Spółdzielcze boje o ciepłą ścianę

0
termomodrnizacja
termomodrnizacja
REKLAMA

Głośny spór o ocieplenie wybuchł ostatnio w Spółdzielni Mieszkaniowej „Mościce”. W bloku przy ul. Mościckiego 90 jedni mieszkańcy byli za, inni przeciw, ale zarząd generalnie jest atakowany za to, że postęp w termomodernizacji budynków jest mierny – wynosi 30 proc. Prezes Stanisław Drelicharz w niedawnej rozmowie stwierdził, że stawki na fundusz remontowy spółdzielni były dotychczas zbyt niskie, aby przyspieszyć prace. Do wyboru pozostaje jeszcze kredyt preferencyjny, ale i na niego nie było spółdzielczej zgody.
Ostatnio stawka funduszu remontowego w spółdzielni wzrosła z 0,90 zł do 2 zł za metr kw., więc jest to pewna nadzieja na przyspieszenie ocieplania bloków, ale niektórzy mieszkańcy już reagują: „ (…) Chcemy anulowania tak wysokiej podwyżki. Stanowi ona bardzo duże obciążenie budżetu domowego, szczególnie dla rencistów i emerytów. Obecnie już wielu lokatorów ma problemy z opłatami, wiele mieszkań jest zadłużonych, a przy takich podwyżkach zadłużenie będzie wzrastać”.
Prezes Drelicharz w jednym z pism obiecał mieszkańcom, że jeśli teraz płacą za ciepło 3,50 zł za metr kw. mieszkania miesięcznie, to po termomodernizacji zapłacą tylko ok. 2 zł. Czy to wystarczy dla uspokojenia obaw…?

Kredyt na barki
Wielu zarządców budynków zachęca mieszkańców do ponoszenia kosztów modernizacji energetycznej nie tylko ze względu na mniejsze w przyszłości opłaty za ciepło. Zwracają uwagę także względy estetyczne i perspektywę powiększenia wartości rynkowej mieszkań.
Ci członkowie SM „Mościce”, którzy domagają się zwiększenia tempa termomodernizacji, za wzór podają SM „Jaskółka”. Tam już 88 proc. budynków zostało kompleksowo ocieplonych i zmodernizowanych, a wszystko odbywa się bez większych sporów.
– Do prac przygotowujemy się staranie. Najpierw wykonujemy audyt budynków, określamy ich stan i przewidywane koszty termomodernizacji, potem z wynikami naszych analiz zapoznajemy mieszkańców – opowiada Stefan Cholewa, członek zarządu SM „Jaskółka”. – Gdy mieszkańcy są już zorientowani w kosztach i możliwościach spłaty zaciągniętych zobowiązań, idziemy do nich po zgody na ocieplenia. Prawie we wszystkich blokach ponad 50 proc. taką zgodę wyraża, ale roboty zaczynamy tam, gdzie wskaźnik ten jest najwyższy, sięgający niekiedy ponad 80 proc.
Wszyscy wiedzą, że spółdzielnia musi zaciągnąć kredyt, więc przez 10 lat przyjdzie im dokładać do obecnych miesięcznych opłat po 0,80 – 1,60 zł w przeliczeniu na metr kw. mieszkania. Wysokość zależna jest od zakresu przeprowadzonych robót i zastosowanych materiałów. – Ostatecznie te koszty są niższe, gdyż po ociepleniu bloku spadają opłaty za ciepło, zwłaszcza tam, gdzie w mieszkaniach są zamontowane podzielniki – dodaje Stefan Cholewa. Przykład: po wykonaniu termomodernizacji w jednym z budynków na Osiedlu Zielonym w 2014 r. płacono za ciepło średnio 0,97 zł za metr kw., gdy średnia spółdzielcza tych kosztów wynosiła 1,53. W niektórych blokach jeszcze nieocieplonych koszty oscylowały wokół 1,60 – 1,71 zł.


Na początku opór
„Jaskółka” przewiduje, że w ciągu najbliższych trzech lat wszystkie prace związane z termomodernizacją zostaną zakończone. W przypadkach niektórych bloków konieczne jest dodatkowe docieplenie. W latach 90., zgodnie z obowiązującymi wówczas normami, wystarczało dać styropianu na grubość 5 cm. Dziś, po zmianie współczynnika przenikania ciepła, musi to być ponad dwa razy więcej. – U nas termomodernizacja budynków przebiega całościowo, od fundamentów po dach, nic nie robi się na raty, nie zostawia na później – podkreśla Stefan Cholewa.
W dużym stopniu zmieniły wygląd również nieruchomości administrowane przez Miejski Zarząd Budynków. – Jeszcze pięć lat temu było na naszych osiedlach szaro, ale to się zmieniło. Termomodernizacji doczekało się już ok. 80 proc. budynków – mówi Janusz Galas, prezes zarządu. – Pamiętajmy też, że w swoich zasobach mamy także domy wpisane do rejestru zabytków, więc nie można ich ocieplać od strony zewnętrznej.
Prezes mówi, że na początku było dużo oporów, gdy mieszkańcy się dowiedzieli, że z samego funduszu remontowego nie da się przeprowadzić termomodernizacji i potrzebny jest kredyt. – Potem jednak przekonali się, bo spłaty są rozłożone zwykle na 5 lat.

REKLAMA (2)

Miała dać Unia…
Sprawa byłaby o wiele prostsza, gdyby spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe mogły korzystać z pomocy unijnej. Dotychczas z funduszy UE można było czerpać tylko w przypadku termomodernizacji siedzib zarządów budynków lub przy instalacji odnawialnych źródeł energii. Na ocieplanie budynków mieszkalnych dostępne były głównie kredyty komercyjne, ewentualnie można było też liczyć na wsparcie z WFOSiGW.
W ub. roku przez kraj poszła wieść, że w unijnym rozdaniu pieniędzy na lata 2014‑2020 możliwe stanie się przeznaczanie funduszy z UE na termomodernizację także bloków mieszkalnych, ale okazało się, że nie chodziło o bezpośrednie dotacje, a o „instrumenty finansowe” – co znacznie komplikuje całą sprawę.

REKLAMA (3)

Ciepło demokratyczne
Na pomoc UE w ocieplaniu bloków liczyła Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, która w tej dziedzinie ma bardzo wiele do zrobienia – modernizacji energetycznej wymaga jeszcze prawie 50 proc. budynków. – Do tej pory robiliśmy po 5‑6 budynków w ciągu roku, posiłkując się funduszem remontowym i kredytami – informuje Krzysztof Piotrowski, kierownik Działu Eksploatacji TSM. – Program termomodernizacji był opracowany na najbliższe dziesięciolecie, teraz będziemy go weryfikować.
Kierownik Piotrowski twierdzi, że w niektórych blokach łatwiej jest o zrozumienie potrzeby zmian, w innych trudniej. – To kwestia ludzkiej mentalności. Nikomu nie chcemy niczego narzucać, staramy się rozmawiać, przekonywać, rozwiązywać problem demokratycznie.
Być może dlatego – w tej lub innej spółdzielni – często jeszcze demokracja wygrywa z termomodernizacją.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze