No to… jazda!

0
Sokół rowery
REKLAMA

Zorganizowana grupa miłośników dwóch kółek działa w Tarnowie od lat. Na koncie mają wycieczki krótkie, za przysłowiową miedzę i wielodniowe, poza granice kraju. Członkowie i sympatycy mogą pochwalić się między innymi zdobyciem norweskiego przylądka Nordkapp i przylądka Capo de Roca na Półwyspie Iberyskim, pielgrzymkami do Rzymu, Medziugorje i Fatimy, wyjazdami rowerowymi na Islandię i Litwę oraz do Bułgarii, Portugalii czy Danii.
– Początki bywają trudne. Niektórzy jeszcze nigdzie z nami nie byli, a już mówią, że z „Sokołami” w drogę nie wyruszą, bo jesteśmy wyczynowcami. Właśnie po to, by zachęcić do aktywnego wypoczynku, organizujemy spacery rowerowe, ten najbliższy odbędzie się 22 maja. Przed nami zaledwie 39,5 kilometra. Odległość nie jest duża. Przykładowo dystans z Mościć na osiedle Zielone i z powrotem wynosi 20 kilometrów, a jeszcze z miasta nie zdążyliśmy wyjechać, tylko kręcimy się w kółko. Na wycieczkę do Zabawy w tempie spacerowym zapraszamy osoby o słabszej kondycji, rodziny z dziećmi i wszystkich tych, którzy nie są przekonani do turystyki rowerowej. Mam nadzieję, że po tej wycieczce już z nami zostaną, co bardzo by nas ucieszyło – mówi Piotr Zieliński. – Dzieci bardzo szybko regenerują swoje siły, widać to podczas wycieczek w góry. Zdarza się, że starsi siedzą i dyszą, a dzieci już po dziesięciu minutach skaczą i biegają.
Wszystkie wycieczki „Sokoła” mają charakter otwarty i bezpłatny (poza tymi, gdzie trzeba ponieść koszt przejazdów koleją i noclegów). Na przykład udział w rajdzie po Pogórzu Wiśnickim wiązał się z wczesną pobudką, zbiórką na dworcu PKP tuż przed godziną 7 rano, dojazdem do Bochni (koszt 5 zł plus 7 zł za przewóz roweru) i pedałowaniem na dystansie około 80 kilometrów już na miejscu.
Warunkiem jest posiadanie własnego, sprawdzonego roweru, najlepiej trekkingowego. Nikogo nie dyskwalifikuje ani rower górski, ani szosowy. Są tacy, którzy mają kilka jednośladów i dobierają je zależnie od rodzaju wycieczki. – Wycieczki tak planujemy, by nie tracić czasu na dojazdy. Szkoda kolejnych godzin na pedałowanie po terenach dobrze znanych albo zupełnie nieciekawych. W lipcu dwa tygodnie spędzimy w województwie zachodniopomorskim, wyruszamy samochodami, zostawiamy je na miejscu i wsiadamy na rowery. Bierzemy ze sobą namioty, karimaty, śpiwory i w drogę – kontynuuje Piotr Zieliński. – Dziennie stawka wynosić ma około 80 kilometrów. Będzie trochę ciężko, ale ten rodzaj wędrówki daje fantastyczne poczucie wolności, jest się niezależnym od hoteli i pensjonatów, od godzin wydawania posiłków, nie ma terminów i pośpiechu. Żyjemy wtedy innymi problemami niż na co dzień, interesuje nas, gdzie rozbijemy namioty, gdzie się umyjemy, co zjemy. Prawdziwa odskocznia.
Tegoroczny harmonogram wycieczek jest niezwykle różnorodny. 30 kwietnia tarnowscy rowerzyści wybierają się na cztery dni do Tylicza, skąd zamierzają organizować rowerowe wypady na Słowację. Na koniec maja zaplanowali trzydniowy rajd wokół Balatonu, samochodami dojadą do Veszprem, a potem przesiądą się na jednoślady. W kolejnych miesiącach pojawią się m.in. w Sandomierzu, Częstochowie, Dębnie, Tuchowie, Kalwarii Pacławskiej i Łowczówku.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze