Ryszard Ścigała oskarżony jest o przyjęcie w dwóch ratach łapówki na łączną kwotę 70 tys. zł. Pieniądze miały pochodzić od przedstawicieli firmy budowlanej Strabag Polska SA, której zależało na pozyskaniu przychylności tarnowskiego magistratu w związku z planowanymi w mieście inwestycjami drogowymi. Były prezydent oskarżony jest również o przekroczenie przysługujących mu uprawnień. Grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 10; Ryszard Ścigała 6 miesięcy spędził w areszcie tymczasowym w Krakowie.
Z żużlową spółką w tle
Prokurator Seweryn Borek przez dwie i pół godziny odczytywał 70‑stronicową, skróconą wersję oskarżenia. Wynika z niego, że firma Strabag, zainteresowana inwestycjami w Tarnowie, wykorzystała sponsoring miejscowej Żużlowej Spółki Sportowej jako możliwość zacieśnienia współpracy z miastem.
– W latach 2008‑2012 firma ta wypracowała sobie w Tarnowie dominującą pozycję, jeśli chodzi o realizowane tu inwestycje drogowe – stwierdził prokurator Borek.
W akcie oskarżenia opisane są okoliczności, w jakich dochodziło do „zacieśniania współpracy” między firmą Strabag i miastem w 2010 roku. Dwóch przedstawicieli tej firmy postanowiło wspomóc znajdujący się w trudnej sytuacji tarnowski żużel, orientując się, że prezydent Tarnowa kibicuje temu sportowi. Na rzecz klubu przekazali w imieniu firmy Strabag ponad 1,8 mln zł. Osoby te zeznały, iż sponsoring żużla został uznany za opłacalną inwestycję pozwalającą uzyskać przychylność miejskich urzędników podczas rozstrzygania przetargów budowlanych i dobrą pod tym względem przewagę w tarnowskim magistracie nad innymi firmami. Przedstawiciele Strabagu stali na stanowisku, iż w ich miejsce mogłaby pojawić się inna spółka budowlana, chcąca na podobnych zasadach sponsorować żużel, a przecież chodziło o to, żeby nie mieć konkurentów.
Mogliśmy załatwić wszystko
Prokurator Borek odczytał zeznania Pawła P., byłego wiceprezesa spółki żużlowej w Tarnowie, który zeznał m.in.: My podpisywaliśmy umowę, a oni (przedstawiciele Strabagu – przyp. autora) mówili, że pieniądze będą, gdy wygrają przetarg”. Chodziło o kontrakty związane z trzyetapowym projektem budowy łącznika autostradowego A4 (Tarnów Północ) z drogą wojewódzką nr 977. Przetargi te Strabag wygrywał, mimo że oferta firmy przewyższała zaplanowany na inwestycje budżet.
Kluczowym momentem w tej kwestii było nawiązanie znajomości przez przedstawicieli Strabagu z Bogdanem G., prezesem Żużlowej Spółki Sportowej. Dowiedzieli się oni, że Bogdan G. jest bliskim znajomym prezydenta Ścigały; rodziny obu m.in. spędzały wspólnie wakacje na Helu w 2010 r., z których zachowały się pamiątkowe zdjęcia.
Prokuratorski akt oskarżenia w dużym stopniu oparty jest o zeznania właśnie Bogdana G., któremu – podobnie jak Pawłowi P. – zarzucono pośredniczenie w przekazaniu pieniędzy od przedstawicieli Strabagu Ryszardowi Ścigale (G. i P. przyznali się do winy i zostali już skazani w odrębnym postępowaniu).
Bogdan G. w swoich zeznaniach opisał, kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach były przekazywane Ścigale pieniądze, które wcześniej od przedstawicieli Strabagu dostarczał Paweł P. Według jego słów, pierwszą transzę łapówki w wysokości 20 tys. zł wręczył prezydentowi Tarnowa w jego biurze wyborczym 28 października 2010 r. Kwota miała zostać wykorzystana na potrzeby kampanii Ryszarda Ścigały, którego reelekcją był zainteresowany niechcący tracić wpływów Strabag. Z wpływów, które osiągnął w tarnowskim magistracie, firma była zadowolona. Jej przedstawiciele twierdzili: „Za niewielkie pieniądze otrzymywaliśmy fuchy, a urząd miasta decydował tak, jak wynikało to z naszych porozumień ze Ścigałą. Mieliśmy swobodę w mieście, mogliśmy załatwić wszystko”. Uprzywilejowanej pozycji w Tarnowie zazdrościły Strabagowi inne spółki tej samej branży.
Dowód: banderola
Wedle prokuratorskiego śledztwa, druga rata łapówki została przekazana przez Bogdana G. w domu Ścigałów prawdopodobnie na początku listopada 2010. Wtedy chodziło o kwotę 50 tys. zł, które również miały zostać spożytkowane na potrzeby kampanii wyborczej. Bogdan G. zeznał, że prezydent był zaskoczony tak dużą ilością pieniędzy, które znajdowały się w kopercie, chociaż ich nie przeliczył.
Prokurator Borek poinformował, że podczas przeszukania mieszkania Ryszarda Ścigały przez funkcjonariuszy ABW znaleziono banderolę bankową z oznaczeniem „BRE Bank SA o. k. Kraków”, w którą zapakowanych było ok. 10 tys. zł. Banderola pochodzi z banku, w którym rachunek ma pewna krakowska firma – jak ustaliła prokuratura – pomagająca Strabagowi w wyprowadzaniu pieniędzy na łapówki poprzez tworzenie fikcyjnych faktur. Podczas śledztwa córka prezydenta Ścigały twierdziła, że znaleziona w jej pokoju przez ABW kwota to suma zaległych poborów, które wypłacił jej pracodawca. Właściciel firmy, w której pracowała córka prezydenta, potwierdził, że zalegał z pieniędzmi.
– Dowody zebrane w śledztwie wykazują, że w realiach funkcjonowania tarnowskiego magistratu dochodziło do bezpośredniego wpływania przez Ryszarda Ścigałę na bieg postępowań administracyjnych wbrew obowiązującym w tym zakresie procedurom. Takie „ręczne sterowanie” prezydenta Tarnowa przekładało się na uprzywilejowanie spółki – podkreślił prokurator.
Wibroprasowanie
Akt oskarżenia przeciwko Ryszardowi Ścigale zawiera też stwierdzenie, iż w świetle zebranych dowodów prezydent Tarnowa podejmował działania również w interesie firmy budowlanej Wiesława F., wpływając na podległych mu urzędników, wbrew interesom i na szkodę majątku komunalnego.
Wiesław F. to znajomy Ryszarda Ścigały. W ostatnich latach jego firma dokonała remontu i modernizacji kilku ulic w Tarnowie (m.in. Głogowej i Westerplatte). W sprawie pojawia się kwestia zamiany technologii wykorzystywanej przy tego rodzaju pracach. W akcie oskarżenia mowa jest o tym, że przetargi organizowane przez miasto były „ustawiane” pod firmę Wiesława F., która dysponowała unikatową w skali krajowej technologią „betonowania ślizgowego z wibroprasowaniem”. Wiesław F. budował drogi z betonu znacznie drożej niż w przypadku nawierzchni asfaltowej czy innej. Przykładowo jedna z ofert firmy Wiesława F. opiewała na kwotę 541,8 tys. zł, gdy w ramach kosztorysu inwestorskiego zaplanowano kwotę 360 tys. Biegły sądowy powołany przez prokuratora zwrócił uwagę na zbyt duże koszty technologii „betonowej” i odniósł się do niej sceptycznie także z powodu uwarunkowań technicznych.
Prokurator Borek stwierdził, że w jednym z postępowań przetargowych, w których uczestniczyła firma Wiesława F., dla pozoracji konkurencji wystąpiła też firma Strabag. Zdezorientowany Wiesław F. miał zwrócić się do ich przedstawiciela: Co się wpierdalacie na miasto? Właściciel firmy, który oskarżony jest o złożenie obietnicy udzielenia korzyści majątkowej byłemu dyrektorowi Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, Zdzisławowi M., w postaci motocykla harley davidson, zaprzecza prokuratorskim ustaleniom.
Brak dowodów
Do prokuratury dotarły informacje, że Ryszarda Ścigałę i Wiesława F. łączyły nie tylko więzi towarzyskie, ale i wzajemne rozliczenia, nawet na kwotę kilkuset tysięcy zł. Seweryn Borek przyznał jednak, że brakuje w tej kwestii dowodów. Nie wiadomo też, czy motocykl harley dawidson wartości ponad 30 tys. zł został sprezentowany prezydentowi miasta przez Wiesława F., czy odsprzedany. Obydwaj panowie przekonują o drugiej wersji.
Ryszard Ścigała przez trzy godziny odczytywał przed sądem odpowiedź na prokuratorskie zarzuty. Wielokrotnie podkreślał, że zastosowane w Urzędzie Miasta w Tarnowie systemy proceduralne uniemożliwiały mu „ręczne sterowanie” w opisanych w akcie oskarżenia przypadkach. Twierdził, że nie podejmował decyzji na korzyść firm zabiegających w mieście o kontrakty ani nie nakłaniał do tego swoich urzędników.
– Przyjąłem też zasadę, że rozmowy biznesowe będę prowadził w towarzystwie osób trzecich – podkreślił.
Potwierdził, że zabiegał o sponsorowanie tarnowskiego sportu, w tym żużla, zgodnie z oczekiwaniami licznej rzeszy kibiców. Zaprzeczał natomiast, by wymienione w akcie oskarżenia firmy budowlane miały pozycję uprzywilejowaną, wskazując, że w tym samym okresie przegrały one niejeden przetarg organizowany przez miasto. Przez pół godziny starał się dowieść, że technologia „betonowania ślizgowego”, stosowana przez zakład Wiesława F., jest wprawdzie droższa, ale w dłuższej perspektywie znacznie korzystniejsza. Powoływał się w tym na opinię jednego z naukowców z profesorskim tytułem, inną od tej, którą przedstawił biegły sądowy.
Zeznaj, co chcesz
Ścigała odniósł się do obciążających go zeznań Bogdana G., zwracając uwagę, że Bogdan G. dopiero na późniejszym etapie śledztwa zaczął zeznawać na jego niekorzyść.
– Nie wiem, co było powodem takiej sytuacji – zastanawiał się Ryszard Ścigała. – Mogę się domyślać, że po jego tymczasowym aresztowaniu znalazł się w tak trudnej sytuacji, uwzględniając również stan zdrowia, że za wszelką cenę pragnął przerwać udrękę pobytu w areszcie na ul. Montelupich. Możliwe, że wszystko odbyło się na znanej zasadzie: „zeznaj, co chcesz, a wyjdziesz, potem odwołasz to przed sądem”. Nie wykluczam, że G. miał do mnie żal, gdy po utracie pracy nie pomogłem mu w znalezieniu nowej.
Były prezydent stwierdził, że Bogdan G. kłamie. Oparł się także na zeznaniach świadków, z których wynikało, że Bogdan G. oraz Paweł P. próbowali „wyciągać” od Strabagu pieniądze. Ten pierwszy miał się kreować na szefa jego kampanii wyborczej i usiłować „załatwić” we wspomnianej firmie jakieś kwoty na komitet poparcia dla Ścigały w wyborach parlamentarnych, ale prezydent Tarnowa nie brał w nich udziału.
– Obciążające mnie zeznania niektórych osób od początku były tak absurdalne, że nawet prokurator nie chciał ich weryfikować – oburzał się Ryszard Ścigała. – Jeśli zaś chodzi o działania prokuratury, uważam, że jej celem nie było dotarcie do prawdy, lecz postawienie mi sugestywnie brzmiących zarzutów i zdyskredytowanie mojej osoby. Zostałem publicznie skazany, nim sprawą zajął się sąd.
Przez całą rozprawę w sali sądowej przebywali też inni oskarżeni, którzy mają związek ze sprawą: Wiesław F., właściciel firmy budowlanej, Jacek Kułaga, były dyrektor Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT i Zdzisław M., były dyrektor TZDM. Tego dnia tylko przysłuchiwali się temu, co mają do powiedzenia prokurator i główny oskarżony.
Kolejna odsłona rozprawy została zaplanowana na 11 marca br.
























