Sąd nakłada grzywnę, kury gdaczą dalej

0
kurnik
Sprawa ciągnie się od lat i sięga ubiegłego stulecia. Kurnik został założony w 1976 roku, nowy właściciel w 2016 roku wznowił w nim działalność. Posiadacze okolicznych działek zaczęli skarżyć się na smród, głośną pracę wentylatorów i dzikie zwierzęta podchodzące pod budynek. Niektórzy zrezygnowali z planowanej w tej okolicy budowy domu i liczą straty…
REKLAMA

– Trwa odbijanie piłeczki. Strażnicy miejscy, zamiast odsyłać mieszkańców do sądu cywilnego, powinni dzień w dzień, jeśli tylko dostaną wezwanie, przyjeżdżać na miejsce i wystawiać kolejne mandaty, bo kur w tym miejscu być nie powinno, a nadal są – twierdzi Grażyna Barwacz, radna miejska z dzielnicy Krzyż.
Sprawa ciągnie się od lat i sięga ubiegłego stulecia. Kurnik został założony w 1976 roku. Nowy właściciel w 2016 roku wznowił w nim działalność. Posiadacze okolicznych działek zaczęli skarżyć się na smród określany jako przyduszający i przyprawiający o mdłości, głośną pracę wentylatorów i dzikie zwierzęta podchodzące pod kurnik. Niektórzy zrezygnowali z planowanej w tej okolicy budowy domu i liczą straty.
– Mieszkańcy zgodzili się świadczyć przed sądem i na podstawie ich zeznań został sporządzony wniosek – mówi Marek Futera, kierujący Referatem Wykroczeń i Profilaktyki Straży Miejskiej w Tarnowie, pilotujący sprawę kurnika przy ul. Wiśniowej. – W tym rejonie są tereny przeznaczone do zabudowy jednorodzinnej, tymczasem w środku tej przestrzeni zaczął działać duży kurnik. W czasie, gdy sporządzaliśmy wniosek, tych kur było do czterech tysięcy, ile jest teraz nie wiem, ale to obniżyło wartość działek i spowodowało, że osoby, które zamierzały w tym miejscu zamieszkać, zaczęły mieć wątpliwości.
Strażnicy, przygotowując wniosek o ukaranie za prowadzenie fermy drobiu na osiedlu domów jednorodzinnych, powołali się na „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Tarnowa”. A konkretnie na paragraf 19, który mówi, że: Zabrania się utrzymywania zwierząt gospodarskich na obszarze miasta Tarnowa na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej. Sąd Rejonowy uznał, że wniosek został sporządzony zasadnie i wymierzył właścicielowi kurników karę grzywny w wysokości tysiąca złotych.
– Z wyrokiem pierwszej instancji nie zgodził się obrońca obwinionego, zarzucając sądowi między innymi mało dokładne przeprowadzenie dowodów i złą interpretację przepisów prawa – relacjonuje Marek Futera. – Odwołał się również oskarżyciel posiłkowy działający w imieniu mieszkańców, ci z kolei uznali, że kara jest zbyt niska.
Na rozprawie apelacyjnej tarnowski Sąd Okręgowy nie podzielił zdania obrony i po prawie dwugodzinnej rozprawie zmienił zaskarżony wyrok w zakresie wymierzonej kary grzywny, podnosząc ją do wysokości pięciu tysięcy złotych. Wyrok jest już prawomocny.
– Sąd nałożył maksymalną karę, ale w przypadku spraw dotyczących wykroczeń nie może wydać nakazu czy zakazu używania tego budynku jako kurnika – tłumaczy Marek Futera. – Mieszkańcy mają jednak otwartą drogę w postępowaniu cywilnym, mogą na przykład zażądać odszkodowań za utratę wartości działek. My oczywiście nadal będziemy reagować na ich zgłoszenia.
Radna Grażyna Barwacz, która cały czas jest w kontakcie z protestującymi mówi wprost: – Do tego zamieszania po części doprowadzili miejscy urzędnicy, więc teraz powinni pomóc. Strażnicy miejscy zaproponowali, żeby mieszkańcy założyli sprawę z powództwa cywilnego, a to jest nic innego, jak dalsze przerzucanie problemu na ich barki i obciążanie ich kolejnymi kosztami. Zresztą prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, mówią: po co? Przecież jest decyzja sądu. Tymczasem mieszkańcy relacjonowali, że przyjechał patrol i powiedział, że nie śmierdzi. Strażnik nie jest od obwąchiwania kurnika – nie kryje oburzenia radna. – Skoro kury nadal są w kurniku, powinien nakładać mandaty nawet dzień w dzień, bo sąd nie bez powodu nałożył najwyższą grzywnę na właściciela.Sprawa oparła się nie tylko o sąd rejonowy i okręgowy, ale też apelacyjny. Prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela, stoi na stanowisku, że kurnik nie powinien działać, bo pozwolenie na jego budowę, wydane w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, miało charakter czasowy i wygasło w 1985 roku. – Wojewódzki Sąd Administracyjny podzielił ten pogląd. W uzasadnieniu wyroku z sierpnia ubiegłego roku, powołując się na prawo budowlane, sędziowie stwierdzili, że po upływie okresu, na który zostało udzielone pozwolenie, obiekt budowlany podlega rozbiórce. Do jej przeprowadzenia zobowiązany jest właściciel lub zarządca budynku. Samorządowe Kolegium Odwoławcze złożyło skargę kasacyjną na wyrok WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego, czekamy na zakończenie tego postępowania – wyjaśnia Daniela Motak z Urzędu Miasta Tarnowa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze