Rosyjski gaz… w workach z nawozami. Azoty coraz bardziej zagrożone

2
W spółce Grupy Azoty SA w Tarnowie nawozy produkowane są od ponad 90 lat
W spółce Grupy Azoty SA w Tarnowie nawozy produkowane są od ponad 90 lat | Fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Grupa Azoty na wielu polach czyni starania, aby wyjść z głębokiego kryzysu ekonomicznego. Zadłużenie sięgające kwoty ok. 10 mld zł można określić jako astronomiczne. Prawdopodobnie Grupie uda się porozumieć z kilkunastoma bankami w sprawie swoich długów w perspektywie długoterminowej, ale coraz częściej słychać, że jeśli nie zostanie opanowana wielka fala importu nawozów ze Wschodu, spółka z Tarnowa długo jeszcze nie wyjdzie na prostą. Albo nie wyjdzie wcale.

Fala importu, która nadeszła z kierunku wschodniego, jest coraz wyższa i coraz bardziej przybiera na sile. Wciąż nie wiadomo również, kto i kiedy ją powstrzyma. Już same liczby są alarmujące. W pierwszych 7 miesiącach ubiegłego roku do Polski sprowadzono ponad milion ton nawozów, a w analogicznym okresie 2024 roku już ponad 1,5 mln ton. To wzrost sięgający prawie 47 procent. Udział Rosji i Białorusi w tych wielkościach wynosi 46 procent.
Adam Leszkiewicz, prezes Grupy Azoty SA, na niedawnej konferencji prasowej w Tarnowie mówił, iż spółka nieustannie prowadzi rozmowy z wybranymi resortami, politykami i europosłami w sprawie ograniczenia importu. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie ceł.

– Nie oznaczałoby to jednak, że na rynku krajowym podrożałyby wtedy nasze nawozy albo że zaczęłoby ich brakować w całej Europie – powiedział prezes Leszkiewicz.
Mimo tych zapewnień na razie brakuje decyzji w sprawie importu tańszych nawozów, tańszych dlatego, że wytwarzane są mniejszym kosztem. Koszty są mniejsze, gdyż mniej kosztują surowce, a produkcja odbywa się z pominięciem obostrzeń ekologicznych, takich, które obowiązują producentów w Unii Europejskiej.

REKLAMA (2)

Popieramy cło

Nasza redakcja zwróciła się do trzech ministerstw z pytaniem, jakie zostały podjęte do tej pory próby zmiany sytuacji na rynku nawozowym w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem wielkiego napływu towaru zza wschodniej granicy. Ministerstwo Aktywów Państwowych poinformowało nas o wielu odbytych w tej sprawie spotkaniach, m. in. z Robertem Habeckiem, wicekanclerzem Niemiec i federalnym ministrem ds. gospodarki i ochrony klimatu, mających na celu wypracowanie działań na rzecz ochrony europejskiego rynku przed napływem nawozów z Rosji i Białorusi.

Minister Aktywów Państwowych zwrócił się do Ministra Rozwoju i Technologii z pisemną prośbą o skoordynowanie działań w zakresie rozważenia wystąpienia do Dyrekcji Generalnej ds. Handlu w Komisji Europejskiej (DG TRADE) w celu ustanowienia ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi na poziomie 30 proc., deklarując jednocześnie gotowość do wsparcia wszelkich działań w zakresie przygotowania i realizacji przedmiotowej inicjatywy.

Z kolei minister rolnictwa pisze do nas: Jeśli chodzi o import nawozów z Rosji i Białorusi na rynek europejski informuję, że jest to działanie zgodne z obowiązującym prawem, czyli ustanowionymi na poziomie europejskim wielkościami kontyngentów. Natomiast kompetencje w zakresie zasad wymiany handlowej z krajami trzecimi należą do Ministra Rozwoju i Technologii.

Odnosząc się do postulatu producentów nawozów dotyczącego wprowadzenia ceł na nawozy mineralne informuję, że temat ten jest obecnie dyskutowany na poziomie zaangażowanych resortów, w tym Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jednostką wiodącą jest Minister Rozwoju i Technologii, który analizuje możliwości wprowadzenia ceł na nawozy importowane z Rosji i Białorusi.

Dyplomacja

I na koniec informacja z Ministerstwa Rozwoju i Technologii: Polityka handlowa Unii Europejskiej należy do jej wyłącznych kompetencji, a ewentualne wprowadzenie ceł wymaga zaangażowania Komisji Europejskiej.

REKLAMA (3)

Ograniczenie importu określonych rodzajów nawozów z Rosji zostało wprowadzone w ramach V pakietu sankcji UE, który został przyjęty 8.04.2022 r. Dodatkowo w ramach krajowej listy sankcyjnej, w kwietniu 2022 roku, sankcjami objęto szereg osób i podmiotów związanych z rosyjskim sektorem nawozowym. Na mocy Rozporządzenia Rady (WE) z dnia 18.05.2006 r. ograniczono także import określonych rodzajów nawozów pochodzących z Białorusi. Ponadto Unia Europejska nałożyła również ograniczenia na współpracę z białoruskimi podmiotami gospodarczymi, w tym producentami nawozów. Polska odgrywała aktywną rolę przy wprowadzaniu wyżej wymienionych regulacji unijnych.

Aktualnie podejmowane są, skoordynowane między różnymi resortami, działania dyplomatyczne zmierzające do zaproponowania skuteczniejszych rozwiązań problemu importu nawozów z Rosji i Białorusi na szczeblu unijnym.

Gaz w workach

Jak się jednak okazuje, dotychczasowe decyzje i rozwiązania są niewystarczające. Z danych Eurostatu wynika, że w pierwszej połowie 2024 r. do krajów UE napłynęło prawie 3 mln ton nawozów z Rosji i Białorusi. To o 65 proc. więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku, Polska zaś jest największym importerem tego towaru.

Śmiało można przyjąć, że wielu odbiorców rosyjskich nawozów w niezamierzony sposób przyczynia się pośrednio do finansowania wojny Putina w Ukrainie. Dlaczego? Dlatego, że Rosja, której w dużym stopniu zablokowano import gazu ziemnego na rynki europejskie, jego obecne nadwyżki kieruje do swojego przemysłu nawozowego i zwiększa tam produkcję. Warto przypomnieć, że gaz jest głównym surowcem w tej branży. Tak więc surowiec, którego sprzedaż dotowała dotychczas groźne dla świata zapędy militarne Rosji, teraz przedostaje się do nas w workach z mocznikiem.

W spółce Grupy Azoty SA w Tarnowie nawozy produkowane są od ponad 90 lat, Tarnów należy do największych ich producentów w kraju. Stąd na rynek trafiają nawozy wieloskładnikowe, mineralne (saletry, saletrzaki, mocznik) i z zawartością siarki.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze