europejska. Obok zbudowano dodatkowo zatokę autobusową, jest przejście podziemne w stronę dworca i centrum. To pierwszy tego rodzaju „garaż” w mieście.Na razie jednak jest tak, jak mówią ludzie. Parking zbudowano i… zapomniano o nim. W mieście podobno jest tylko jedno oznaczenie przypisane parkingowi. Wydawałoby się, że zarządca zadba przede wszystkim o informację na dworcu kolejowym i w jego sąsiedztwie: uwaga, pasażerowie, możecie pozostawić swój pojazd po drugiej stronie torów, nawet na całą dobę.Nie ma takiej informacji. Nie ma żadnych ulotek, brak najskromniejszej choćby kampanii reklamowej.
Niezorientowani przyjeżdżają pod dworzec i nie mają wyboru – obok jest prywatny parking: 3 złote za godzinę.

REKLAMA (3)

Kolejarze robią frekwencję
Nowy parking, położony po południowej stronie dworca, ma też inny problem – żeby dojechać do niego, trzeba jechać dookoła. Najpierw należy minąć dworzec, a później, zaraz po wyjeździe spod wiaduktu nad ul. Krakowską, uważać, by nie przegapić skrętu w lewo, w mało widoczną uliczkę. Tam też nie ma oznaczenia, łatwo się pogubić.
Obiekt robi wrażenie. Trzy poziomy to już coś. Tablica elektroniczna wyświetla informację, że wolnych jest 312 miejsc. To znaczy, że obecnie parkuje nieco ponad 20 pojazdów. Wszystkie stoją na najniższym poziomie. Samochody mają rejestracje: KT, KTA, KDA, KBC.
– To samochody głównie kolejarzy, którzy przyjeżdżają do pracy, nie pasażerów – śmieje się sąsiad pani Zofii. – Ludzie nie chcą płacić, oszczędzają na wszystkim. Mam znajomego spod Tarnowa, który dojeżdża do pracy w Krakowie. Nie parkuje tutaj, robi tak jak dawniej. Rano szuka miejsca na parkingach obok większych sklepów położonych w miarę blisko dworca. Nie wszędzie to wyjdzie, bo ochrona już wie o takich jak on i pilnuje, żeby przed sklepem parkowali tylko klienci.
Parking jest prawie pusty, ale obowiązuje zasada, że wstęp tutaj mają ci kierowcy, którzy dysponują biletem na pociąg lub na autobus miejski. Płacą 5 złotych za dobę. W regulaminie parkingu jest napisane, że mogą z niego korzystać także inni kierowcy, ale opłata jest cztery razy wyższa.

REKLAMA (2)

Zaczekajcie na pociągi…
Prawdopodobnie zarządca przyjął, że pojazdów należących do osób, które potem przesiądą się do komunikacji zbiorowej, będzie tak dużo, że trudno będzie pomieścić inne.
Na razie nic na to nie wskazuje, choć słychać opinie, że kiedy po remoncie torów kolej wreszcie rozkręci się na dobre, na parkingu przybędzie także samochodów. Mało kto wierzy jednak, by codziennie było ich trzysta…
Ostatnio, gdy w Krakowie trwały mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, był większy ruch. Młodzi ludzie z Tarnowa i okolic przyjeżdżali na parking i tu pozostawiali samochody, a w dalszą podróż ruszali pociągiem.
Karol Franz, zastępca dyrektora spółki Targowiska Miejskie, zarządcy parkingu, małą frekwencję tłumaczy zimą: – Początki są skromne, to fakt, ale wiadomo, że zimą ruch jest znacznie mniejszy. Parking został wykonany według takiego projektu, jaki otrzymaliśmy. Ale jestem przekonany, że sytuacja się zmieni wraz z wiosną czy latem. Czekamy przede wszystkim na od dawna zapowiadany koniec remontu linii kolejowej, gdy pociągi między Krakowem i Rzeszowem będą kursować znacznie częściej. Oznaczenia, reklamy? Zajmiemy się tym tematem…
Obiekt, trzeba przyznać, jest dobrze pilnowany. Wystarczy, że reporter tylko raz naciska na spust migawki w aparacie fotograficznym i już przy nim jest pracownik ochrony. Zaniepokoił się.
Na rzuconą uwagę, że nie ma zbyt dużo pracy, odpowiada: – Spokojnie. Trzeba poczekać. Będzie więcej pociągów, będzie więcej parkowania. Ile trzeba płacić po drugiej stronie torów? Pan wie. A tu za piątkę można trzymać auto całą dobę. Śnieg na niego nie napada, a latem słońce nie nagrzeje. Same zalety.
Kłopot polega na tym, że o tych zaletach już mało kto pamięta, mało kto wie. Parking jest, a jakby go nie było.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze