– Nie byliśmy na ostatnich mistrzostwach biegowych strażników, ale nasza reprezentacja wybiera się do Nowego Sącza na turniej piłki nożnej. Nasi strażnicy wezmą także udział w wakacyjnym Spartan Race w Krynicy. To bieg z przeszkodami oparty na treningach amerykańskiej marynarki wojennej i prowadzony w ekstremalnie trudnych warunkach – zapowiada Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie. Sam kondycję swoich podwładnych określa jako nie najgorszą.
Obejmując niedawno stanowisko komendanta, przeprowadził kadrowe roszady i naczelnikiem oddziału patrolowo‑interwencyjnego uczynił Janusza Wdowiaka. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że właściwy człowiek znalazł się wreszcie na właściwym miejscu.
– To strażnik z dużym doświadczeniem, bardzo wyważony, z silnym charakterem i sportowymi osiągnięciami – uzasadnia. Nowy naczelnik z czarnym pasem trenuje karate kyokushin (1 dan) i shinkyokushinkai (2 dan). Ma na koncie wiele tytułów mistrzowskich i wicemistrzowskich. Jest również instruktorem sportów obronnych. W każdy poniedziałek i piątek prowadzi w siedzibie strażników godzinne zajęcia z samoobrony, połączone z elementami karate.
– Są to techniki przydatne podczas interwencji, czyli techniki obezwładniania, zakładania dźwigni i techniki transportowe – wymienia. – Udział w zajęciach jest dobrowolny, ale jeszcze nigdy nie było pustej sali.
Janusz Wdowiak wysoko ocenia sprawność tarnowskich strażników.
– Jest wśród nas wielu sportowców, którzy biegają, startują w maratonach, biorą udział w wyścigach rowerowych, grają w piłkę nożną i ćwiczą karate. Ostatnio nie było żadnego problemu ze skompletowaniem składu dwóch nowo utworzonych patroli rowerowych, chętnych zgłosiło się więcej, niż jest rowerów.
W planach są szkolenia prowadzone przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie z zakresu używania środków przymusu bezpośredniego, czyli pałek, ręcznych miotaczy gazu oraz technik obezwładniania. Na co dzień tarnowscy strażnicy chętnie korzystają z siłowni. Daleko nie mają – w piwnicy komendy urządzili ją własnym sumptem. Do dyspozycji mają między innymi: sztangi, hantle, rowerki, wyciągi i ławki do ćwiczenia brzuszków.
– Z tymi brzuszkami bywa różnie – przyznaje komendant, który sam kiedyś trenował kung‑fu i dużo jeździł na rowerze, a teraz zaczyna brakować mu czasu i zdrowia.
– Jesteśmy służbą, która może przejść na emeryturę w tym samym czasie co pracownicy samorządowi, czyli mając 67 lat. W policji wygląda to inaczej. Dlatego z czasem będzie przybywać u nas funkcjonariuszy z problemami zdrowotnymi wynikającymi choćby z wieku. Kadra się starzeje i to w skali całego kraju. Za kilkanaście lat może to wyglądać nieciekawie.
Strażnik miejski pręży muskuły
REKLAMA
REKLAMA
























