Spór wokół wycinki w lasku Lipie

0
Wycinka drzew w Lasku Lipie
REKLAMA

Lasek Lipie to jedno z ulubionych miejsc rekreacyjnych tarnowian. W ciepłe i słoneczne dni w pobliżu dużego blokowiska goszczą tłumy mieszkańców. – Spacerują, biegają, jeżdżą na rowerach czy rolkach – mówi pani Grażyna, która często przechadza się tam z przyjaciółką. Spokój miłośników tego zakątka Tarnowa zburzyła wycinka drzew. Głosów sprzeciwu nie brakuje. – Zaskakujące, że w innych krajach człowiek nie ingeruje w naturę. Las o siebie zadba bez ingerencji człowieka – mówi pan Sebastian. Skąd zatem decyzja o wycięciu tak dużej liczby drzew? I kto za tym stoi?
Wróćmy jednak jeszcze do komentarzy. – W innych tarnowskich parkach też wycinają drzewa. Dla niektórych nie mają one wartości, albo inaczej – za drewno też można wziąć forsę – oburza się pan Jan, który trafił w punkt, bo drewno pozyskane w ten sposób rzeczywiście trafia na sprzedaż. Miłośnicy lasku Lipie twierdzą, że w Tarnowie brakuje architekta krajobrazu, czyli kogoś, z kim powinno się takie rzeczy uzgadniać. – A nie robić, co komu pasuje. Dochodzi do tego, że mamy na wprost XVI-wiecznych murów miasta współczesne budowle, które nie tworzą całości krajobrazu, betonoza to najpopularniejsza forma stosowana w naszym mieście. A później stawiamy drzewka w doniczkach i inne rzeczy – pisze na fb pani Edyta. W przestrzeni internetowej na temat wycinki w Lipiu wrze.
W Nadleśnictwie Gromnik, które administruje terenem, dowiadujemy się, że rozpoczęta kilka miesięcy temu wycinka drzew w lasku właśnie została zakończona. Usunięto m.in. brzozy, jesiony, klony czy topole. Powodem miało być zjawisko tzw. zamierania jesionów. – Wycinamy drzewa osłabione, uszkodzone, chore i stare. To selekcja, która ma wzmocnić pozostały drzewostan. Jest to wycinka pielęgnacyjna, mająca służyć zdrowym egzemplarzom. Tego rodzaju prace wykonuje się zwykle raz na dekadę – mówi Grzegorz Wojtanowski z Nadleśnictwa Gromnik, który informuje, że w tarnowskim lasku Lipie wycinkę przeprowadzono na obszarze 10 hektarów. W sumie cały teren zajmuje 21 hektarów. Czy na pewno wszystkie wycięte drzewa były chore?

Przed czterema laty spacerowicze innego tarnowskiego terenu rekreacyjnego – Parku Sośnina w Mościcach bili na alarm z powodu wycinki drzew. Zajmuje on 23 hektary. W większości jest to teren Lasów Państwowych, na którym, jak w przypadku Lipia, pieczę administracyjną sprawuje Nadleśnictwo Gromnik. Wtedy pod topór poszły drzewa na terenie prywatnym. W dokumentach widniał on jako działki zadrzewione, a nie las, dlatego właściciel nie musiał starać się o pozwolenie na usunięcie w Nadleśnictwie. Dziś w miejscu prowadzonej wycinki stoi okazały dom.

REKLAMA (3)

Co łączy obydwie wycinki – tę sprzed czterech lat w Mościcach i obecną, w lasku Lipie? Na pewno fakt, że obydwie budzą emocje. Także to, że na jedną i drugą zwykły obywatel żadnego wpływu nie ma. Łączy je również mocne stanowisko funkcjonującego głównie w przestrzeni internetowej Moratorium dla drzew. – Postulujemy wprowadzenie natychmiastowego zakazu bezrefleksyjnego ogławiania, niszczenia i wycinania drzew pod dowolnym uzasadnieniem oraz stworzenie takich regulacji, które uwzględniają realia świata rozpędzającej się katastrofy klimatycznej – piszą inicjatorzy strony utworzonej w mediach społecznościowych, która ma wielu zwolenników.
Może warto się nad tym zastanowić, wszak drzewa są nam wszystkim bardzo potrzebne. Zanim swoje najbliższe otoczenie zmienimy w betonową pustynię w dobie kolejnej (oby nie!) epidemii nie będziemy mieli, gdzie szukać wytchnienia i odporności.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze